Portugalia wystartowała w kwietniu: 3 tys. punktów pod wspólnym bandem Volta, rozsianych po całym kraju – jak zapewniają administratorzy systemu, także w miejscach rzadziej uczęszczanych. Konsument przy zakupie płaci 0,10 euro kaucji. Obejmuje ona m.in. butelkowaną wodę, napoje gazowane, soki i nektary, energetyki, piwo, cydr i pewną pulę napojów alkoholowych – jak się można domyślać, tych, które trafiają do plastikowych, aluminiowych lub żelaznych opakowań o objętości do 3 litrów.
Charakterystyczną cechą portugalskiego systemu wydaje się być rola aplikacji: informacji i pomocy mogą w nich szukać zarówno konsumenci, jak i wszyscy pozostali uczestnicy systemu – z takich obszarów, jak handel, gastronomia, logistyka, recykling. – Portugalski system jest zbudowany na zasadach wygody i prostoty dla konsumentów, a także transparentności i wydajności dla wszystkich uczestników systemu, zwłaszcza producentów, dystrybutorów, branży HoReCa, operatorów logistyki, partnerów przemysłowych, dostawców automatów i instytucji społecznych – podsumowywał w rozmowie ze specjalistycznych portalem Packaging Europe Pedro Lago, jeden z menedżerów SDR Portugal, operatora systemu.
Za kilka tygodni tą drogą pójdzie również Hiszpania, w której prace nad krajowym systemem kaucyjnym ruszyły dynamiczniej w 2022 r. W obu państwach systemy nie budzą większych kontrowersji, wręcz przeciwnie: hiszpański dziennik „Sur” zaznacza, że pojawienie się kaucji na Półwyspie Iberyjskim to w realiach południa Europy przełom – Francuzi, Grecy czy Włosi są daleko za Portugalczykami i Hiszpanami. Ale nie będą mogli przeciągać procesu tworzenia i implementacji zbyt długo: 1 stycznia 2029 r. każdy kraj Unii Europejskiej powinien mieć swój system kaucyjny. I nie bez kozery.
W pogoni za cyrkularnością
Cyrkularność – jako ponowne wykorzystywanie zużytych lub uszkodzonych przedmiotów, zarówno dla odtworzenia ich, jak i odzyskania użytych do ich wytworzenia surowców – w zasadzie towarzyszy ludzkości od wielu stuleci. W nowożytnej gospodarce zaczęto ten model postępowania przyoblekać w teoretyczne rozważania w drugiej połowie XIX w., a potem – w formie bardzo bliskiej dzisiejszemu rozumieniu obiegu zamkniętego – po II wojnie światowej, od lat 60.
Po części była to reakcja na pojawienie się modelu „kup – używaj – wyrzuć”, który zdefiniował współczesny konsumpcjonizm. W jakiejś mierze jednak ekonomiści od kilku dekad zauważają też, że tempo wykorzystywania zasobów surowców pierwotnych dalece przekracza możliwości odtwarzania ich, a wraz z przyrostem liczby ludzi na planecie – i wraz z coraz powszechniejszym na świecie dobrobytem – finalnie może doprowadzić do rychłego wyczerpania zasobów. Deficytu surowców (a także kosztowności ich pozyskiwania) doświadczali nasi dziadkowie, którzy gromadzili nawet prozaiczne przedmioty, jak słoiki czy pudełka po czekoladkach – projektowane zresztą tak, by mogły pełnić swoją rolę przez lata. Deficytu doświadczały pokolenia wychowane w PRL, kiedy to wykształciły się osobliwe hobby kolekcjonerskie: zbieranie puszek po piwie czy tradycyjnych pudełek po zapałkach. Osobliwym testamentem tamtych czasów jest przekonanie, że tylko nowe produkty są pełnowartościowe, a wszelkie rzeczy „z drugiej ręki” albo „z recyklingu” to forma ukrytego ubóstwa.
