Nad „wielkim brytyjskim kubkiem herbaty” gromadzą się ciemne chmury – podkreśla organizacja w nowym raporcie. „Dostawcy stoją w obliczu ryzyka, że zmiany klimatyczne doprowadzą do sytuacji, w której herbata będzie miała bardziej gorzki smak, ceny staną się niestabilne, a dostawy – niepewne” – piszą eksperci, skądinąd brytyjskiej organizacji.
Trudno bagatelizować problem, zwłaszcza w Polsce. Wnioski z raportu dotyczą przede wszystkim Brytyjczyków, ale też trudno się dziwić – wyspiarze wypijają jej 100 milionów filiżanek/kubków dziennie (więcej w Europie per capita konsumują tylko Irlandczycy). Tyle że Polacy są pod względem konsumpcji tego naparu na czwartym miejscu w Europie, wyprzedzają nas Rosjanie. Importujemy ponad 32 tysiące ton suszu herbacianego (choć to dane sprzed dobrych kilku lat), statystycznie herbatę pijemy chętniej niż kawę, rocznie – per capita – statystyczny Polak konsumuje 80 litrów.
Zakłócenie delikatnej równowagi
Kluczowe rynki, z których importowany jest herbaciany susz, to Indie, Sri Lanka czy Kenia. W tych krajach – czy szerzej: regionach świata, bo mowa o Afryce Wschodniej i Azji Południowej – warunki klimatyczne zmieniają się najbardziej drastycznie. Zmiany mają podobny charakter, co na całym świecie: temperatury wzrosły, ale też potrafią się skokowo zmieniać, poziom opadów natomiast spadł i, zamiast koncentrować się w określonych porach roku, coraz trudniej przewidzieć, kiedy spadnie deszcz. Do tego należałoby także dodać „ekstrema pogodowe”: susze, powodzie, fale upałów.
Czytaj więcej
Za dwa lata rynek tekstyliów czeka bezprecedensowa rewolucja. Wiele jednak wskazuje, że branża odzieżowa na razie wybrała oczekiwanie na konkretne...
„Delikatna równowaga smaków w dobrej herbacie zależy od stabilności temperatur i opadów” – piszą autorzy raportu. „Wzrost upałów jest powiązany z bardziej gorzkim i cierpkim smakiem, podczas gdy chaotyczne deszcze rozcieńczają głębię i charakter herbaty. Ekstrema takie jak susze i powodzie zakłócają chemię rośliny jeszcze na poziomie liści. Coraz trudniej zagwarantować znany nam smak tego napoju” – opisują.
Na procesy chemiczne nakłada się globalna polityka. Christian Aid zauważa, że nawet konflikt w Zatoce Perskiej – z zablokowaniem ruchu w Cieśninie Ormuz – prowadzi do większej nieprzewidywalności dostaw, wydłużenia tras przewozu, podniesienia kosztów paliwa i nawozów. „Razem te czynniki tworzą warunki dla idealnej katastrofy (perfect storm)” – konkludują eksperci. „Ostatnie lata dowodzą, że kiedy zakłócone zostają zbiory, ceny mogą w krótkim czasie gwałtownie wzrosnąć. Z czasem częstsze szoki klimatyczne będą prowadzić do częstszych podwyżek cen oraz stopniowej presji na ceny” – kwitują.
Herbata: Nadchodzi „zamaskowany” wzrost cen
Charakterystyczne, że zmiany klimatu uderzają przede wszystkim w te rośliny, które służą nam do produkcji napojów. Jak ostrzegają specjaliści organizacji Rainforest Alliance, w podobnie trudnej sytuacji znajdują się miłośnicy kawy: w obszarze znanym jako globalny Pas Kawowy (Coffee Belt), składającym się z upraw rozsianych w regionach leżących blisko równika, zmiany klimatyczne mogą doprowadzić do utraty około 50 proc. uprawianych obecnie gruntów (w perspektywie 2050 r.). Z olbrzymimi, wciąż nie do końca oszacowanymi, stratami muszą się także liczyć właściciele winnic.
Czytaj więcej
Niedawna konferencja klimatycznych „sceptyków” w Waszyngtonie to symboliczny dowód na to, że zaprzeczanie zmianom klimatu wkroczyło do mainstreamu....
W ubiegłym roku podobny alert ogłoszono dla bananów. Ten popularny owoc stanowi w wielu krajach fundament diety, stał się elementem celnych wojen administracji Donalda Trumpa, a przy okazji jego uprawy nękane są zarówno poprzez zmianę warunków atmosferycznych analogiczną do problemów rynku herbaty, jak i przez choroby, które – dzięki wyższym temperaturom – zaczęły się szybko rozprzestrzeniać na plantacjach. Cierpią też znacznie delikatniejsze awokado: kalifornijskie, meksykańskie i południowoafrykańskie uprawy mają za sobą pasmo co najmniej kilku lat zubożonych zbiorów owoców gorszej jakości.
Kłopoty plantatorów maskują w ostatnich latach konflikty geopolityczne przekładające się na wzrost kosztów transportu. Przykładowo, wzrost światowych cen żywności oszacowany w kwietniu przez ONZ-owską Food and Agriculture Organization (FAO) na 1,6 proc. – a był to trzeci miesiąc wzrostów z kolei – jest przypisywany zaburzeniom łańcuchów dostaw wiązanym z wojną USA i Izraela z Iranem. Nie jest to jeszcze wstrząs porównywalny z marcem 2022 r. (zarówno Ukraina, jak i Rosja należą do kluczowych dla świata eksporterów żywności), ale na pewno ma swoje znaczenie. Tyle że spadki cen po zażegnaniu konfliktu stają się mniej prawdopodobne.