Sprawę opisuje „Wyborcza”. Bronisław Pieczul przyznaje, że zdecydował się na montaż fotowoltaiki ze względów środowiskowych. Wymienił również domowe urządzenia na bardziej energooszczędne, dzięki czemu udało mu się ograniczyć roczne zużycie prądu z około 6500 do 4000 kWh. Dziś ma jednak wątpliwości dotyczące rachunków.

Czytaj więcej

Tatrzański szczyt, na który nie ma wstępu. 40 lat temu zapadła decyzja, by zamknąć szlak

Właściciel fotowoltaiki kwestionuje opłaty i przejrzystość rozliczeń

Mężczyzna twierdzi, że jego wyliczenia dotyczące energii oddanej do sieci, pobranej i pozostającej do wykorzystania różnią się od danych Tauronu. Uważa, że firma nalicza opłaty dystrybucyjne również wtedy, gdy pobór powinien być pokryty wcześniejszymi nadwyżkami. Pan Bronisław twierdzi też, że Tauron nie stosuje się do zasad, które zostały zapisane w umowie. Zgodnie z nią mężczyzna oddaje bezpłatnie 20 proc. energii wprowadzonej do sieci, a nadwyżkami dysponuje Tauron, aby pokryć koszty rozliczenia. Niewykorzystana w danym roku nadwyżka przechodzi na kolejny okres rozliczeniowy, a po jego zakończeniu przepada.

Mężczyzna złożył już reklamacje w tej sprawie, jednak okazały się bezskuteczne. Zgłaszał również błędy Tauronowi i finalnie firma poprawiła obliczenia. Teraz chciałby, aby sprawą zajął się UOKiK, ponieważ może ona dotyczyć jeszcze innych prosumentów mających starsze umowy. Pan Bronisław podejrzewa, że Tauron zmienił sposób naliczania należności na mniej korzystny. Przyznaje również, że sam sposób rozliczania jest niejasny i nie można go samodzielnie zweryfikować z powodu braku dostępu do danych.

Czytaj więcej

Kupiła opuszczony kościół i zmieniła go w dom. Metamorfozę śledzą setki tysięcy osób

Tauron odpiera zarzuty i wyjaśnia sposób rozliczania

„Wyborcza” skontaktowała się z Danielem Iwanem, rzecznikiem Tauronu Sprzedaż, pytając o sprawę Bronisława Pieczula. Ten zapewnia, że rozliczenia klienta są prawidłowe. Wyjaśnia, że za każdą kilowatogodzinę wprowadzoną do sieci prosument może odebrać 0,8 kWh. Niewykorzystana energia przechodzi na kolejne okresy rozliczeniowe, maksymalnie przez 12 miesięcy od jej wprowadzenia.

Według rzecznika, jeśli suma energii oddanej do sieci i zgromadzonej z poprzednich okresów rozliczeniowych przewyższa ilość energii pobranej, klient nie ponosi kosztów energii czynnej. Przypomina jednak, że w tej sytuacji Tauron i tak nalicza pewne opłaty, a mianowicie opłaty stałe oraz kogeneracyjną i OZE. Jak zaznacza, właśnie takie należności znalazły się na fakturach klienta w 2026 r. Rzecznik wyjaśnił również, że wcześniejsze korekty dotyczyły upustu związanego z zamrożeniem cen energii oraz zmianą sposobu naliczenia premii prądowej.

Jeśli chodzi o zgłoszenie do UOKiK, urząd przekazał, że otrzymał e-maile, ale zabrakło w nich konkretnych informacji pozwalających zbadać sprawę. Zalecił też kontakt z rzecznikiem konsumentów. Pieczul zapewnia, że skorzystał z tej możliwości, ale nie rozwiązało to problemu. Dziś przyznaje, że gdyby wcześniej wiedział, że sprawa będzie tak wyglądać, nie zdecydowałby się na montaż fotowoltaiki.