– Było ciemno, jakby to była noc, dym unosił się wszędzie. Oczy bolały mnie od samego wychodzenia na zewnątrz, a płuca jakby zesztywniały – wspominał Alan Nichols ostatnie wakacje w Malua Bay na wybrzeżu Nowej Południowej Walii w rozmowie z australijską stacją ABC. – Nie mogliśmy nawet uruchomić klimatyzacji, bo wpompowywała dym do środka. Nie było żadnej ulgi – opisywał.
To wtedy Nichols zaczął kaszleć. Kaszle do dzisiaj: przypadłość ta budzi go po nocach i nie pozwala dokończyć choćby jednego zdania bez spazmatycznego zadławienia się. Miesiąc po wakacjach w Malua Bay rodzina wysłała go do lekarza.