Po zaledwie trzech dniach od rozpoczęcia szczytu klimatycznego COP29, argentyńska delegacja została przez rząd wezwana do powrotu do kraju. Choć oficjalnie nie podano żadnego wyjaśnienia, w rozmowie z dziennikiem The New York Times argentyński minister spraw zagranicznych Gerardo Werthein przyznał, że rząd ma wątpliwości co do przyczyn zmian klimatu i choć im nie zaprzecza, to dyskusję na ich temat uważa za „kwestią filozoficzną”.
Wiadomo również, że dzień przed wezwaniem argentyńskiej delegacji do powrotu, prezydent Argentyny kontaktował się z prezydentem elektem Stanów Zjednoczonych, Donaldem Trumpem. Javier Milei był pierwszym przywódcą państwa, którego Trump przyjął osobiście od czasu wygrania wyborów 5 listopada.