Mija rok systemu kaucyjnego. Co pani teraz sądzi o wprowadzanym przez siebie systemie?

System kaucyjny działa, ale wciąż wymaga doskonalenia, ponieważ nadal znajduje się w fazie rozwoju. Doświadczenia innych państw pokazują, że jego pełne wdrożenie zajmuje zwykle około dwóch lat. Dowodem na to, że system działa, są liczby – zebrano już około 5 miliardów puszek i butelek PET. Jeszcze ważniejszy jest dla mnie dynamiczny rozwój sieci punktów zbiórki: jest ich już ponad 65 tysięcy, w tym 23 tysiące automatów. I widzimy też nową tendencję do rozwijania punktów zbiórki poza sklepami. Dobrym przykładem jest Warszawa, gdzie jeden z operatorów stawia automaty na osiedlach, ale też w przestrzeniach miejskich, turystycznych, butelkomaty trafiły nawet na festiwale. To też się sprawdza i bardzo mnie cieszy. Oczywiście, nadal trzeba rozwijać sieć zbiórki, bo 65 tysięcy robi wrażenie, ale ilość punktów nie jest jednakowa w każdym zakątku kraju – żeby system był jeszcze bardziej przyjazny dla ludzi, musi być jak najbliżej domów mieszkańców. Wyraźnie widoczny jest też efekt środowiskowy, w przestrzeni publicznej jest wyraźnie czyściej.

Operatorzy co miesiąc wysyłają do ministerstwa sprawozdania ze swojej działalności. Nad czym teraz pracujecie razem?

Spotykam się z operatorami co kwartał, indywidualnie lub grupowo – spotkania te mają różną formę. We wrześniu rozmawialiśmy o tym, jak poprawić logistykę i poziom usług dla klienta, a także o tym, czy operatorzy widzą jakąś potrzebę zmian legislacyjnych. Niektóre kwestie są ważne, choć niewidoczne dla klientów, np. rozliczenia międzyoperatorskie, transport, centra liczenia danych. O to wszystko musimy zadbać, żeby system działał sprawnie i stabilnie.

Jakie wnioski zgłaszają operatorzy? I czy któreś z nich zamierza pani uwzględnić?

Kilka najbardziej pilnych spraw, zgłoszonych nam przez operatorów, uwzględniliśmy w projekcie ustawy UC100, nad którym prace posuwają się do przodu. Chodzi między innymi o rezygnację ze zbędnego obowiązku raportowania przez małe sklepy oraz o przepisy dotyczące bardzo małych plastikowych fiolek. Uwzględniliśmy nie tylko postulaty operatorów, ale również Ministerstwa Obrony Narodowej i MSWiA. Resort obrony zgłosił w uzgodnieniach do UC100, że przy akcjach wojska czy policji trudno jest zachować standardy systemu kaucyjnego. Nie można oczekiwać też, że podczas powodzi butelki po wodzie kupowanej przez Agencję Rezerw Strategicznych będą oddawane do automatów. Temu właśnie służą konsultacje i uzgodnienia międzyresortowe i cieszę się, że mogliśmy zaproponować te zmiany.

Czy na podstawie raportów operatorów, wyników ich pracy, spodziewa się pani, że osiągną oni te wymagane 77 proc. zbiórki wprowadzonych opakowań w tym roku?

Zależy mi na osiągnięciu poziomu 77 proc. – i są na to realne szanse. Pełne podsumowanie będzie jednak możliwe dopiero po zakończeniu pierwszego roku działania systemu kaucyjnego, gdy operatorzy przedstawią sprawozdania finansowe. Wtedy poznamy również całkowite koszty jego funkcjonowania.

Po rynku krążą spekulacje, że szklane butelki jednorazowe mają dołączyć do systemu kaucyjnego od stycznia 2027. Jaki będzie los małpek?

Od stycznia 2027 roku na pewno nic się nie zmieni. Faktycznie pracujemy obecnie nad oceną skutków regulacji dotyczącą włączenia do systemu szkła jednorazowego, czyli tzw. małpek. To jest dopiero początek procesu legislacyjnego, a ustawa musi też przewidywać odpowiednio długie vacatio legis.

Nie wyobrażam sobie, by tak dużą zmianę wprowadzać bez odpowiedniego przygotowania. Nasze szacunki kosztów tego rozwiązania będziemy przedstawiać w ocenie skutków regulacji.

