Reklama

Mirosław Proppé: O czym powinniśmy pamiętać wchodząc w 2026 rok?

Dwie kwestie są strategicznie ważne dla Polski. Powinny one być priorytetem, łączącym realną troskę administracji, biznesu, nauki, społeczeństwa i polityków – pisze Mirosław Proppé, prezes zarządu Fundacji WWF Polska.

Publikacja: 19.01.2026 13:26

Zamarznięta Wisła w Kazimierzu w styczniu 2026 r. „W Polsce podziemne zasoby wody pochodzą generalni

Zamarznięta Wisła w Kazimierzu w styczniu 2026 r. „W Polsce podziemne zasoby wody pochodzą generalnie z jednego źródła – opadów. To one zasilają glebę, strumienie i rzeki oraz podziemne zasoby. Tyle że te ostatnie powstają głównie dzięki zaleganiu i powolnym topnieniu pokrywy śnieżnej. Ta w Polsce zmalała o około 40 proc. w ciągu ostatnich 50 lat” – pisze Mirosław Proppé.

Foto: Wojtek Jargiło PAP

Niedawno przeczytałem dwie książki – „Dlaczego umieramy” noblisty Venki Ramakrishnana oraz „Odkrywanie nowej mocy” Arthura C. Brooksa. Obie skłaniały do refleksji i wyciągnięcia wniosków z dotychczasowych doświadczeń. Arthur C. Brooks w swojej publikacji sugerował, że osoby po 50. roku życia powinny częściej dzielić się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. Dlatego postanowiłem napisać własne podsumowanie 2025 roku, a także zastanowić się, co nas czeka w najbliższych miesiącach.

Technologie, geopolityka i środowisko naturalne

Od ponad 20 lat zarządzam zespołami i organizacjami, a także zajmuję się kwestiami ochrony klimatu i odbudowy środowiska naturalnego, dlatego moje subiektywne podsumowanie 2025 roku zamyka się w trzech punktach.

Po pierwsze – rozwój nowych technologii (potocznie nazywanych AI) i rośnięcie w siłę wielkich firm technologicznych. Te dwa zjawiska powodują powstawanie nowych możliwości (które można wykorzystać lepiej lub gorzej), nowych trendów (jak mariaże bigtechów z władzami niektórych krajów albo jak działania rządu australijskiego, ograniczającego dostęp ludzi młodych do platform społecznościowych). Nie wiem, jak to wszystko poukładamy, jako globalne społeczeństwo, ale mam przekonanie, że ani postawa nieograniczonej hulanki (bo nie wolności), ani odwracanie wzroku i udawanie, że technologie nie istnieją, nie ma sensu.

Po drugie – geopolityka i stabilizacja międzynarodowego układu sił. Muszę przyznać, że ostatni rok przyniósł mi, dziecku lat 70. ubiegłego wieku, wychowanemu w Polsce na micie zbawczej wolności i demokracji (w przeciwieństwie do ograniczeń systemu gospodarki planowanej), a później maklerowi pracującemu na warszawskiej GPW, studiującemu kierunki ekonomiczne w pierwszej połowie lat 90., wiele rozczarowań co do stabilności niektórych rozwiązań i wartości, w których wyrosłem.

Czytaj więcej

Bogdan Chojnicki: Lekceważenie problemu zmian klimatu to droga donikąd
Reklama
Reklama

Polaryzacja społeczna w Polsce i wielu innych krajach, podsycana przez obie strony politycznego sporu, pozwalająca na cyniczne wykorzystywanie nieprawd i niepełnej wiedzy grup społecznych co do szczegółów danego zagadnienia, nie wróży nic dobrego w polityce. Problemy pozostają, brak merytorycznej dyskusji przykrywany jest coraz mocniejszymi epitetami i coraz silniejszym głosem, z obu stron.

Jestem optymistą, więc wierzę, że jako społeczeństwa otrząśniemy się z tej miałkości polityków i pseudoliderów. Mając jednak za sobą lekturę wielu książek historycznych, zdaję sobie sprawę, że musimy ponieść jeszcze trochę kosztów społecznych, zanim nastąpi przebudzenie. Zapewne tegoroczne wybory na Węgrzech, a także lokalne i regionalne w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii, będą jakąś wskazówką, czy zmiana ma już miejsce, czy też przyjdzie nam jeszcze poczekać na zaostrzenie dyskursu.

