System kaucyjny w ciągu roku przeszedł etap testów, potem etap wdrożenia, pokonał początkową niechęć użytkowników, a liczba zwróconych butelek przekroczyła w sumie 4 mld sztuk. Butelkomaty dotarły nawet na wielkie festiwale muzyczne, które nigdy nie były tak czyste jak w tym roku. Konsumenci też pokonali początkową niechęć: już 75 proc. ankietowanych korzysta z systemu, a 45 proc. ocenia go pozytywnie, a udział osób, które nie planują nawet zacząć, spadł z 19 do 6 proc.

System działa w warunkach pewnego paradoksu: oparty na powszechnie krytykowanych przez biznes założeniach dopuszczalnej dowolnej liczby operatorów rozwija się jednak dynamicznie. Jedni twierdzą, że właśnie dzięki temu, inni – że mimo wszystko i raczej dzięki oszczędności Polaków, którzy chcą odzyskiwać swoje pieniądze wpłacone za kaucję. Część rozwiązań jest wprowadzona w sposób nieco improwizowany zamiast organizacji parasolowej, której stale (i ciągle nowymi argumentami) domagają się operatorzy – reguły współpracy międzyoperatorskiej zostały ustalone umowami. Teraz część tych ustaleń może zostać wniesiona do ustawy, by już zagwarantować ich stałość.

Rynek, a zwłaszcza wprowadzający i wielki handel, z niecierpliwością czeka na ogłoszenie szczegółów decyzji o wprowadzeniu do systemu kaucyjnego „małpek”, czyli butelek z jednorazowego szkła. Reklamę dla tego rozwiązania i ogromne poparcie społeczne zrobiło samo życie: zalegające w przestrzeni publicznej, na trawnikach i w lasach, na osiedlach, klatkach schodowych i wokół sklepów, puste szklane buteleczki po nadal popularnych wódkach smakowych. W wakacje ministerstwo otwarcie już przyznało, że pracuje nad włączeniem szkła jednorazowego do systemu kaucyjnego. We wrześniu kierownictwo resortu miało podjąć stosowną decyzję, jednak w chwili powstania tego tekstu szczegóły tego rozwiązania ani jego szacunkowe koszty nie były jeszcze znane.

„Małpki” i nowi operatorzy czekają w kolejce

Jak potwierdziła w rozmowie z „Rzeczpospolitą” minister Anita Sowińska, szklane butelki jednorazowe dołączą do systemu kaucyjnego. Jednak nie – jak w krążących po rynku spekulacjach – od stycznia 2027 r. Takie wiadomości były rozsyłane we wrześniu w newsletterach prywatnych agencji informacyjnych, a resort zdecydowanie się od tego odcinał. Od stycznia 2027 r. na pewno nic się nie zmieni, ponieważ ustawa jeszcze nie wyszła z resortu, ministerstwo dopiero pracuje nad oceną skutków regulacji, a zmiana zostanie wprowadzona z odpowiednim okresem na dostosowanie się. – Faktycznie, pracujemy w tej chwili nad oceną skutków regulacji włączenia szkła jednorazowego, czyli tzw. małpek, ale to jest dopiero początek procesu legislacyjnego, na koniec musi też być vacatio legis dla tej ustawy. Nie wyobrażam sobie, by tak dużą zmianę wprowadzać bez odpowiedniego przygotowania – mówiła nam minister Sowińska.

System kaucyjny czeka jednak w przyszłości wiele zmian. Nie tylko dołączą do niego „małpki”, ale w dalszej perspektywie zapewne również kartony. Resort myśli też o nowej standardowej butelce zwrotnej. Ta ułatwiłoby udział w systemie mniejszym producentom napojów, którzy jeszcze w grudniu, wraz z największymi browarami, przekonali ministerstwo, by jednak pozwoliło im na utrzymanie własnych systemów zbiórki jeszcze przez dwa lata. Ale co potem, skoro unijne rozporządzenie PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation) wymaga, by w sklepach było co najmniej 10 proc. butelek zwrotnych? Temat nie jest prosty.

