Reklama
Reklama

Iran znalazł czuły punkt państw regionu: zapasy wody pitnej tylko na tydzień

Analitycy od lat przepowiadali światu wojny o wodę. Półwysep Arabski i Zatoka Perska to podręcznikowy przykład miejsc, w których taki scenariusz mógłby się zrealizować z natychmiastowym katastrofalnym skutkiem. Takiemu rozwojowi sytuacji zapobiegają prowadzone na ogromną skalę projekty odsalania wody morskiej przez kraje regionu.
Konsumpcja wody w Zjednoczonych Emiratach Arabskich należy do najwyższych na świecie 

Konsumpcja wody w Zjednoczonych Emiratach Arabskich należy do najwyższych na świecie 

Foto: Christopher Pike/Bloomberg

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Poznasz prognozy dotyczące potencjalnych konfliktów o zasoby wodne w regionie Zatoki Perskiej.
  • Zapoznasz się ze skalą i metodami odsalania wody morskiej w regionie.
  • Omówione zostaną środowiskowe i energetyczne konsekwencje intensywnego wykorzystania tych technologii.
  • Przedstawiono historyczny rozwój oraz ekonomiczne uwarunkowania powstawania instalacji odsalających.
  • Zostanie podkreślone strategiczne znaczenie instalacji odsalania dla regionalnego bezpieczeństwa.
  • Analizowane są również różnice w wykorzystaniu technologii odsalania pomiędzy krajami Zatoki Perskiej.

„Mieszkańcy Dubaju i reszty Zjednoczonych Emiratów Arabskich konsumują więcej wody i elektryczności oraz wytwarzają więcej odpadów per capita niż ktokolwiek inny na planecie” – pisał w książce „Dubai. The Story of the World's Fastest City” Jim Krane, pracujący przed laty jako korespondent agencji AP na Półwyspie Arabskim. „Szczególnie uwagę zwraca zużycie wody: w Emiratach konsumpcja sięga 145 galonów (ok. 550 litrów) dziennie na osobę i jest najwyższa na świecie, przebijając USA z 128 galonami i Kanadę z 112 galonami dziennie na osobę” – wyliczał.

„Przy czym te kraje mają zasoby wody. Zasoby Emiratów należą do najniższych na świecie, dlatego np. w nieodległej Jordanii zużycie wody sięga 22 galonów (nieco ponad 83 litry) wody dziennie na osobę” – dodawał Krane. 80 proc. wody w Dubaju pochodzi z odsalania wody morskiej, na dodatek w najbardziej szkodliwej formule: wygotowywania pobranej z wód Zatoki Perskiej wody i oddzielania odsolonej pary. Proces ten uchodzi za wyjątkowo szkodliwy dla środowiska – po pierwsze, wiąże się ze zużyciem dużych ilości energii (czytaj: spalaniem paliw kopalnych w instalacjach odsalających); po drugie – solanka odseparowana w procesie była z powrotem wyrzucana do Zatoki Perskiej, co podnosiło jej zasolenie.

Jak działają systemy odsalania wody morskiej na Bliskim Wschodzie

Drogę do wykorzystania wody morskiej torowała państwom regionu ropa. Co prawda, pierwsza instalacja w Arabii Saudyjskiej powstała za sprawą holenderskich inżynierów ok. 1907 r., ale dopiero w latach 50. XX wieku technologia desalinacji zaczęła być stosowana na szerszą skalę. Szlaki przecierał Kuwejt, który zaczął się rozwijać w szybkim tempie jako jedno z pierwszych państw regionu, w latach 70. doganiały go Bahrajn, Oman i niektóre z Emiratów.

Dzisiaj Kuwejt czerpie blisko 90 proc. konsumowanej wody z morza, a Arabia Saudyjska – 70 proc. Istotna różnica jest taka, że drugi z tych krajów może korzystać jeszcze w tym celu z wód Morza Czerwonego (choć w mniejszym stopniu).