Jeśli chodzi o koszty i finanse, to wyobraźnię opinii publicznej i części polityków rozpala nieodebrana kaucja. Zgodnie z unijnymi wytycznymi ma ona współfinansować na początku rozwój systemu kaucyjnego. Ale operatorzy twierdzą, że oni nic nie robią z tą nieodebraną kaucją, że ona czeka u nich na osobnych kontach, aż wrócą po nią konsumenci. Jak wygląda wykorzystanie nieodebranej kaucji z perspektywy resortu?

Ustawa przewiduje, że nieodebrana kaucja jest rozliczana po zakończeniu roku. Pierwsze takie rozliczenie przypadło na 2025 rok, jednak system znajdował się wówczas w fazie testowej, więc kwoty były niewielkie. Operator musi jednocześnie zapewnić ciągłość systemu: butelka zakupiona w grudniu może zostać zwrócona w następnym kwartale, dlatego trzeba zabezpieczyć środki na wypłatę kaucji również w styczniu czy lutym. System opiera się na zasadzie „zanieczyszczający płaci”, zgodnie z którą koszty ponosi wprowadzający opakowania na rynek, czyli producent napojów. Jednocześnie system generuje przychody, tj. przychody z nieodebranej kaucji i sprzedaży surowca, które pomniejszają jego całkowite koszty. Co do zasady jest to rozwiązanie sprawiedliwe i zgodne z dyrektywą.

Jaki planuje pani los dla butelek zwrotnych? Producenci dostali w grudniu, w ostatniej chwili, zwolnienie z obowiązku udziału w systemie kaucyjnym, jeśli mają swoje systemy zbiórek. Dostali je na dwa lata, z tego pierwszy rok zaraz minie.

Termin został wydłużony poselskim projektem ustawy do końca 2028 roku. W efekcie nie ma obecnie chętnych do przystąpienia do systemu ogólnopolskiego, a producenci nadal zbierają opakowania wielokrotnego użytku we własnych systemach. Ten okres przejściowy skończy się jednak w 2028 roku.

Powszechny system jest nieuchronny, ponieważ musimy wdrożyć PPWR, zgodnie z którym od 2030 roku co najmniej 10 proc. oferty napojów w sklepach ma być dostępne w butelkach wielokrotnego użytku. Bez wspólnego rynku i wspólnej logistyki mali polscy producenci znajdą się w gorszej sytuacji niż duzi: oferowanie napojów w takich opakowaniach będzie dla nich kosztowo nieefektywne. Dlatego obowiązkiem państwa jest stworzenie mechanizmów wyrównujących szanse wszystkich przedsiębiorców.

Jakie macie państwo pomysły na wspieranie butelek wielokrotnego użytku?

Jednym z rozwiązań wspierających butelki wielokrotnego użytku powinno być stworzenie standardowego opakowania, z którego producenci mogliby dobrowolnie korzystać. Staramy się obecnie o środki z programu GOSPOSTRATEG na opracowanie projektu takiej butelki. Wymaga to wielu badań i analiz, ponieważ nie ma tu prostych rozwiązań. Trzeba też pamiętać, że ustawa, oprócz powszechnego systemu kaucyjnego dla butelek wielokrotnego użytku, dopuszcza systemy bezpośrednie. Dotyczy to na przykład dostaw od producenta do zakładów i restauracji, w których producent odbiera puste opakowania, myje je i ponownie napełnia. Niektórzy producenci dostarczają wodę i napoje również bezpośrednio do domów – ten model także będzie mógł nadal funkcjonować. Podkreślam to, ponieważ w dyskusji na ten temat wciąż pojawia się wiele nieprawdziwych informacji.

Ministerstwo przeanalizowało temat dezinformacji w systemie kaucyjnym. Czy wiadomo, jakie były jej najsilniejsze przekazy i cele oraz kto za nią stał?

Analizowaliśmy dezinformację dotyczącą systemu kaucyjnego w przestrzeni internetowej. Najczęściej rozpowszechniały ją konta polityczne, a przekazy wpisywały się w szerszy nurt dezinformacji klimatycznej, której celem jest osłabianie zaufania do państwa. Próbowano podważać wiarygodność systemu, a także wywoływać poczucie wstydu związane z odnoszeniem butelek – na przykład poprzez przekaz: „dlaczego mam nosić butelki?”. Szczególnie duża fala takich treści pojawiła się wiosną. Odpowiadamy na nią, systematycznie informując o faktach: liczbie zebranych opakowań i kolejnych działaniach. Kampanie informacyjne prowadzą zarówno ministerstwo, jak i operatorzy. Biorąc pod uwagę skalę zjawiska, oceniam, że radzimy sobie z nim całkiem dobrze.

