W lipcu kierownictwo sieci McDonald's w Stanach Zjednoczonych musiało podjąć dosyć dramatyczną decyzję: zdecydowano o wycofaniu z oferty około trzech tysięcy restauracji sieci sałatek, o czym informowały media. Akcję spowodował alarm służby zdrowia w stanie Iowa, przypuszcza się, że kilkunastu chorujących na cyklosporozę mogło zostać zainfekowanych podczas konsumpcji sałatki w lokalu tej sieci.
Problem jest jednak znacznie poważniejszy niż sałatki w czternastu, objętych akcją, stanach USA. – Epidemia cyklosporozy szaleje w Stanach Zjednoczonych, z ponad 7 tysiącami przypadków oraz znacznie większą liczbą przypadków niezdiagnozowanych – komentował kilka dni później prof. Manoj Sharma, ekspert University of Nevada. – Epidemią dotknięte zostały co najmniej 34 stany, z największymi wzrostami liczby przypadków w Michigan, Ohio, Nowym Jorku i Teksasie – dodawał.
Objawy cyklosporozy: Zmęczenie, utrata apetytu, biegunki
Cyklosporozę roznoszą pasożytnicze pierwotniaki z rodzaju Cyclospora. Na chorobę zapadają przede wszystkim ssaki, za sprawą zanieczyszczonej żywności (warzyw i owoców) lub wody. Przez tydzień do dwóch pasożyty muszą się zadomowić w danym środowisku, zanim zaatakują.
Czytaj więcej
Z badania opublikowanego w czasopiśmie „Nature” wynika, że stężenie pustynnego pyłu w Europie wyraźnie rośnie. Zjawisko to, potęgowane przez zmiany...
Wiele zależy od tego, jak duża liczba pasożytów zaatakuje dany organizm i jak silny on jest: choroba może się objawić jako stan przedgorączkowy, utrata apetytu czy objawy zmęczenia, ale w bardziej ewidentnych przypadkach może doprowadzić do biegunek, aż po stan daleko idącego wychudzenia. – Symptomy mogą występować od kilku dni do ponad miesiąca, jeśli nie są leczone – przestrzega Sharma. – Nawroty choroby są powszechnie spotykane. Okres inkubacji trwa od 2 dni do 2 tygodni – tłumaczy.
Nauka na cyklosporozę natknęła się stosunkowo późno: w drugiej połowie lat 70. ubiegłego stulecia wśród społeczności zamieszkujących Papuę-Nową Gwineę. Stosunkowo skrupulatnie opisano też atak choroby w Nepalu w latach 2002-2004. I do niedawna zakładano, że wywołujące chorobę pasożyty najlepiej czują się w klimacie tropikalnym lub subtropikalnym – i tam właśnie występują.
Cyklosporoza: Zmiany klimatu to zaproszenie dla pasożytów
USA stały się jednak znaczącym wyjątkiem. Choroba pojawiała się tam sporadycznie, przede wszystkim w niezbyt czystej wodzie dostępnej na farmach. Ale mniej więcej po 2010 r. częstotliwość jej występowania gwałtownie wzrosła. W latach 2018-2021 amerykańskie Centers for Disease Control odnotowały w sumie 6 tysięcy przypadków, co pokazuje, że tegoroczna epidemia jest dalece poważniejsza niż wcześniejsze ataki cyklosporozy.
rre
„Cieplejsza niż zwykle pogoda mogła odegrać kluczową rolę we wzmocnieniu ognisk epidemii cyklosporozy tego lata” – zauważa magazyn „Forbes”. „Możliwe, że trwający od dekad trend wzrostu temperatur przykłada się do częstszego pojawiania się chorób typowo tropikalnego pochodzenia” – podkreśla. Innymi słowy, klimat w Stanach Zjednoczonych zaczyna zmieniać charakter, zbliżając się do cech klimatu tropików, w których pasożyty czują się najbardziej komfortowo.
Nie byłby to odosobniony przypadek. Ostatnie lata przyniosły prawdziwy wysyp zagrożeń zdrowotnych charakterystycznych dla tropików, które zaczynają pojawiać się na północnej półkuli. Należą do nich np. ameba Naegleria fowleri, kropidlak Aspergillus fumigatus, groźne dla oczu grzyby – mikrosporydia, wirusy wywołujące gorączkę Zachodniego Nilu itd. Panuje zgodność co do tego, że pochód tych organizmów na północ jest skutkiem zmian klimatycznych i wzrostu temperatur. Proces ten następuje szybko – problem w tym, że zachodnie służby zdrowia nie nawykły do rozpoznawania egzotycznych dotąd zagrożeń. Epidemia cyklosporozy w USA uświadamia, że nowe zagrożenia stają się coraz powszechniejsze.