Panie prezesie, kiedy rozmawiamy o systemie kaucyjnym, najczęściej słyszymy o miliardach zebranych butelek i puszek. Takie dane prezentuje MKiŚ. Czyli jest sukces? Polacy coraz chętniej zwracają butelki i puszki, a parki i lasy wreszcie będą zielone i oceany w końcu przezroczyste? Udało się?

Znaczenie systemu kaucyjnego dla korzyści środowiskowych jest niezaprzeczalne. Ale jest to tylko wierzchołek góry lodowej. System kaucyjny nie został stworzony po to, żebyśmy mogli pochwalić się liczbą zebranych butelek czy puszek. Został stworzony przede wszystkim po to, żeby zapewnić skuteczny recykling i zawrócić cenne surowce do obiegu.

Miliardy zebranych opakowań nie są jeszcze dowodem, że system osiągnął swój cel?

Nie oceniamy systemu wyłącznie pod kątem ilości oddanych opakowań, ale tego, co dzieje się później z pozyskanym surowcem: czy on trafia z powrotem do butelek, czy udało się stworzyć cykl zamknięty. Dziś tego nie wiemy.

Czyli dziś najważniejsze pytanie brzmi: co dzieje się z opakowaniem po jego zwrocie? Gdzie trafia i czy ostatecznie zostanie przetworzone na surowiec, z którego można wyprodukować kolejną butelkę albo puszkę?

Jednym z najważniejszych efektów dobrze funkcjonującego systemu kaucyjnego powinno być dostarczanie wysokiej jakości surowca do ponownego wykorzystania. W przypadku PET chodzi między innymi o możliwość recyklingu typu bottle-to-bottle, czyli przetworzenia zużytego opakowania na materiał, który może zostać wykorzystany do produkcji kolejnego opakowania. Czystość i odpowiednie przygotowanie surowca mają tutaj ogromne znaczenie. Jeżeli materiał jest zanieczyszczony lub niewłaściwie posegregowany, jego zastosowanie może być bardziej ograniczone. Dlatego system kaucyjny powinien być oceniany również przez pryzmat jakości odzyskiwanego materiału.

Czy polski system kaucyjny jest dziś w stanie odpowiedzieć na pytanie, ile zebranych butelek zostało już przetworzonych na surowiec do produkcji nowych butelek?

W Polsce działa kilku niezależnych operatorów systemu kaucyjnego. OK Operator ma dane dotyczące własnej działalności i przekazuje informacje swoim klientom. Nie mamy jednak dostępu do kompletnego zestawu danych od wszystkich operatorów, który pozwalałby ocenić funkcjonowanie systemu jako całości. Ponieważ w Polsce działa sześciu operatorów, takie dane może posiadać wyłącznie ministerstwo, ale ono również ich najprawdopodobniej nie ma.

Jeśli chodzi o OK Operatora Kaucyjnego, wiemy, że z 1,4 mld zebranych przez nas opakowań przekazaliśmy do recyklera prawie 30 tys. ton materiału. Najpierw go doczyściliśmy i posortowaliśmy według kolorów, a następnie, z niewielką stratą na tzw. balaście, czyli odpadach takich jak etykiety, przekazaliśmy do recyklingu.

I po niemal roku działania nadal nie mamy takiej informacji? No cóż, to proszę powiedzieć, dlaczego to nie działa?

System kaucyjny mierzy się z brakami regulacyjnymi. Kwestia rozliczeń między operatorami systemu kaucyjnego (tzw. rozliczenia międzyoperatorskie) opiera się na przepisach ustawowych, które zobowiązują wszystkie działające na rynku podmioty do zawierania specjalnych umów o współpracy. Wiele kwestii jest niedoregulowanych i dla wielu kwestii nie ma jednoznacznego rozumienia. Np. dziś dużo mówi się o nieodebranej kaucji, ale w ustawie nie ma pełnej definicji tego pojęcia. To jeden z najbardziej zapalnych punktów całego systemu, szczególnie w kontekście finansów. W obrocie sześciu działających operatorów znajduje się ok. 5 mld zł depozytu konsumenckiego. Nie istnieje obecnie żadna państwowa, ustawowa instytucja kontrolna, która monitorowałaby przepływy finansowe i materiałowe oraz weryfikowała realny poziom recyklingu w całym kraju.