Po trzecie – tematy kluczowe dla globalnej gospodarki i cywilizacji pozostają na marginesie, a nawet tracą na ważności. Skutki globalnego ocieplenia oraz utraty różnorodności biologicznej są na sztandarach politycznych Komisji Europejskiej i ONZ od dekady. Dziś jednak, pod naporem retoryki politycznych rywali oraz na skutek błędów i niedociągnięć związanych ze sposobem komunikowania celów i sposobów reform, polityczna dyskusja o tych problemach zanika.

Czytaj więcej

Najbogatsi wyczerpali swój tegoroczny „budżet” CO2. Wystarczyło im 10 dni

Co ciekawe, nabiera ona za to zdecydowanego tempa w biznesie. World Economic Forum w swoim corocznym raporcie o ryzyku dla biznesu pokazuje, że kilka tysięcy liderów korporacji z całego świata coraz częściej wskazuje kwestie niestabilności klimatu i utraty różnorodności biologicznej jako największy czynnik ciągłości działania. To samo pokazują raporty rynku ubezpieczeniowego, a także decyzje ubezpieczeniowe, o czym przekonują się mieszkańcy Kalifornii, coraz częściej słyszący o braku możliwości ubezpieczenia domów od ryzyka pożaru. Podobne problemy pojawiają się także w Polsce – wymieńmy brak możliwości ubezpieczenia nieruchomości w wybranych miejscowościach od ryzyka powodzi, czy dochodzące do granic możliwości ubezpieczania strat w rolnictwie z powodu suszy.

Kwestie strategiczne dla Polski

Przypominam sobie moment, gdy po raz pierwszy zetknąłem się zawodowo z dokumentami naukowymi dotyczącymi globalnego ocieplenia. To był raport „Klimat” przygotowany przez IMGW, a jego główne konkluzje brzmiały następująco: coraz cieplej, mniej zalegającego śniegu, więcej wilgotności powietrza i mgieł. Ten dokument pojawił się w 2006 roku, równo 20 lat temu. Potem był 2010 r., w styczniu temperatury wahały się wokół zera, nie było wielkich mrozów, ale wilgoć i deszcz albo śnieg osadzały się grubymi warstwami na przewodach energetycznych i rwały je. To wywołało kataklizm w południowej Polsce.

Reklama
Reklama

Koniec 2025 roku, Podkarpacie, znów huśtawka temperaturowa, opady i ponownie rwanie sieci. Ryzyko opisane w raporcie IMGW z 2006 r. materializuje się. Kto dziś, podejmując decyzje w polskich firmach czy administracji, bierze pod uwagę najnowsze raporty IMGW? Jakie uwzględnia wnioski i rekomendacje?

W 2026 roku dwie kwestie są strategicznie ważne dla Polski. Powinny one być priorytetem, łączącym realną troskę administracji, biznesu, nauki, społeczeństwa i polityków. Pierwsze wyzwanie to woda. W Polsce pochodzi ona generalnie z jednego źródła – opadów. To one zasilają glebę, strumienie i rzeki oraz podziemne zasoby. Tyle że te ostatnie powstają głównie dzięki zaleganiu i powolnym topnieniu pokrywy śnieżnej. Ta w Polsce zmalała o około 40 proc. w ciągu ostatnich 50 lat. Suma opadów pozostaje mniej więcej taka sama, ale zmienił się ich rozkład. Dziś mamy dłuższe okresy suche przedzielone intensywnymi opadami. Wyschnięta gleba i zabudowane tereny nie są w stanie przyjmować zwiększonych ilości wody.

Do tego dochodzi ogromny i nieprawidłowo działający system melioracyjny (łączna długość rowów melioracyjnych w Polsce porównywalna jest z długością równika), który zbiera niemal cały opad i kieruje go do rzek oraz Bałtyku. Nie zachowujemy wody tam, gdzie ona spadnie, stąd biorą się susze. Rozwiązaniem nie są wielkie zbiorniki wody lecz systemowe podejście do naprawy systemu melioracji, do retencji naturalnej, mokradłowej, w zakolach rzek.

