Z przekraczającą 380 mln ton rocznie globalną produkcją odpadów z plastiku świat szybko zbliża się do granicy wydolności obecnych systemów ich zagospodarowania. Zdaniem ekspertów ONZ bez ograniczenia ilości odpadów w 2050 r. w oceanach pływałoby więcej zużytych opakowań z plastiku niż ryb. Tworzyw sztucznych nie da się wyeliminować, ale można ograniczać ich zużycie, a także zwiększyć udział recyklingu. Do tego potrzebna jest jednak większa otwartość producentów i konsumentów na produkty z wykorzystaniem recyklatów, a także dostosowanie opakowań do recyklingu.

Jak więc zminimalizować negatywne skutki oddziaływania odpadów z tworzyw sztucznych? Czy dojdziemy kiedyś do sytuacji, gdy odpady z plastiku staną się cenionym surowcem? Jak przekonać firmy do ich bardziej powszechnego wykorzystania – poprzez zachęty czy regulacje? Jakie wyzwania stoją przed branżą recyklingu? A wreszcie, jaka w tym wszystkim jest rola selektywnej zbiórki odpadów oraz modelu gospodarki o obiegu zamkniętym? To niektóre z zagadnień poruszane podczas debaty „Kłopotliwe odpady czy surowce”, zorganizowanej w ramach cyklu „Rzeczpospolitej” „Walka o klimat” w segmencie dotyczącym gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ).

Czytaj też: Debata „Rzeczpospolitej”: Przyszłość plastiku w centrum uwagi

Dwa pakiety regulacji

Według sygnałów dochodzących z rządu opóźni się planowane na 1 lipca wejście w życie przepisów wdrażających unijną dyrektywę ograniczającą zużycie plastiku. Co to oznacza dla branży recyklingu?

Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia Polski Recykling, zauważył, że są dwa pakiety regulacji: ograniczający użycie plastików jednorazowych (SUP, single-use plastics) oraz rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP).

– Z perspektywy branży recyklingu produkty, które mają być zakazane przez pakiet SUP, to małe produkty, które często i tak nie nadają się do recyklingu. Najlepiej przetwarza się surowce o większej masie, które jest łatwiej wydzielić ze strumienia odpadów komunalnych czy przemysłowych. A zatem z naszej perspektywy ta ustawa jest bardzo istotna głównie ze względów środowiskowych. Bo są to produkty, które często zanieczyszczają środowisko, a można zastąpić je innymi materiałami. Jeśli chodzi o sam recykling, to, byśmy mogli przetwarzać odpady, musimy mieć zbyt na powstający w efekcie tzw. regranulat. Dla branży najistotniejszy w ustawie punkt to obowiązek wykorzystania recyklatów, bo to tworzy rynek recyklingu – mówił ekspert.

– Z kolei z perspektywy recyklerów dużo ważniejsza jest ustawa o ROP, bo obecny system nie spełnia swojej roli. Jest bardzo istotne, by strumień pieniądza płynął od branży wprowadzającej na rynek produkty w opakowaniach do branży gospodarki odpadami, aby recykling był dochodowy i abyśmy mogli przetworzyć jak najwięcej odpadów – zauważa Szymon Dziak-Czekan.

Istotnym elementem ROP ma być system depozytowo-kaucyjny, który ma wspomóc zbieranie opakowań. Wzięła go pod lupę firma Deloitte i przygotowała specjalny raport w tej sprawie.

– System ten dotyczy pewnego wycinka strumienia odpadów w zakresie opakowań do napojów. Od regulacji zależy, które opakowania zostaną nim objęte, a zatem, jak wiele z nich uda się zagospodarować w ten sposób. Ale nie jest też tak, że system kaucyjny jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy związane z odpadami, w tym szczególnie opakowaniowymi, choć niewątpliwie wpłynie na poziomy recyklingu odpadów, które obejmie. Biorąc pod uwagę bardzo ambitne cele UE, która dąży do gospodarki obiegu zamkniętego i np. w przypadku butelek z tworzywa PET do 2029 r. przetwarzanych ma być ich 90 proc., to w zasadzie nie mamy wyjścia i system kaucyjny jest absolutnie niezbędny do tego, aby ten cel osiągnąć – mówiła Julia Patorska, liderka zespołu analiz ekonomicznych w Deloitte. – A przy tym do tego systemu może wejść także szkło, aluminium czy kartony po płynnej żywości. Trzeba się więc głęboko zastanowić, jak ten system ma wyglądać. Jest to system bardzo skomplikowany, w którym uczestniczy bardzo wiele podmiotów. Nie jest tak, że on wygeneruje dodatkowe środki w ramach całego systemu gospodarowania odpadami. Wręcz odwrotnie, jest on bardzo kosztowny i ktoś będzie musiał za niego zapłacić.

