Mimo, że coraz więcej instytucji finansowych deklaruje ambitne cele klimatyczne, wciąż chętnie udzielają pożyczek oraz gwarancji firmom zajmującym się wydobyciem, handlem, transportem lub wykorzystaniem węgla. Choć oficjalnie deklarują wsparcie dla odchodzenia od węgla, aktywiści twierdzą, że ich działania przeczą zapewnieniom.

Czytaj więcej

Chiny deklarują stopniową rezygnację z węgla. Kolejne obietnice niepewne

Śledztwo przeprowadzone przez 28 organizacji pozarządowych wykazało, że w ciągu trzech ostatnich lat, instytucje finansowe wsparły kwotą ponad 1,5 biliona dolarów 1032 firmy powiązane z branżą węglową. Za 86 proc. finansowania oraz inwestycji w węgiel odpowiadają instytucje z 6 państw: Chin, Stanów Zjednoczonych, Japonii, Indii, Wielkiej Brytanii oraz Kanady.

Pożyczki bezpośrednie dla firm z sektora węglowego wyniosły ponad 373 miliardy dolarów, a największymi pożyczkodawcami okazały się japońskie banki Mizuho Financial oraz Mitsubishi UFJ Financial.

Kolejne 1,2 biliona dolarów zostało przekazane firmom węglowym za pośrednictwem gwarancji.

Jak ustalono, najbardziej hojne dla przemysłu węglowego były chińskie banki, które zajęły aż 9 miejsc w pierwszej dziesiątce. W czołówce znalazł się również amerykański bank J.P. Morgan Chase, który zajął również siódme miejsce pod względem największych pożyczkodawców bankowych dla przemysłu węglowego. Na szczycie listy ubezpieczycieli znalazł się Industrial and Commercial Bank of China, który udzielił branży węglowej ponad 57 miliardów dolarów gwarancji.

Inwestycje instytucjonalne w spółki wciąż rozwijające aktywa węglowe wyniosły 469 miliardów dolarów, na czele z BlackRock z 34 miliardami dolarów.

Banki, które mają największe udziały w projektach węglowych, to japońskie banki Mizuho Financial, Mitsubishi UFJ Financial oraz SMBC Group, których projekty węglowe według raportu mają łączną wartość ok. 76 miliardów dolarów. Na czwartym miejscu znalazł się brytyjski bank Barclays, a na piątym amerykański bank Citigroup.

Zdecydowana większość instytucji, które znalazły się w czołówce pod względem finansowania firm związanych z przemysłem węglowym, należy do Net Zero Banking Alliance, grupy 43 banków z 23 krajów, które obowiązały się do osiągnięcia zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050 roku.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

„Banki lubią argumentować, że chcą pomóc swoim klientom węglowym w transformacji, ale w rzeczywistości prawie żadna z tych firm nie przechodzi zmian. Ich motywacja by się zmieniać jest niewielka, skoro bankierzy nadal wypisują im czeki in blanco” – podsumowuje wyniki analizy Katrin Ganswind, szefowa badań finansowych w niemieckiej grupie ekologicznej Urgewald, kierującej badaniem.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) apelowała do rządów wszystkich krajów, że powstrzymanie najgorszego scenariusza ocieplenia klimatu nie będzie możliwe, jeśli udział węgla w globalnej mocy dostaw nie zostanie zredukowany do mniej niż 1 proc.

Czytaj więcej

Australia jeszcze długo nie zamierza rezygnować z węgla

W październiku ubiegłego roku Bank Światowy wezwał do drastycznych zmian w przemyśle węglowym. Obecnie na świecie działa 8500 elektrowni węglowych, które generują jedną trzecią energii elektrycznej. Są największym pojedynczym źródłem emisji, wytwarzając co najmniej 20 proc. globalnych emisji CO2, choć według niektórych szacunków jest to ponad 40 proc.

„I chociaż ograniczenie emisji stało się kluczowym globalnym priorytetem, ponad 300 nowych elektrowni węglowych ma zostać uruchomionych w ciągu najbliższych pięciu lat. Ci, którzy to robią, znacząco wpłyną na emisje – o ile nie zostaną podjęte działania” – ostrzegał Bank Światowy.

„Ostatecznie nie ma znaczenia, czy banki wspierają przemysł węglowy, udzielając pożyczek, czy świadcząc usługi ubezpieczeniowe. Oba działania prowadzą do tego samego rezultatu: ogromne ilości gotówki trafiają do przemysłu, który jest największym wrogiem naszego klimatu” – podsumowuje Katrin Ganswindt z Urgewald.