Gdyby jeszcze raz mogła pani podejmować decyzję: dopuściłaby pani wielu operatorów czy zostałaby jednak przy jednym?

To rozwiązanie ma zarówno wady, jak i zalety. Zastaliśmy określony stan prawny i część rozwiązań musieliśmy naprawić, ale niektóre decyzje biznesowe zostały wcześniej podjęte, a ich odwrócenie mogłoby wiązać się z potencjalnymi odszkodowaniami. Uważam jednak, że model wielu operatorów jest korzystniejszy dla konsumentów, ponieważ sprzyja konkurencji. Gdybyśmy polegali wyłącznie na jednym dużym operatorze, obawiam się, że system kaucyjny nie wystartowałby 1 października, a na początku 2026 roku nie byłoby tak wielu punktów zbiórki.

Czy operatorzy pokrywają wszystkie 2,5 tysiąca polskich gmin?

Według danych sprzed kilku miesięcy system kaucyjny obejmował 99,7 proc. kraju. Obecnie, wspólnie z wojewódzkimi inspektorami ochrony środowiska, przygotowujemy się do kontroli operatorów. Jeszcze w tym roku ponownie zweryfikujemy zasięg systemu.

Na liście operatorów pojawili się nowi gracze. Będzie ich już ośmiu. Czy przewidujecie państwo wprowadzenie jakichś limitów dla liczby operatorów na rynku?

Nowe firmy wejdą na rynek w przyszłym roku. Zgodnie z przepisami podmiot może zostać operatorem, jeśli wykaże, że reprezentuje podmioty wprowadzające napoje na rynek, zaplanował odpowiednie procesy, zawarł wymagane umowy i dysponuje przewidzianą prawem siecią zbiórki. Zezwolenie nie jest jednak bezwarunkowe – w określonych sytuacjach może zostać cofnięte.

Tylko że warunkiem było to, że operator ma być również wprowadzającym. Z niektórych operatorów producenci żywności żartowali, że wprowadzili na rynek skrzynkę wody mineralnej. Firmy, które teraz uzyskały licencję operatorów, są raczej z branży odpadowej.

Ten warunek musi być spełniony. Podobne rozwiązania funkcjonują nie tylko w systemie kaucyjnym, lecz także na przykład w przypadku organizacji zajmujących się sprzętem elektrycznym. Gdybyśmy dopuścili do roli operatora wyłącznie podmioty mające na przykład minimum 40 proc. udziału w rynku napojów, doprowadzilibyśmy do powstania oligopolu. Wymagania wobec operatorów są wysokie i obejmują między innymi zapewnienie co najmniej jednego punktu zbiórki w każdej gminie, co dla małego operatora może stanowić wyzwanie.

Czy planujecie państwo prowadzić organizację parasolową?

Organizacja parasolowa nie jest obecnie priorytetem w prowadzonych rozmowach. Warto zauważyć, że ustawa nie zabrania operatorom dobrowolnego zrzeszania się. W nadchodzącej nowelizacji ustawy chcielibyśmy jednak pochylić się nad zapisaniem w niej części rozwiązań, które operatorzy uzgodnili już między sobą w umowie. Skoro istnieje porozumienie co do sposobu funkcjonowania systemu, utrwalenie tych zasad w przepisach pozwoliłoby zabezpieczyć je na przyszłość. W takim modelu zakres potencjalnych zadań organizacji parasolowej stopniowo się zmniejsza.

Chciałabym jeszcze zapytać teraz o polityczny aspekt systemu, Konfederacja złożyła projekt ustawy, żeby zlikwidować system kaucyjny. Czy zechciałaby pani się odnieść do ich pomysłu?

Uważam, że te pomysły nie rozwiązują żadnego problemu gospodarki odpadami, są natomiast obliczone na jakiś zysk polityczny. Czasami, niestety, ten dyskurs polityczny jest trudny, bo z częścią polityków trudno merytorycznie rozmawiać. To, na czym zależy mi osobiście, to nie jest przekonanie konkretnych posłów Konfederacji, tylko przekonanie Polek i Polaków, którzy im jeszcze wierzą, oraz pokazanie im konkretnych rezultatów.

Coraz więcej osób zauważa, że w przestrzeni publicznej jest czyściej – to efekt widoczny już teraz. Warto więc rozwijać przyjęte rozwiązania, zamiast wracać do wcześniejszego modelu. Skala zużycia opakowań jednorazowych jest dziś znacznie większa niż 20 lat temu, dlatego potrzebujemy rozwiązań opartych na gospodarce obiegu zamkniętego.