Pierwszy rok był testem odporności. Testowani byli konsumenci, sklepy, producenci napojów, operatorzy, recyklerzy, firmy logistyczne, dostawcy technologii i administracja publiczna. System startował w krótkim czasie, przy nie w pełni gotowych rozwiązaniach prawnych i organizacyjnych. Mimo to po 12 miesiącach można powiedzieć jedno: Polacy weszli do systemu szybko.
Najbardziej widoczny efekt jest przy tym trudny do uchwycenia w statystykach. W wielu miejscach opakowania, które wcześniej trafiały na ulice, do parków, zaczęły być traktowane nie jak odpad, ale jak coś, co ma wartość i można odzyskać. To fundamentalna zmiana i być może najważniejszy efekt pierwszego roku.
Efekty
Skala systemu pokazuje, jak szybko stał się on częścią codziennego życia. Polacy zwrócili już około 3,5 mld opakowań. Dziś system obejmuje około 60 tys. punktów zbiórki, w tym około 17,5 tys. kaucjomatów. To już nie tylko rozwiązanie regulacyjne czy technologiczne, ale infrastruktura funkcjonująca w codziennym obrocie handlowym.
Istotna jest różnica pomiędzy zbiórką automatyczną i manualną. W przypadku kaucjomatów na jeden paragon przypada średnio około 25 opakowań, podczas gdy w zbiórce manualnej jest ich mniej niż pięć. Konsument korzystający z automatu oddaje więc zazwyczaj większą partię opakowań jednocześnie. Ma to znaczenie nie tylko dla jego wygody, ale także dla logistyki, efektywności odbioru i kosztów funkcjonowania całego systemu.
Pierwszy rok pokazał również, że kluczowa jest dostępność. System musi być obecny tam, gdzie konsumenci robią zakupy. Nie możemy wymagać od nich specjalnej wyprawy tylko po to, by odzyskać wpłaconą wcześniej kaucję.
Największą niewiadomą przed startem systemu było jednak zachowanie konsumentów. Czy Polacy będą pamiętać o zwrocie opakowań? Czy zaakceptują kaucję? Czy będą przechowywać butelki i puszki, a następnie zabierać je ze sobą do sklepu?
Po roku odpowiedź jest jednoznaczna: system został przyjęty przez społeczeństwo. Z badania przeprowadzonego przez Kaucja.pl po pierwszym roku jego funkcjonowania wynika, że 93 proc. badanych przynajmniej raz zwróciło opakowania objęte systemem kaucyjnym, a 83 proc. robi to co najmniej raz w miesiącu. Wśród użytkowników systemu 87 proc. oddaje większość lub prawie wszystkie opakowania objęte kaucją.
To ważne również w kontekście doświadczeń innych europejskich państw. Polska nie musi już czekać latami, aby zobaczyć, czy konsumenci zaakceptują mechanizm zwrotu. W pierwszym roku powstał nawyk, który można teraz rozwijać i upraszczać.
Nie oznacza to jednak, że system kaucyjny jest już w fazie docelowej. Wręcz przeciwnie. Po pierwszym roku pytanie nie brzmi już: czy Polacy zaczną korzystać z systemu? Brzmi: kiedy przestaną o nim myśleć? Pierwszy rok pokazał, że konsumenci potrafili wejść do systemu. Kolejny sprawdzian dotyczy tego, czy system potrafi dostosować się do nich na tyle, by zwrot przestał być osobnym zadaniem.
Pierwszy rok miał również momenty szczególnie trudne dla całego rynku. Jednym z nich był weekend majowy, pierwszy długi okres, w którym bardzo uważnie obserwowano, czy system poradzi sobie ze zwiększonym ruchem konsumenckim. Sprawne działanie nie było jednak kwestią jednego dnia ani jednego operatora. Było efektem pracy wielu ogniw: punktów zbiórki, operatorów, logistyki, centrów sortowania i recyklerów.
Latem presja ponownie wzrosła. System znalazł się pod baczną obserwacją społeczeństwa, biznesu i polityków. Bieżąca praca operacyjna nakładała się na konieczność ciągłego poprawiania i rozwijania rozwiązań. Pierwszy rok pokazał więc nie tylko, że system działa. Pokazał również, jak ważna jest jego odporność operacyjna.
Wyzwania
Nie sposób podsumować pierwszego roku bez wskazania wyzwań, które nadal wymagają rozwiązania. Jednym z podstawowych jest jakość i kompletność regulacji. System kaucyjny został wdrożony w bardzo krótkim czasie, a część rozwiązań prawnych pozostawiała i nadal pozostawia luki interpretacyjne oraz organizacyjne.
To szczególnie istotne w systemie, w którym uczestniczą tysiące sklepów, producenci, operatorzy, firmy logistyczne, centra sortowania i recyklerzy. Każda niejasność prawna może oznaczać dodatkowy proces, koszt albo konieczność stworzenia rozwiązania zastępczego.
Drugim problemem jest model wielooperatorski. W założeniu konkurencja pomiędzy operatorami miała budować efektywność systemu. W praktyce pojawiło się pytanie, czy w przypadku infrastruktury, która z definicji musi współdziałać w skali całego kraju, konkurencja na każdym poziomie rzeczywiście prowadzi do obniżania kosztów.
Dla sklepów czy innych punktów zbiórki oznacza to koszty związane z funkcjonowaniem wielu organizacji, struktur i procesów. Jednocześnie model wielu operatorów może zwiększać koszty całego systemu. Rynek będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, jak ten model powinien ewoluować. Możliwe są różne scenariusze, od konsolidacji po ograniczenie działalności części podmiotów. Na tym etapie ważniejsze od przesądzania kierunku jest jednak stworzenie warunków, w których system będzie mógł działać efektywnie przy rosnącej skali.
Polski system miał bardzo krótki okres na przygotowanie do startu. Kilka miesięcy na zbudowanie infrastruktury, podpisanie umów, przygotowanie IT, logistyki, sieci punktów zbiórki i procesów rozliczeniowych było ogromnym wyzwaniem. W przypadku tak złożonego systemu czas jest szczególnie ważny. Nie da się uruchomić pojedynczego elementu niezależnie od pozostałych. Kaucjomat potrzebuje systemu informatycznego, IT potrzebuje zasad rozliczeń, rozliczenia wymagają danych z punktów zbiórki, a odebrane opakowania muszą trafić do sortowania i recyklera. To system naczyń połączonych.
Dlatego jednym z wyzwań pozostaje stworzenie kompleksowych rozwiązań wspierających rozliczenia pomiędzy operatorami oraz wyraźniejsze określenie roli państwa w obszarach, które wykraczają poza odpowiedzialność pojedynczego operatora.
Wokół systemu narosło również nieporozumienie dotyczące nieodebranej kaucji. W debacie publicznej można spotkać przekonanie, że pieniądze z nieodebranych kaucji są przychodem operatorów, z którego można finansować ich działalność. Nie jest to właściwe rozumienie mechanizmu kaucji.
Kaucja jest depozytem i zobowiązaniem wobec osoby, która nabyła napój w opakowaniu objętym systemem. Dopóki opakowanie nie zostanie zwrócone, mamy do czynienia ze zobowiązaniem, a nie prostym przychodem, który można dowolnie przeznaczyć na finansowanie działalności.
Struktura kosztów operatora jest znacznie bardziej złożona. Obejmuje m.in. zbiórkę, logistykę, infrastrukturę, IT, rozliczenia, sortowanie i zagospodarowanie materiału. Ocena systemu wyłącznie przez pryzmat wartości nieodebranych kaucji prowadzi więc do zbyt dużych uproszczeń.
Następne wyzwanie znajduje się już poza samą zbiórką. Polska musi zwiększać moce przerobowe recyklerów. Skuteczny system kaucyjny nie kończy się w momencie, w którym konsument wrzuca butelkę do kaucjomatu. Z punktu widzenia gospodarki obiegu zamkniętego dopiero wtedy rozpoczyna się kolejny etap, tj. przygotowanie surowca i jego ponowne wykorzystanie.
Jeżeli system będzie zbierał coraz więcej opakowań, a infrastruktura recyklingowa nie będzie rosła w podobnym tempie, pojawi się kolejne wąskie gardło. Dlatego przyszły rok będzie istotny nie tylko z punktu widzenia liczby zwróconych opakowań, ale też całego łańcucha, który pozwoli efektywnie zagospodarować rosnący strumień surowca.
Perspektywy
Jednym z kierunków rozwoju powinno być sortowanie surowca już na etapie punktu zbiórki, przede wszystkim rozdzielenie PET i aluminium. Równie ważna jest jakość materiału trafiającego do dalszego przetwarzania. Znaczenie ma tutaj sposób działania kaucjomatów. Operatorzy wspólnie pracują nad standardami dotyczącymi urządzeń RVM tak, aby opakowania były niszczone w możliwie najmniejszym stopniu. I to nie jest kwestia estetyki. Sposób zgniatania opakowań w kaucjomacie ma bezpośrednie przełożenie na wartość surowca i efektywność recyklingu. W przypadku puszek straty materiału są dziś szacowane na około 3–5 proc. Przy miliardach opakowań nawet kilka procent oznacza ogromny wolumen materiału, który zamiast trafić do dalszego przetwarzania, może zostać utracony. Dla Kaucja.pl jest to szczególnie ważne, ponieważ z efektów całego procesu rozliczani jesteśmy przez naszych akcjonariuszy, czyli wprowadzających opakowania na rynek.
Jednym z najważniejszych tematów na kolejne lata jest stworzenie rozwiązania, które odpowiadałoby za elementy wspólne dla całego systemu. Nie chodzi o kolejnego regulatora ani instytucję rozstrzygającą spory pomiędzy uczestnikami rynku. Potrzebny jest raczej technologiczny i rozliczeniowy hub, który pozwoli operatorom sprawnie współpracować.
Dobrym rozwiązaniem dla systemu kaucyjnego mogłaby być organizacja parasolowa, która wspierałaby współpracę operatorów w obszarach wymagających wspólnych standardów i sprawnej wymiany informacji. Jeżeli bowiem chcemy mieć system ogólnopolski, potrzebujemy również ogólnopolskich standardów dla tych elementów, które z definicji nie powinny konkurować ze sobą.
Pierwszy rok był przede wszystkim rokiem uruchamiania systemu. Drugi będzie rokiem skali. Jeżeli dziś 93 proc. badanych ma już za sobą przynajmniej jeden zwrot opakowania, a 83 proc. korzysta z systemu co najmniej raz w miesiącu, trudno zakładać, że wolumen zwrotów pozostanie na obecnym poziomie.
Wśród użytkowników systemu 87 proc. deklaruje, że oddaje większość lub prawie wszystkie opakowania objęte kaucją. Wraz z utrwalaniem nawyku system będzie więc musiał obsługiwać coraz większą liczbę opakowań. To oznacza większe wymagania wobec wszystkich uczestników: punktów zbiórki, kaucjomatów, logistyki, centrów sortowania i recyklerów.
Drugi rok będzie zatem weryfikacją nie tego, czy system można uruchomić, ale czy można go skalować bez proporcjonalnego wzrostu kosztów i komplikacji.
W dłuższej perspektywie powróci zapewne dyskusja o rozszerzeniu systemu o szkło jednorazowe. Zanim jednak zostaną podjęte takie decyzje, warto dobrze przeanalizować doświadczenia pierwszego roku i dopracować obecne rozwiązanie. Szkło oznacza bowiem zupełnie inne wyzwania logistyczne. Nie można traktować rozszerzenia systemu jako prostego dodania kolejnego rodzaju opakowania do istniejącej infrastruktury. To inny materiał, inne parametry transportu, inne wymagania dotyczące zbiórki i zagospodarowania. Dlatego najpierw warto odpowiedzieć sobie na pytanie, jak ma wyglądać docelowy system dla obecnego zakresu opakowań, a dopiero potem należy podejmować decyzje o jego dalszym rozszerzaniu.
Po roku funkcjonowania systemu kaucyjnego Polska przeszła najtrudniejszy etap: od regulacji i przygotowań do rzeczywistego działania. Zadziałała infrastruktura. Zadziałały punkty zbiórki. Zadziałały kaucjomaty. Zadziałał konsument. Nie oznacza to jednak, że wszystkie problemy zostały rozwiązane. Przeciwnie, skala pierwszego roku bardzo wyraźnie pokazuje, gdzie znajdują się kolejne bariery: w prawie, modelu wielooperatorskim, rozliczeniach, kosztach, jakości zbieranego surowca i mocach recyklingowych.
Najważniejszym zadaniem nie jest już więc przekonywanie Polaków, że warto zwracać opakowania. To zostało w dużej mierze wykonane. Teraz trzeba zrobić coś trudniejszego: zbudować system, który będzie działał coraz lepiej, a jednocześnie będzie prostszy dla konsumenta i bardziej efektywny ekonomicznie dla całego rynku.
Sukces systemu kaucyjnego nie powinien być mierzony wyłącznie liczbą zwróconych butelek i puszek. Powinien być oceniany przez pryzmat całego łańcucha, od momentu zakupu napoju, przez zwrot opakowania i odzyskanie kaucji, aż po ponowne wykorzystanie surowca.
Pierwszy rok udowodnił, że system kaucyjny w Polsce może działać na dużą skalę. Drugi powinien odpowiedzieć na pytanie, czy potrafimy sprawić, aby działał jeszcze sprawniej.
Dlatego krótko podsumowując pierwszy rok, można posłużyć się słowami klasyka: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, ale być może jest to koniec początku”.
MATERIAŁ PARTNERA KAUCJA.PL