W latach 60. przeciętny mieszkaniec Europy „generował” zwykle od 150 do 250 kg odpadów – trudno tu o szczegółowe dane, bo nie prowadzono precyzyjnych statystyk. W 1995 r. na głowę mieszkańca UE przypadało ich już 286 kg, a w 2024 r. – to najświeższe dane Komisji Europejskiej, z wiosny br. – było ich już 517 kg na mieszkańca. Ten gwałtowny przyrost stał się tym ważniejszy, im bardziej pogłębiał się kryzys klimatyczny i środowiskowy. Nie przypadkiem to kilkanaście lat temu stworzenie gospodarki obiegu zamkniętego stało się jednym z priorytetów UE. W 2015 r. przyjęto plan działania na rzecz cyrkularności, a w 2018 r. pojawiła się nowelizacja przepisów dotyczących odpadów, obejmująca m.in. cele w zakresie recyklingu odpadów komunalnych i opakowaniowych czy środki zmierzające do ograniczenia marnotrawstwa żywności. Pojawiła się polityka w obszarze użycia tworzyw sztucznych, produktów jednorazowych, minimalne wymogi w sprawie ponownego wykorzystana wody. Rok później pojawił się Europejski Zielony Ład, w tym m.in. wskazano sektory, które zużywają najwięcej zasobów i w których wprowadzenie cyrkularności mogłoby przynieść stosunkowo największe efekty: elektronika i IT, motoryzacja i akumulatory, opakowania, tworzywa sztuczne, tekstylia, budownictwo, przemysł spożywczy.
Niestety, póki co rezultaty nie są imponujące. „Mniej niż 12 proc. materiałów i zasobów wtórnych wraca do obiegu gospodarczego” – przekonuje Komisja Europejska. Tymczasem „przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym zmniejszy presję na zasoby naturalne oraz przyczyni się do zrównoważonego wzrostu gospodarczego i tworzenia miejsc pracy” – dorzuca. W Brukseli powstaje projekt aktu prawnego, który tworzyłby europejski, jednolity rynek surowców wtórnych, zwiększał podaż wysokojakościowych materiałów z recyklingu, stymulował na nie popyt, czynił z nich element konkurencyjności i finalnie, w perspektywie 2030 r., podwoił wspomniany wyżej wskaźnik cyrkularności gospodarki UE z 12 do 24 proc. Elementem tego procesu są też potencjalne zmiany w polityce podatkowej – niedawno rozpoczęły się konsultacje w sprawie tego, jak należałoby zmienić systemy podatkowe (zwłaszcza VAT) w taki sposób, by wspierały one obieg zamknięty.
Scalanie priorytetów
W ostatnich latach cyrkularność zyskała na znaczeniu w jeszcze jednym obszarze: bezpieczeństwa. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie dostaw rzadkich surowców, w tym minerałów. – Zdolność UE do zabezpieczenia dostępu do metali ziem rzadkich, litu, kobaltu oraz innych krytycznych surowców, podobnie jak do ich przetworzonych form, będzie kluczowym determinantem osiągnięcia strategicznych celów: elektryfikacji i dekarbonizacji europejskiej gospodarki, wzmocnienia możliwości obronnych, postępu w obszarach cyfrowym i sztucznej inteligencji – przekonywała niedawno ekspertka Monachijskiej Konferencji na temat Bezpieczeństwa Nora Kürzdörfer na stronach portalu EuroNews. Przypominała też, że toczą się właśnie negocjacje w sprawie kolejnej wieloletniej perspektywy finansowej UE i ich wynik przesądzi o tym, czy sprawa jest traktowana poważnie.
Na razie wszystko wskazuje na to, że tak. W maju 2024 r. przyjęty został Critical Raw Materials Act (CRMA) – rozporządzenie przypominające o roli, jaką wspomniane surowce odgrywają w energetyce odnawialnej, obszarze akumulatorów i magazynów energii, produkcji półprzewodników, IT, przemyśle obronnym, lotniczym i kosmicznym.
Nieco w tle pojawia się tu refleksja, że Europa ma niemałe zapasy tych rzadkich dóbr – tyle że nie zalegają one w ziemi, lecz raczej na wysypiskach śmieci. Stąd w projektach kolejnych legislacji dotyczących budowania strategicznej odporności Europy, jej konkurencyjności i bezpieczeństwa surowcowego pojawiają się takie terminy, jak „gospodarka obiegu zamkniętego” czy „recykling” – mając równorzędne znaczenie z dywersyfikacją importu, zwiększaniem rodzimego wydobycia, zwiększaniem mocy przerobowych i rafinacyjnych. W zasadzie oba cele – zapewnienie bezpieczeństwa surowcowego oraz stworzenie cyrkularnej gospodarki – stapiają się stopniowo w jedną politykę, w której aspekty klimatyczno-środowiskowe pozostają wśród priorytetów, ale nie są już jedynym.
Circular Economy Act (CEA), czyli regulacja, którą Unia Europejska ma przyjąć jeszcze w tym roku, właśnie to zagadnienie – deficytowych surowców o krytycznym dla gospodarki znaczeniu – stawia na pierwszym miejscu. Obecny wskaźnik recyklingu litu czy metali ziem rzadkich wynosi w Europie poniżej 1 proc. – w 2030 r. miałby sięgać 30 proc. CEA będzie też torować drogę do jednolitego unijnego rynku odpadów, zamykania luki między surowcami pierwotnymi a pochodzącymi z recyklingu (te drugie są uważane, często nie bez powodu, za materiał niższej jakości), można się spodziewać rozwijania koncepcji rozszerzonej odpowiedzialności producenta.
Bez względu na ostateczny kształt szczegółów opisanych wyżej – i wielu innych – inicjatyw, dla każdego jest jasne, że czeka nas długa droga. Ale prezentowanie jej jako bariery dla konkurencyjności jest szkodliwą manipulacją: bez udoskonalenia cyrkularności – m.in. poprzez systemy kaucyjne – kolejne branże czekać będą w przyszłości kryzysy takie jak ten, który spadł w ostatnich miesiącach na rynek paliw kopalnych.
OPINIA PARTNERA PUBLIKACJI
Anna Larsson, Butelka z polskiej butelki i puszka z polskiej puszki, „made in Poland”
W Europie ponad połowa surowców do produkcji i ponad połowa paliw do wytwarzania energii pochodzi z importu. Unia Europejska od lat prowadzi działania mające na celu zrównoważony wzrost gospodarczy i tworzenie miejsc pracy w oparciu o surowce wtórne pozyskiwane w regionach oraz usługi świadczone na lokalnych rynkach. Wdrażane strategie mają na celu zwiększenie niezależności od dostawców zewnętrznych oraz zmniejszenie presji na kurczące się zasoby naturalne. Cele gospodarczej niezależności są spójne z dbałością o środowisko i możliwością zmniejszenia śladu węglowego.
Rosnąca niepewność geopolityczna przyspiesza wdrażanie strategii cyrkularności w Europie. Zamiast obecnego poziomu 12 proc. wykorzystania surowców wtórnych Unia chce osiągnąć min. 24 proc. Niedawno uchwalone zostało rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie bezpiecznych i zrównoważonych dostaw surowców krytycznych. Aktualnie procedowany jest akt prawny o gospodarce obiegu zamkniętego, który ma na celu zwiększenie podaży wysokiej jakości materiałów pochodzących z recyklingu, stymulowanie popytu na surowce wtórne oraz wspieranie konkurencyjności UE.
Sztandarowym przykładem wdrażania cyrkularności jest postępowanie UE w kwestii butelek i puszek po napojach, które stanowią najliczniejszą frakcję opakowań, mają wolumeny znacząco przekraczające średnią objętość formatów opakowaniowych i najczęściej zaśmiecają przestrzeń publiczną. Uchwalone w UE minimalne poziomy zbiórki (90 proc.), obowiązkowy system kaucyjny oraz określone pułapy wykorzystania recyklatu (min. 25 proc. recyklatu w butelkach plastikowych od 2025 r.) mają na celu stworzenie podaży surowców wtórnych pożądanych do produkcji metalowych puszek i plastikowych butelek do napojów.
Od 1 października 2025 r. działa w Polsce system kaucyjny i coraz więcej producentów wprowadza na polski rynek opakowania ze znakiem kaucji. Do 2029 r. poziom zbiórki opakowań po napojach objętych systemem kaucyjnym powinien osiągnąć 90 proc. Jest to cel zarówno wymagany prawem, jak i praktycznie osiągalny, na co wskazują doświadczenia europejskich krajów, które wdrożyły już zbiórkę opakowań napojowych w oparciu o kaucję.
Wiadomym jest, że zarówno boksyty konieczne do produkcji puszek, jak i ropa naftowa, z której produkowane są butelki plastikowe, pochodzą w głównej mierze spoza naszego kontynentu.
Maksymalizacja zbiórki czystych surowców w postaci aluminium i plastiku (głównie PET) stwarza olbrzymią podaż cennych materiałów dostępnych na lokalnym, polskim rynku do produkcji nowych opakowań.
W perspektywie dekady polski system kaucyjny dostarczy łącznie 1 500 000 ton tworzywa z recyklatu oraz 470 tys. ton aluminium, w obu przypadkach wysokiej jakości surowców. W porównaniu z poprzednimi systemami zbiórki podaż PET wzrośnie o 790 tys. ton, a podaż aluminium o 46 tys. ton.
Szwecja już dziś wprowadza na swój rynek 89 proc. puszek z recyklatu i umożliwia zastosowanie 80 proc. rPET-u z lokalnej zbiórki. Dzięki systemowi kaucyjnemu butelki i puszki wprowadzane na polski rynek również mają szansę być „made in Poland”.