Kluczowym problemem w obecnych przepisach pozostaje brak precyzyjnej definicji tzw. clearing fee, czyli opłaty rozliczeniowej za zbiórkę. W modelu wielooperatorskim, jeśli inny operator zbierze w swoim punkcie opakowania producenta, z którym nasza spółka ma podpisaną umowę, musimy mu za tę zbiórkę zapłacić – i analogicznie w drugą stronę. System wymaga więc nieustannego, płynnego przepływu danych i środków finansowych pomiędzy wszystkimi uczestnikami rynku. Niedoprecyzowanie tej kwestii w ustawie rodzi jednak poważne trudności kompetencyjne i rozliczeniowe. Mimo że rozmowy branżowe trwają już od kilkunastu miesięcy, nie udało się osiągnąć pełnego porozumienia ze wszystkimi graczami. Brak neutralnego arbitra powoduje, że jedyną drogą egzekwowania należności pozostaje ścieżka sądów powszechnych. W efekcie branża staje przed ryzykiem sporów sądowych o niezapłacone faktury za usługi zbiórki, co doprowadzi do paraliżu rynku. Aby uniknąć takich sytuacji w przyszłości, niezbędne jest pilne doregulowanie systemu multioperatorskiego po pierwszym roku jego funkcjonowania, wprowadzenie państwowego nadzoru oraz konsekwentne ściganie nieuczciwych praktyk polegających na niszczeniu czy mieszaniu zebranych surowców. Bez twardych ram regulacyjnych wielomiesięczne negocjacje branżowe po prostu nie przyniosą oczekiwanego rezultatu.

Czy to oznacza, że brakuje zintegrowanego rozwiązania, które pozwalałoby na bieżąco analizować przepływ opakowań i surowców w całym systemie. Ma pan rozwiązanie?

Rozwiązaniem tego problemu jest powołanie tzw. instytucji rozliczającej i kontrolującej o statusie np. stowarzyszenia, izby czy fundacji o działalności not for profit. Taka instytucja, powiedzmy – parasolowa, powinna działać jako niezależny kontroler, arbiter. Rdzeń takiej instytucji powinni stanowić producenci, operatorzy, handel detaliczny (zarówno mały, jak i duży), branża recyklingowa oraz regulator.

Instytucja parasolowa pomogłaby rozwiązać sporne kwestie, usystematyzować rynek, zmierzyć wykonanie celów i stać na straży szczelności całego układu. Należy pamiętać, że dziś ważnym źródłem finansowania infrastruktury są środki z niezwróconej kaucji. Wraz z rosnącą skutecznością zbiórki ta pula będzie jednak naturalnie maleć, co oznacza, że koszty funkcjonowania systemu w większym stopniu będą musieli pokryć producenci poprzez opłatę producencką.

Ostatecznie ten ciężar przełoży się na wyższą cenę produktu na półce. Właśnie dlatego powołanie organizacji, która zadba o efektywność kosztową i przejrzystość rynku, to jedna z najbardziej palących spraw.

Jeśli nie powstanie instytucja parasolowa, to system w perspektywie lat ulegnie naturalnej monopolizacji i stanie się reprezentantem wyłącznie jednej, prawdopodobnie największej i najsilniejszej strony. Potrzebujemy transparentności i porównywalnych danych, wspólnych standardów.

Na zakończenie kolejny kontrowersyjny wątek – w przestrzeni publicznej pojawiały się głosy krytyczne, według których model multioperatorski jest droższy od monopolu jednego podmiotu. Jaka jest prawda?

W systemie kaucyjnym model z wieloma operatorami okazuje się tańszy i bardziej optymalny niż monopol. Polski system wygrywa kosztowo z zagranicznymi wzorcami i jest docelowo bardziej opłacalny. Presja konkurencyjności wymusza ciągłe doskonalenie i zwiększa efektywność działań. Nam jako OK Operatorowi Kaucyjnemu zależy na tym, aby zaoferować jak najniższe koszty dla producenta – chcemy tak zorganizować procesy, aby narzut na cenę końcową produktu na półce był jak najmniejszy, a konieczność podniesienia ceny lub zejścia producenta ze swojej marży – minimalna. Dla przykładu zróbmy porównanie z Rumunią, która wprowadziła system z jednym operatorem. Tamten pojedynczy operator musiał wybudować całą infrastrukturę sortowni i centrów zliczeń od zera, finansując to z pieniędzy z niezwróconej kaucji i opłat producenckich, co od samego początku drastycznie podniosło koszty wejścia dla producentów, a ostatecznie klient końcowy odczuwa to w cenie produktu. W Polsce najwięcej pieniędzy na start zainwestowały duże sklepy wielkopowierzchniowe oraz wyspecjalizowane firmy zewnętrzne, które zbudowały centra zliczania i świadczą usługi dla operatorów. Ten koszt inwestycyjny amortyzuje się przez lata. W efekcie system w Polsce – co widać po stawkach dla producentów – jest znacznie tańszy niż systemy z jednym operatorem.

MATERIAŁ PRZYGOTOWANY PRZEZ OK OPERATORA KAUCYJNEGO SA