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Najcenniejszy zasób Ziemi znika w szybkim tempie

Według Global Water Intelligence, firmy koncentrującej się na tym, jak świat zarządza swoimi zasobami wodnymi, w regionie Zatoki Perskiej znajduje się obecnie (na koniec 2023 r. – red.) 1668 zakładów odsalania wody morskiej, z których przynajmniej połowa korzysta wyłącznie z wód Zatoki Perskiej. Mają one teoretycznie moce przerobowe na poziomie 67 mln m sześc. dziennie, co oznacza, że że w tej części świata skoncentrowane jest 45 proc. wszystkich globalnych mocy tego typu (internetowy serwis The Conversation ocenia z kolei, że w regionie skoncentrowanych jest 60 proc. globalnych mocy, które odpowiadają za produkcję 30 proc. globalnych zasobów odsolonej wody). Według GWI instalacje realnie przetwarzają około 46 mln m sześc. wody z Zatoki dziennie.

Największe instalacje skoncentrowane są tam, gdzie rozwój w ostatnich dekadach był najszybszy: tu podręcznikowym przykładem mógłby być Dubaj, gdzie odsalanie stało się standardową praktyką w latach 90., kiedy emirat ten zaczął stawać się popularnym miejscem lokowania inwestycji i wyjazdów turystycznych. Odsalanie było konsekwencją uprzedniego boomu surowcowego, ale i torowało drogę do kolejnych fal gospodarczego rozwoju – nieruchomościowej czy turystycznej. Koncentracja mocy desalinacyjnych jest wyraźnie niższa tam, gdzie minione dekady nie stały pod znakiem kryzysu gospodarczego lub stagnacji: w Iranie, Iraku, a także w zyskującym ostatnio turystyczną popularność Omanie.

Kraje Zatoki Perskiej: Rezerwy wody pitnej na tydzień

Każdy cios w wojnie w tej części świata jest uderzeniem o potencjalnych wielkich konsekwencjach humanitarnych (pierwsze uderzenia zostały zresztą już wymienione, gdyż Iran – w odpowiedzi na uszkodzenie, celowe lub nie, części swoich instalacji odpowiedział atakiem na zakłady odsalania w Bahrajnie). Global Water Intelligence szacuje, że ponad połowa zakładów w regionie pracuje na potrzeby zapewnienia wody mieszkańcom, a mniej więcej jedna trzecia – na potrzeby lokalnego przemysłu. W pozostałej części wyróżniają się też cele związane z turystyką oraz wojskowością.

Czytaj więcej

Iran grozi atakami na miejsca turystyczne na całym świecie

Z militarnego punktu widzenia eskalacja konfliktu i uderzenie w instalacje odsalania mogłoby być atrakcyjnym scenariuszem: dałoby natychmiastowy piorunujący efekt, zarówno dla przemysłu, jak i mieszkańców zaatakowanego kraju – jednocześnie bez wielkich strat cywilnych. Jak szacuje brytyjski dziennik „The Guardian”, większość państw Zatoki ma rezerwy wody pitnej, ale wystarczą one w większości przypadków na nie więcej niż tydzień. Atak na instalacje zmuszałby zaatakowanego do wstrzymania pracy w przemyśle, racjonowania wody i prądu, ograniczenia działania usług publicznych, ze służbą zdrowia włącznie, a finalnie – wymuszałby ewakuację lub ucieczkę cywilów.

Reklama
Reklama

Dlatego potencjalną eskalację wojny, obejmującą ataki na instalacje służące do desalinacji, powszechnie nazywa się tu wariantem „katastrofalnym”. Przy czym dla każdego gracza w Zatoce – tak Iranu, jak i państw arabskich – jasne jest, że taki atak byłby swoistym scenariuszem nuklearnym, czerwoną linią, której nikt nie chce przekraczać z obawy przed analogicznym odwetem. Nikt zresztą nie zdaje sobie z tego sprawy tak dobrze, jak Irańczycy: ich kraj od wielu lat nękają niedobory wody, szczególnie widoczne w dużych metropoliach, co skłoniło zresztą władze kraju do publicznego rozważania konieczności przeniesienia stolicy kraju z Teheranu w inne miejsce. To może być ten czynnik, który wciąż trzyma wszystkie zaangażowane w wojnę kraje – z Iranem, USA i Izraelem na czele – w ryzach.

Woda
Cypr dotknięty przez rekordową suszę. „Najgorsza od ponad stu lat”
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Woda
Nowy rodzaj bankructwa coraz bardziej realny. Niechciany efekt zmian klimatu
Woda
Europa wysycha: Alarmujące dane o zasobach wodnych. Polska ma problem
Woda
Zużycie wody na świecie szybko rośnie. Skok o 25 procent w ciągu dwóch dekad
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama