Dziś nie wystarczy już pytać, czy realizujemy cele środowiskowe. Musimy zapytać, ile to kosztuje i czy system jest stabilny ekonomicznie. Sukces systemu kaucyjnego ma trzy wymiary: efekt ekologiczny, wygodę konsumenta i koszty. Jeśli zabraknie któregoś z nich, wygramy na papierze statystykę zbiórki, ale przegramy rynkową rzeczywistość.

Trzy wymiary skuteczności

Poziom zbiórki pokazuje, ile opakowań odzyskaliśmy, natomiast koszt jednostkowy – ile kosztowało odzyskanie jednego opakowania. Dopiero takie zestawienie danych pozwala ocenić, czy wymagany rezultat środowiskowy został osiągnięty przy racjonalnym i możliwym do uzasadnienia koszcie. Dlatego, obok poziomu zbiórki, jednym z podstawowych mierników efektywności powinien stać się koszt obsługi pojedynczego opakowania.

Przez wiele lat pracy w strategicznym zarządzaniu finansami przedsiębiorstw nauczyłam się, że sukces projektu nie kończy się na osiągnięciu celu. Równie ważne jest to, ile kosztowało jego osiągnięcie i czy koszt ten można utrzymać w długim okresie. Dokładnie tak samo powinniśmy dziś patrzeć na system kaucyjny. Nie tylko przez pryzmat poziomów zbiórki, lecz także efektywności ekonomicznej.

Ostateczny płatnik kosztów systemu to konsument

Kaucja i koszty funkcjonowania systemu stanowią odrębne przepływy finansowe. Dla konsumenta, który zwraca opakowanie, kaucja ma charakter depozytu, jest neutralna finansowo. Finansowania wymagają natomiast procesy niezbędne do działania systemu, których konsument nie widzi.

Ustawa nakłada na wprowadzających produkty w opakowaniach na napoje obowiązek finansowania kosztów selektywnej zbiórki, odbioru i transportu opakowań, prowadzenia ewidencji i sprawozdawczości, rozliczania kaucji oraz zbiórki prowadzonej przez handel i inne punkty zbiórki poprzez podmioty reprezentujące – operatorów.

Wysoki poziom zbiórki pozostaje podstawowym celem systemu, ale nie może być jego jedynym kryterium oceny. Niekontrolowany wzrost kosztów obciąża cały rynek. Dlatego efekt środowiskowy powinien być analizowany wraz z kosztem jego osiągnięcia. Nie jest to wyłącznie kwestia ekonomicznego zdrowego rozsądku. Europejskie regulacje dotyczące rozszerzonej odpowiedzialności producenta zakładają również, że koszty ponoszone przez przedsiębiorców powinny pozostawać proporcjonalne i uzasadnione z punktu widzenia realizowanych celów środowiskowych.

Porównania wymagają wspólnego mianownika

Raport Reloop Platform z lipca br. pokazuje przykładowe stawki wynagrodzenia za zbiórkę w różnych krajach Europy, w tym w Polsce. Wynika z niego, że w Irlandii stawka wynosi w przeliczeniu około 9,5 gr za opakowanie przy zbiórce automatycznej, w Szwecji jest to około 11,3 gr dla mniejszej butelki PET i 8,2 gr dla puszki. W Polsce średnią stawkę handling fee szacuje się na około 15 gr, a na rynku pojawiają się oferty przekraczające nawet 20 gr za opakowanie. Zestawmy to z kosztami pracy, a te – możemy przyjąć – powinny nam obrazować średnie miesięczne koszty wynagrodzenia brutto, odpowiednio dla Irlandii 5022 euro, Szwecji – 4195 euro, a dla Polski – 2041 euro. Takie zestawienie nie pozwala formułować jednoznacznych ocen, ale uzasadnia pytanie, czy poziom wynagrodzenia za zbiórkę w Polsce pozostaje proporcjonalny do rzeczywistych kosztów funkcjonowania systemu. Te dane nie przesądzają o zasadności poszczególnych stawek, pokazują jednak, że warto prowadzić otwartą debatę o strukturze i efektywności kosztów.

Każdy system ma oczywiście inną skalę, strukturę kosztów, model zbiórki, regulacje i uwarunkowania operacyjne. Dlatego pojedynczych stawek nie należy porównywać bez kontekstu. Powinniśmy jednak pytać, czy ich wysokość znajduje racjonalne uzasadnienie w rzeczywistych kosztach funkcjonowania danego rynku.

Jeżeli na rynkach o istotnie wyższych kosztach pracy stawki za zbiórkę pozostają na określonym poziomie, a w Polsce pojawiają się oferty przekraczające 20 gr za opakowanie, uzasadnia to szczegółową analizę struktury kosztów. Wyższy koszt może być uzasadniony, jeżeli przekłada się na wyższą jakość obsługi, większą dostępność systemu albo lepszy efekt środowiskowy. Sam fakt, że rozwiązanie jest droższe, nie oznacza automatycznie, że jest lepsze.

Konkurencja musi prowadzić do efektywności

Polska zdecydowała się na model multioperatorski, w którym konkurencja powinna być jednym z podstawowych mechanizmów działania systemu. Sama obecność kilku operatorów nie gwarantuje efektywności. Decydujące znaczenie ma to, na czym opiera się ich rywalizacja.

Jednym kierunkiem jest konkurencja poprzez efektywność, która oznacza poszukiwanie sposobów osiągnięcia tego samego rezultatu lepiej, sprawniej i taniej: skracanie tras transportowych, lepsze wykorzystanie pojazdów, ograniczanie zbędnych operacji oraz wykorzystywanie danych i cyfryzacji do upraszczania procesów i obniżania kosztu obsługi pojedynczego opakowania.

Alternatywą jest konkurencja oparta na wyścigu na coraz wyższe stawki handling fee i przenoszeniu kosztów pomiędzy uczestnikami systemu. Należy jednak pamiętać, że koszt przeniesiony pomiędzy operatorem, handlem i producentem nie znika. Pozostaje w systemie i finalnie odzwierciedli się w cenie produktu.

Konkurencja tworzy wartość, jeżeli prowadzi do obniżenia całkowitego kosztu funkcjonowania systemu. Dojrzały model powinien premiować operatorów, którzy potrafią osiągnąć ten sam lub lepszy rezultat sprawniej, bardziej transparentnie i przy niższym koszcie całkowitym.

Biznes potrzebuje stabilności, nie niespodzianek

Firmy potrafią zarządzać kosztami. Tworzą budżety, prognozują, planują inwestycje i budują strategie. Największym problemem nie są wyłącznie wysokie koszty, lecz koszty, których nie można przewidzieć, które mogą znacząco zmieniać się w trakcie roku, utrudniają planowanie i zwiększają ryzyko biznesowe.

Dlatego producenci potrzebują przewidywalności, transparentności i stabilności, a nie wyłącznie niskich kosztów.

System kaucyjny w Polsce przechodzi przez kolejne fazy rozwoju. Pierwszą była budowa obejmująca uruchomienie infrastruktury, sieci zbiórki oraz procesów logistycznych i rozliczeniowych. Jesteśmy teraz w fazie stabilizacji: rosną wolumeny, poznajemy zachowania konsumentów, gromadzimy dane i identyfikujemy miejsca wymagające poprawy. Mijają miesiące od startu, opadł pierwszy kurz, czas wreszcie podliczyć rachunki.

Kolejnym etapem powinna być świadoma optymalizacja: skracanie tras, lepsze wykorzystanie transportu, automatyzacja procesów oraz ograniczanie zbędnych operacji w celu obniżania kosztu obsługi pojedynczego opakowania.

Im więcej system będzie zbierał opakowań, tym szybciej skurczy się strumień nieodebranej kaucji, który dziś zasila jego budżet. Mówiąc wprost: sukces środowiskowy obnaży każdą operacyjną nieefektywność. Jeśli przegapimy ten moment, rosnące koszty zbiórki i transportu automatycznie trafią na sklepową półkę. Rachunek za nieuzasadnione stawki czy brak optymalizacji ostatecznie zapłacimy wszyscy przy kasie. Pytanie: „ile zbierzemy?”, było kluczowe na starcie. Dzisiaj musimy zacząć zadawać drugie, znacznie bardziej problematyczne: „za ile?”.

MATERIAŁ PRZYGOTOWANY PRZEZ POLSKI SYSTEM KAUCYJNY SA