Obecnie na rynku działa sześciu aktywnych operatorów: Kaucja.pl, powołana przez największych producentów napojów; Polski System Kaucyjny SA, powołany przez największych producentów piwa; OK Operator Kaucyjny (z grupy kapitałowej Schwarz, do której należy Lidl i Kaufland); Zwrotka; Polka oraz Reselekt, który wchodzi bezpośrednio w skład Grupy Eneris, działającej w branży odpadowej. Od stycznia na rynku pojawi się dwóch kolejnych operatorów, którzy już uzyskali licencję w ministerstwie – w tym Ecokaucja Polska, która wejdzie do systemu dopiero od stycznia 2027 r., ale już budzi kontrowersje. Były już prezes jej jedynego udziałowca, spółki Polcopper, Piotr Rusiecki został w październiku 2025 r. zatrzymany w sprawie tzw. mafii śmieciowej, a prokurator przedstawił mu zarzuty dotyczące „kierowania grupą przestępczą, której celem było popełnianie przestępstw przeciwko środowisku związanych z obrotem odpadami, w tym o właściwościach szczególnie niebezpiecznych”, za co grozi do 15 lat więzienia. Następnie prezesem firmy Ecokaucja została Anna Trocka, która była też obrońcą Rusieckiego, a od sierpnia, według rejestr.io, jest nim Artur Roman Wiśniewski, który do lutego był kierownikiem działu ochrony środowiska w Dino Polska.

Resort tłumaczył w marcu, że ustawa o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi nie przewiduje możliwości odmowy wydania zezwolenia z powodu samego aresztowania lub postawienia zarzutów członkom władz spółki. – Jeśli nowy podmiot wykaże, że jest przedstawicielem wprowadzającym, że ma odpowiednie procesy, ma umowy, ma sieć zbiórki, to może być operatorem. Co nie znaczy, że operator nie może stracić tego zezwolenia – mówiła w wywiadzie dla „Rz” Anita Sowińska.

Drugim nowym operatorem, o nazwie Polski Operator Kaucyjny, kieruje Paweł Mędrzycki, prezes spółki Drink ID, producenta napojów bezalkoholowych i piwa z Piotrkowa Trybunalskiego. Drink ID jest według KRS jedynym udziałowcem nowego operatora.

Innowacje i start-upy

System kaucyjny rozwija się oddolnie i testuje różne innowacje. Co ciekawe, kilka miesięcy temu, na jednej z debat na temat systemu kaucyjnego w redakcji „Rzeczpospolitej”, pojawiło się pytanie o wyszukiwarkę punktów zbiórki – zostało zbyte stwierdzeniem, że każdy ma w telefonie mapę, na której znajdzie sklepy. Teraz jednak system kaucyjny wychodzi poza sieci sklepów i takie rozwiązanie okazuje się przydatne. Tę innowację wprowadza Kaucja.pl, która chce uruchomić w Warszawie ponad 500 butelkomatów na osiedlach, a w ciągu trzech–czterech lat postawić około 4 tys. takich urządzeń w całej Polsce (spółka instaluje obecnie około 15 urządzeń tygodniowo). Jednocześnie największy polski operator uruchomi mapę, która pozwoli znaleźć najbliższy punkt względem aktualnej lokalizacji użytkownika. W kolejnych etapach operator chce rozbudować narzędzie o informacje o stanie zapełnienia kaucjomatów – ich przepełnienie jest znanym konsumentom mankamentem, utrudniającym lub uniemożliwiającym oddawanie butelek.

– Chcemy stopniowo przejść od prostej mapy lokalizacji do narzędzia, które będzie dostarczało konsumentowi praktycznych informacji o punkcie zbiórki. Informacja o zapełnieniu kaucjomatu może być szczególnie przydatna. Pozwala bowiem ograniczyć sytuacje, w których konsument przychodzi do urządzenia i nie może dokonać zwrotu. To jednak kolejny etap rozwoju mapy, wymagający odpowiedniego przygotowania i dostępu do aktualnych danych – podkreśla Robert Kucharczyk, chief information officer w Kaucja.pl.

Ten pomysł, przydatny i banalny w swojej prostocie, wskazuje też na szerszy kierunek wykorzystania ogromnej ilości danych, które są w obiegu systemu kaucyjnego. Dane na temat punktów zbiórki, urządzeń i procesów odbioru są już wykorzystywane przez operatorów do zarządzania systemem – teraz z części z nich będą mogli korzystać konsumenci. Jednak operatorzy nadal domagają się powołania organizacji parasolowej, która zbierałaby dane od wszystkich operatorów i ułatwiała im współpracę. Dziś takiego źródła danych nie ma. Według spółek – organizacja jest bardzo potrzebna, według resortu – coraz mniej, a część reguł współpracy, które operatorzy wypracowali w umowie międzyoperatorskiej, może zostać utrwalona w drodze ustawy.

Zbiórki jednak trafiły do domów, odbieranie butelek z domu czy biura oferuje start-up KaucjaGO, który uruchomił już odbiory w Krakowie, Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim, Opocznie, Sulejowie czy Tomaszowie Mazowieckim (łącznie już w 42 miastach) i chce wejść do Wrocławia oraz Częstochowy. – Z platformy korzystają zarówno klienci indywidualni, jak i przedsiębiorcy, m.in. hotele i restauracje. Średnio podczas jednego kursu odbieramy 120 opakowań, a nasz absolutny rekordzista oddał ich już ponad 4,5 tys. – informował w komunikacie prasowym Piotr Kubasik, współzałożyciel KaucjaGO.

Co z tą kaucją?

Kaucja to 50 gr, które konsument płaci przy zakupie napoju w opakowaniu i może je odzyskać, jeśli pustą butelkę PET lub puszkę odniesie z powrotem do punktu zbiórki. A ponieważ chodzi o pieniądze, to kaucja budzi emocje – zarówno odebrana, jak i nieodebrana. Butelkomaty zwracają kaucję obecnie najczęściej w formie bonu, którym można albo zapłacić w sklepie, albo trzeba przy kasie na jego podstawie poprosić o wypłatę gotówki, co często jest uciążliwe, np. trzeba poczekać w kolejce do kasy, by odzyskać 5 zł.

Aktualnym indywidualnym rekordzistą jest mieszkaniec Bochni, który oddał 11 218 opakowań. Wcześniej, w ramach akcji charytatywnej, uczniowie Szkoły Podstawowej nr 9 w Lubinie na rehabilitację chorej koleżanki zebrali 39,7 tys. butelek i puszek. Przy czym najwięcej sprzeciwu budzi krótki okres ważności bonów: są ważne jedynie przez miesiąc, na co krytycy ironizują, że to jedyny przypadek, by pieniądze się przeterminowały. W odpowiedzi na te przytyki coraz więcej sieci handlowych wprowadza trzymiesięczne okresy ważności, a resort zapowiada odgórne przedłużenie.

Zdecydowanie więcej emocji budzi nieodebrana kaucja. To medialny temat, który zarówno operatorzy, jak i ministerstwo starają się komentować bardzo ostrożnie, a posłowie Konfederacji złożyli nawet w Sejmie poselski projekt ustawy likwidujący system kaucyjny. Na razie nawet niedokładnie wiadomo, ile wynosi tegoroczna nieodebrana kaucja, ponieważ „podróż” butelki – od wyjścia z fabryki, przez magazyny, hurtownie, sklep, dom konsumenta i z powrotem do punktu zbiórki – trwa kilka tygodni, a nawet miesięcy. Szacowane 4 mld sztuk zwróconych do końca sierpnia butelek i puszek oznaczają, że do kieszeni konsumentów wróciło ok. 2 mld zł. Warsaw Enterprise Institute szacował zaś, że na rynek trafia w ciągu roku 13–15 mld sztuk opakowań objętych kaucją, co oznaczałoby 6,5–7,5 mld zł kaucji. Ile z tego będzie można uznać za nieodebraną – i kiedy – nie wiadomo.

Branża skarży się na brak jasnych przepisów rachunkowych, pozwalających uznać, kiedy można uznać kaucję za nieodebraną i zainwestować ją w system. – Nieodebrana kaucja idzie co do zasady, zgodnie z ustawą, na dalszy rozwój systemu kaucyjnego. Dodatkowo, operatorzy działają w formule non profit, więc te środki nie podlegają wypłacie np. akcjonariuszom ani nie mogą być przekazane na inny cel. Przepisy w tym zakresie, niestety, są jednak bardzo ogólne, mówiliśmy o tym już na etapie procedowania ustawy. Co to jest rozwój systemu, co temu sprzyja, a co jest poza tą pojemną definicją, jest indywidualnie interpretowane. I to może rodzić, i rodzi, poważne wątpliwości interpretacyjne – mówiła „Rzeczpospolitej” dr Katarzyna Barańska, kierownik działu dekarbonizacji i partner w kancelarii Osborne Clarke. Zachodzi więc ciekawe zjawisko: spółki teoretycznie mogą wydać nieodebraną kaucję na inwestycje, ale nie wiedzą, czy mogą, więc z reguły nic z nią nie robią, a OK Operator Kaucyjny wypłacił więcej kaucji, niż sam zebrał od klientów.

System ma coraz lepszą renomę

System bardzo poprawił swój wizerunek w oczach społeczeństwa – wynika z raportu przygotowanego przez operatora Zwrotka. Pozytywna ocena funkcjonowania systemu wzrosła z 34 proc. do 45 proc. Może wynika to z tego, że już 70 proc. ankietowanych deklaruje, że dociera do najbliższego punktu zbiórki w ciągu dziesięciu minut, a 34 proc. – w pięć minut. Wzrósł zarówno odsetek osób, które korzystają z systemu, jak i zmniejszyła się grupa zadeklarowanych przeciwników. Już 75 proc. badanych korzysta z systemu i zamierza robić to dalej, a 59 proc. uważa sam system za potrzebny, 45 proc. ocenia funkcjonowanie pozytywnie, gdy – przy pierwszym badaniu w kwietniu – było to tylko 34 proc. ankietowanych. System znalazł swoje miejsce w codziennym życiu, niezależnie od ocen, bo już tylko 6 proc. badanych deklaruje, że nie będzie z niego korzystać, gdy w kwietniu uważał tak co piąty badany człowiek.

Co ciekawe, dziś 77 proc. użytkowników łączy zwrot opakowań z zakupami w tym samym sklepie, podczas gdy w kwietniu odsetek ten wynosił 85 proc. To wskazuje też na potrzebę umieszczania punktów zbiórki poza sklepami, bo 83 proc. respondentów wskazuje automat jako najwygodniejszą formę zwrotu, zwłaszcza że w sklepach butelkomaty są umieszczone na terenie części handlowej obiektu, co łączy się z koniecznością niekomfortowego przechodzenia przez bramki lub przeciskania przez kolejkę, jeśli nie połączyliśmy tego z zakupami. Dla dużej części jednak łączenie z zakupami jest ważne: 68 proc. osób uważa możliwość zwrotu za ważną cechę. Wciąż doświadczenia bywają różne, bo maszyny się psują, nawet 25 proc. badanych często trafia na niedziałający lub przepełniony butelkomat. Ale po doświadczeniach tego roku 39 proc. ankietowanych chce objęcia systemem kolejnych rodzajów opakowań.

Część wielkiej gospodarki obiegu zamkniętego

System kaucyjny jest częścią większej całości, czyli gospodarki obiegu zamkniętego. Powstają kolejne systemy rozszerzonej odpowiedzialności producenta, nie tylko dla opakowań, którego częścią jest system kaucyjny, ale też np. dla tekstyliów czy elektroniki, i czerpią one wzajemnie ze swoich doświadczeń. Sporo zmieni na rynku opakowań wspomniane unijne rozporządzenie PPWR, które częściowo już obowiązuje od 12 sierpnia 2026 r., a kolejne związane z nim regulacje wejdą w życie w 2030 i 2035 r.