Australia jeszcze długo nie zamierza rezygnować z węgla

Mimo apelu ONZ Australia zamierza mocno wykorzystywać węgiel nawet po 2030 roku.

Publikacja: 06.09.2021 11:15

Australia jeszcze długo nie zamierza rezygnować z węgla

Foto: Bloomberg

Selwin Hart, specjalny doradca ONZ ds. zmian klimatycznych wezwał Australię do wycofania się z energetyki węglowej. Australijski minister zasobów, Keith Pitt, oświadczył dzień później, że silna rola węgla w narodowej gospodarce nie osłabnie również po 2030 roku.

Hart podkreślił stopień, w jakim rząd Morrisona został odizolowany od wezwania do ustanowienia celu zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050 roku. Stwierdził również, że wzmożone działania w tej dekadzie są równie ważne. Przytoczył też aktualną opinię naukową, że globalne emisje należy obniżyć o 45 proc. do 2030 roku, aby utrzymać wzrost globalnej temperatury do 1,5°C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej.

Czytaj więcej

Australijscy sportowcy wzywają rząd do walki z węglem

„Rządy krajowe odpowiedzialne za 73 proc. globalnych emisji zobowiązały się do zera netto do połowy stulecia. Wzywamy Australię do przyłączenia się do nich w trybie pilnym. Wszystkie małe narody wyspiarskie na Pacyfiku podjęły to zobowiązanie” – zaapelował w przemówieniu nagranym dla Forum Przywództwa ANU Crawford.

Mimo, że wszelkie najnowsze dane klimatyczne wskazują na to, że czas paliw kopalnych musi jak najszybciej dobiec końca, Australia jest jednym z krajów, które nie chcą się z tym pogodzić. Jej ogromna zależność od energetyki węglowej czyni ją jednym największych globalnych emitentów dwutlenku węgla. Duże wpływ ma na to konserwatywny rząd, który konsekwentnie wspiera przemysł paliw kopalnych, twierdząc, że wycofanie się z niego wywrze katastrofalny wpływ na rynek pracy. Doradca ONZ ds. klimatycznych odniósł się w swoim przemówieniu również do tego argumentu.

„W pełni rozumiemy rolę, jaką węgiel i inne paliwa kopalne odegrały w gospodarce Australii, nawet jeśli górnictwo stanowi niewielki ułamek – około 2 proc.– wszystkich miejsc pracy. Ale ważne jest, aby prowadzić szerszą, bardziej szczerą i racjonalną rozmowę na temat tego, co leży w interesie Australii, ponieważ wynik końcowy jest jasny. Jeśli świat nie wycofa się szybko z węgla, zmiany klimatyczne spowodują spustoszenie w całej australijskiej gospodarce: od rolnictwa po turystykę oraz w całym sektorze usług” – ostrzegł Hart. Podkreślił również, że listopadowy szczyt klimatyczny w Glasgow musi być tym, który „odeśle węgiel do historii”.

Hart oświadczył również, że Australia stoi w obliczu nasilających się susz, fal upałów, pożarów i powodzi, a narody wyspiarskie na Pacyfiku mogą zostać „wymazane z mapy” przez zmiany klimatyczne.

Bagatelizującego kryzys klimatyczny podejścia australijskiego rządu nie popierają obywatele. Jak wynika z opublikowanego w zeszłym tygodniu badania Australijskiej Fundacji Ochrony Przyrody, większość ludzi w każdym federalnym elektoracie uważa, że rząd Morrisona powinien zrobić więcej, aby poradzić sobie z kryzysem klimatycznym.

Selwin Hart, specjalny doradca ONZ ds. zmian klimatycznych wezwał Australię do wycofania się z energetyki węglowej. Australijski minister zasobów, Keith Pitt, oświadczył dzień później, że silna rola węgla w narodowej gospodarce nie osłabnie również po 2030 roku.

Hart podkreślił stopień, w jakim rząd Morrisona został odizolowany od wezwania do ustanowienia celu zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050 roku. Stwierdził również, że wzmożone działania w tej dekadzie są równie ważne. Przytoczył też aktualną opinię naukową, że globalne emisje należy obniżyć o 45 proc. do 2030 roku, aby utrzymać wzrost globalnej temperatury do 1,5°C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
2030
Ile najbiedniejsze kraje zapłacą za adaptację do zmian klimatu? Padła kwota
Materiał Promocyjny
Co czeka zarządców budynków w regulacjach elektromobilności?
2030
Raport: realizacja celów klimatycznych nierealna? Globalne zapóźnienie rośnie
2030
Kryzys klimatyczny nie oszczędzi kursu walut
2030
Zmian klimatu boimy się bardziej niż wojny i dyskryminacji