Pod lupę analityków trafiło mleko krowie oraz roślinne i jak się okazało mleko pochodzenia roślinnego jest droższe ze względu na procesy produkcyjne, jakość opakowania oraz potrzebę ciągłych innowacji i marketingu w tym segmencie. Z kolei cena mleka odzwierzęcego jest – według badania – zdecydowanie za niska w stosunku do kosztów, co sprawia, że trudniej jest inwestować m.in. w nowoczesne badania czy wprowadzać konieczne innowacje.

Czytaj też: Sondaż: chcemy walki o klimat, ale nie zrezygnujemy z mięsa

Nie ulega wątpliwości, że to właśnie roślinne zamienniki mleka stanowią produkt przyszłości i coraz bardziej wypierają z rynku mleko krowie. Według statystyk Plant Based Foods Association, w 2019 roku roślinne alternatywy stanowiły 14% całego rynku mleka. W ciągu roku wzrosła o 5% w porównaniu do zasadniczo płaskiego wzrostu mleka pochodzenia zwierzęcego. Szacuje się, że przewaga mleka roślinnego na rynku będzie rosła coraz bardziej dynamicznie. Pewien wpływ na sytuację ma również pandemia koronawirusa – spory wzrost zainteresowania roślinnymi zamiennikami mleka odnotowano zwłaszcza w ciągu pierwszych kilku miesięcy ubiegłego roku.

Mleka roślinne zyskują na popularności z różnych powodów – coraz bardziej powszechnej diety wegańskiej, coraz częściej występującej wśród dzieci i dorosłych alergii na laktozę ,a także rosnącej świadomości klimatycznej. Produkcja 1 litra mleka krowiego odpowiada za emisję 3 kg CO2, podczas gdy produkcja 1 litra mleka sojowego wiąże się z zaledwie 1/3 tej wartości. Przemysł mleczarski generuje również znacznie wyższy ślad wodny: aż 628 litry wody zostaną wykorzystane przy produkcji 1 litra mleka krowiego, podczas gdy produkcja 1 litra mleka sojowego wymaga jedynie 28 litrów wody. Produkcja mleka odzwierzęcego wymaga też bez porównania więcej ziemi: aż 9 m2 na 1 litr mleka, podczas gdy ta sama ilość mleka sojowego to jedynie 0,7 m2.

Według Helen Harwatt, stypendystki ds. Żywności i klimatu na Harvardzie, produkty mleczne są drugim pod względem emisji produktem zwierzęcym, odpowiadającym za 4 procent wszystkich globalnych emisji (zaraz po zajmującej niechlubne pierwsze miejsce wołowinie).

Rynek mleczarski oprócz producentów mlek roślinnych, zyskuje również całkiem nową konkurencję: innowacyjne start-upy, takie jak izraelski Remilk, proponujące produkty mleczne zbliżone smakiem to tradycyjnych, ale produkowane w laboratorium z wykorzystaniem procesu fermentacji mikrobiologicznej i genu kodującego białko mleka.

Remilk zapewnia, że jego oferta jest znacznie bardziej zrównoważona i przyjazna dla środowiska niż tradycyjne systemy produkcji mleczarskiej, wymagając tylko 1% ziemi, 4% surowców i 10 % wody, które analogicznie zużywają produkcje nabiału pochodzenia zwierzęcego. Wygląda na to, że zamiast podwyższać cenę mleka krowiego, jego producenci powinni zastanowić się nad inwestycją w mleko roślinne.