Drugie wyzwanie to utrata różnorodności biologicznej. W środowisku naturalnym mamy coraz mniejszą populację dziko żyjących zwierząt. Według Living Planet Report WWF, od 1970 roku utraciliśmy 73 proc. liczebności kręgowców na całym świecie. Przyczyny? Przede wszystkim utrata miejsca do życia. W Polsce i Europie znamiennym przykładem są ptaki śródpolne, mieszkające na łąkach albo na krzewach i drzewach na miedzach. Problem w tym, że takich terenów pozostawionych przyrodzie jest bardzo niewiele. Miedze zostały zaorane, więc od 1980 r. spadek liczebności wspomnianych gatunków sięga 60 proc. Te ptaki żywiły się owadami i gryzoniami, które występują na polach. Jeśli ich nie ma, plony trzeba chronić za pomocą chemii, która odkłada się następnie w tych, którzy płody spożywają, czyli w nas. To oznacza, że produkcja spożywcza kosztuje więcej, a w zamian otrzymujemy produkty dopuszczone wprawdzie do spożycia, ale jednak zawierające nienaturalne substancje chemiczne.

Podobna utrata różnorodności biologicznej występuje również w przypadku gleby. Tzw. próchnica jest jej podstawowym składnikiem, umożliwia ona wzrost roślin dzięki rozkładowi materii organicznej przez bakterie, bezkręgowce i inne organizmy żyjące w glebie. Zmiany w sposobie produkcji rolnej i stosowanie nawozów sztucznych (które również wpływają na koszty produkcji rolnej) powodują, że nasze gleby, słabsze niż w większości Europy, utraciły około połowę próchnicy. Dziś średnia jej zawartość w glebach Polski wynosi około 1–2 proc., w przeszłości wynosiła ok. 3–3,5 proc. Tymczasem zdrowa gleba powinna mieć 5 proc. próchnicy.

Wracając do źródeł problemu utraty bioróżnorodności – sposobem na odbudowę zasobów przyrodniczych w Polsce jest sensowne planowanie przestrzenne. Aby z nich korzystać, musimy dać im przestrzeń do odrodzenia się i do życia. Bez tego będą zanikać.

Reklama
Reklama

Priorytety na 2026 rok

W 2026 roku wszyscy – społeczeństwo, biznes, administracja – powinniśmy przyjąć i wymóc na politykach, aby były to ich priorytety ponad podziałami – aby poważnie zająć się retencją wody i sensownym zagospodarowaniem przestrzennym dającym środowisku naturalnemu równorzędną pozycję z innymi formami, takimi jak urbanizacja, rolnictwo czy transport.

Zarządzanie to sprawczość. Sprawczość to z kolei koncentracja na dwóch-trzech wspólnych celach. Rząd ma wiele resortów, a każdy realizuje swoje zadania. Podobnie firmy mają różne departamenty, działy i regiony. To oczywiste, że każdy resort, jak każdy dział w firmie, będzie wykazywał, że jego zadania mają priorytet. Powinniśmy ustalić, które działania w skali kraju znacząco zmienią nasze przyzwyczajenia i zachowania, obywateli i obywatelek, przedsiębiorczyń i przedsiębiorców, konsumentek i konsumentów, podejmujących decyzje – i te przyjąć jako wspólny priorytet. Dla mnie takimi tematami są woda oraz zagospodarowanie przestrzenne. To dwa nadrzędne cele, do wspólnego uzgodnienia docelowych rozwiązań i ich uruchomienia w 2026 roku.

Jak to osiągnąć? Poprzez współpracę. Wymaga ona tego, aby usiąść wspólnie i nie bać się ataku drugiej strony. Trzeba „oswoić się” z tym innym – mówił do Małego Księcia lis, gdy uczył go, co znaczy budowanie relacji i zaufanie. W ciszy, z cierpliwością, coraz bliżej siebie każdego dnia. Rozwiązania systemowe powinny być tworzone w debatach i analizach, nie na platformach społecznościowych. Dziennikarze powinni częściej rozmawiać z ekspertami, a rzadziej z politykami. Ci z kolei powinni angażować ekspertów i moderować dyskusję, a nie ogłaszać, że wiedzą, co zrobić.

BIO

Mirosław Proppé

Prezes zarządu Fundacji WWF Polska, członek rad nadzorczych spółek komercyjnych i organizacji pozarządowych, mentor i prelegent, były partner w jednej z globalnych firm doradczych.


Klimat i ludzie
Bogdan Chojnicki: Lekceważenie problemu zmian klimatu to droga donikąd
Klimat i ludzie
Ile dopłacamy na co dzień z powodu zmian klimatu? Eksperci to zbadali
Klimat i ludzie
Powietrze na lotniskach coraz bardziej zanieczyszczone. Przekroczenie norm WHO
Klimat i ludzie
Wstręt zamiast zachwytu: Nowe badanie obala mit o miłości człowieka do przyrody
Klimat i ludzie
Nowy rekord kosztów szkód wywołanych przez zmiany klimatu. Świat liczy straty
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama