W raporcie opublikowanym w kwietniu 2021 roku Greenpeace zwrócił uwagę na swoiste rozdwojenie jaźni, jakie Unia Europejska od lat prezentuje w kwestii podejścia do mięsa. Mimo ogłoszonej w ramach Europejskiego Zielonego Ładu strategii Od pola do stołu, zakładającej dążenie do rolnictwa ekologicznego i zrównoważonego oraz propagowania zdrowej diety, opartej na żywności roślinnej, unijny budżet przeznaczony na promocję mięsa oraz nabiału jest absurdalnie wręcz wysoki. Jedynie w latach 2016-2019, Unia wydała na to około 252,4 mln euro, co stanowi 32% całkowitego budżetu przeznaczonego na promocję produktów rolnych. Jedynie 19% przeznaczono natomiast na promocję warzyw i owoców, a 9% na projekty dotyczące produktów ekologicznych.
Czytaj też: „Szczyt mięsa” coraz bliżej. Popyt spada, ceny rosną
Tymczasem inicjatywy sfinansowane z unijnego budżetu wydają się mocno przeczyć jej środowiskowym i klimatycznym celom. W ubiegłym roku Bruksela zdecydowała się pokryć aż 80% budżetu kampanii „Zostań Beefatarianinem”, promującej wołowinę produkowaną we Francji, Niemczech, Belgii, Portugalii i Hiszpanii, przeznaczając na to aż 3,6 mln euro. Trudno zrozumieć wspieranie podobnej kampanii, biorąc pod uwagę fatalny wpływ produkcji wołowiny na środowisko – na każdy kilogram wyprodukowanego mięsa, powstaje aż 60 kilogramów gazów cieplarnianych, zużywanych jest natomiast około 15 tysięcy litrów wody.
Promocja wołowiny jest również sprzeczna ze wspieraniem zdrowej diety wśród konsumentów europejskich, bowiem zarówno czerwone jak i przetworzone mięso zostały zaklasyfikowane przez Światową Organizację Zdrowia jako kancerogeny. Zasadne są w tej sytuacji głosy organizacji pozarządowych, apelujących do Komisji Europejskiej o zaprzestanie wspierania przemysłu, którego działalność opiera się o niszczenie środowiska i dostarczanie konsumentom produktów potencjalnie szkodliwych dla zdrowia. „Rekomendujemy zrewidowanie dotychczasowych polityk w tej sprawie i ewentualne przekierowanie tych środków na promocję żywności roślinnej, o niższym śladzie środowiskowym” – mówi Marcin Tischner, specjalista ds. zrównoważonego rozwoju w ProVeg Polska i ekspert Koalicji Klimatycznej. W mediach społecznościowych do poparcia zakazu promocji mięsa nawołuje też Green REV Institute, prowadząc kampanię pod hasłem #StopEUMeatAds.
Krzysztof Cibor z Greenpeace podkreśla, że w Europie produkujemy i spożywamy za dużo mięsa, co ma negatywne skutki nie tylko zdrowotne, ale też środowiskowe i klimatyczne. „Ta wiedza zaczyna docierać do ludzi, dlatego obserwujemy od pewnego czasu powolny spadek spożycia mięsa. Zauważają to potentaci branży mięsnej. Część z nich ratuje swoje biznesy poprzez reklamy, które mają przekonać, że jedzenie mięsa jest zdrowe i modne. Niby nic zaskakującego, gdyby nie to, że na takie reklamy składamy się wszyscy!” – mówi Cibor. „W Polsce jest jeszcze gorzej – aż 59 proc. przyznanych przez UE środków na promocję produktów rolnych Polska wydała na reklamę mięsa i nabiału, zaś tylko 28 proc. na promocję owoców i warzyw. To jest wbrew zdrowemu rozsądkowi i zaleceniom nauki” – dodaje.
Na szkodliwość produkcji mięsa zwraca uwagę również Małgorzata Szadkowska, prezeska Compassion in World Farming Polska i ekspertka Koalicji Klimatycznej. „Stworzyliśmy system produkcji taniego mięsa i mleka i on paradoksalnie nam szkodzi: pogłębia niesprawiedliwość społeczną, szkodzi środowisku i niszczy nasze zdrowie. Uznane pismo medyczne „Lancet”, po przeprowadzonych analizach z ponad 190 krajów, wydało oświadczenie, iż niezdrowa dieta przyczynia się do największego ogólnoświatowego obciążenia chorobami i stwarza większe ryzyko zachorowalności i umieralności, niż seks bez zabezpieczeń, używanie alkoholu, narkotyków i tytoniu razem wzięte” – mówi Szadkowska.