– Natomiast system depozytowy czy kaucyjny powinien w ramach ROP funkcjonować. Poprawnie wprowadzony ROP – bo choć mamy już taki system, to on nie funkcjonuje najlepiej – powinien wygenerować dodatkowo te środki, co powinno wesprzeć wszystkie podmioty działające w tym łańcuchu, więc też te, które zajmują się zbiórką transportem, segregacją, zagospodarowaniem i recyklingiem odpadów opakowaniowych. Wyzwaniem są więc koszty, ale dużo większe jest wyzwanie organizacyjne – podkreśliła ekspertka.

Spojrzenie biznesu

Jak na te kwestie patrzą firmy? Na przykład Żabka Polska oznajmiła, że w 2020 r. jako pierwsza sieć handlowa w Polsce osiągnęła neutralność w zakresie użycia plastiku.

– Jako Żabka mamy ambicje, by pewne regulacje wyprzedzać i testować nowe rozwiązania. Zgadzamy się z poglądem, że wszyscy żyjemy na kredyt ekologiczny. Jest oczywiste, że dotychczasowy model gospodarki liniowej nie może dalej funkcjonować. Dlatego minimalizujemy ślad środowiskowy w całym łańcuchu wartości, aby chronić naszą planetę. Dbamy o to, by nasze opakowania były traktowane jako surowiec, a nie odpad. Jako sieć sklepów, grupa, która działa w obszarze modern convenience, wiemy, że nasi klienci w sposób natychmiastowy konsumują produkty, które u nas kupują. I nasze opakowanie jest kluczowym elementem naszej odpowiedzialności – powiedziała Anna Gorączka, green officer Żabka Polska.

– Dlatego nie działamy sami. Zdecydowaliśmy się zaangażować klientów, franczyzobiorców i partnerów biznesowych w osiągnięcie neutralności plastikowej. Mamy duży potencjał do zmiany. Mając 2,5 mln klientów dziennie, mając 6 tys. franczyzobiorców i kilkuset partnerów biznesowych, możemy mieć ogromny wpływ. Pierwszym krokiem była redukcja ilości plastiku. Kluczowe jest przejrzenie procesów i stwierdzenie, gdzie występuje zbędny plastik. W naszym przypadku największym komponentem redukcji było wycofanie ze sklepów plastikowych toreb. Dzięki temu zredukowaliśmy zużycie plastiku o 1 tys. ton rocznie – mówiła Anna Gorączka.

– Następnie zaprosiliśmy do współpracy naszych partnerów biznesowych – m.in. recyklera i producenta marki własnej – do działań na rzecz ograniczenia plastiku. Z naszymi konsumentami testujemy działanie gospodarki o obiegu zamkniętym dla marki własnej wody OD NOWA oraz montujemy EKOmaty. Dzięki tym działaniom codziennie ze sklepów Żabka jest odbieranych i otrzymuje drugie życie ponad 1000 butelek. W proekologiczne działania włączamy także naszych franczyzobiorców, którzy codziennie zbierają plastik z dostaw. Współpracowaliśmy też z organizacją odzysku, by zebrać ekwiwalent 100 proc. plastiku, który wprowadziliśmy w ramach marek własnych i materiałów w sklepie. To jest nie tylko osiągnięcie Żabki, ale wszystkich zaangażowanych stron – opowiadała Anna Gorączka.

Ważną kwestią w dyskusji o plastiku jest to, że jest to sprawdzony i bezpieczny materiał gwarantujący utrzymanie jakości produktu żywnościowego w całym łańcuchu, od producenta, poprzez hurtownie czy centra dystrybucyjne, aż po klienta końcowego. Problemem jest to, co potem dzieje się z tymi opakowaniami. Wyzwaniem jest także zastąpienie jednorazówek plastikowych opakowaniami z innych materiałów.

Zwracała na to uwagę Julia Patorska, mówiła też o tym Anna Borys, dyrektor ds. relacji korporacyjnych McDonald’s.

– Jednorazowe opakowania w naszym sektorze pełnią dwie ważne funkcje. Po pierwsze, jest to kwestia bezpieczeństwa żywności. Jest to bardzo ważny filar działalności McDonald’s. Po drugie, jest to oczywiście wygoda konsumentów, zwłaszcza przy sprzedaży produktów na wynos, aby mogli się przemieścić z tymi produktami. Natomiast problem pojawia się wtedy, kiedy te opakowania trafiają do środowiska. Naszym celem jest, aby takiej sytuacji nie było – powiedziała Anna Borys.

– W tym zakresie działamy w dwóch obszarach. Po pierwsze, jest to redukcja plastikowych opakowań. Po drugie, jest to recykling, przede wszystkim opakowań papierowych – mówiła przedstawicielka McDonald’s.

– Postawiliśmy sobie ambitne wyzwania globalne, natomiast w Polsce te cele zostały w większości osiągnięte. Na przykład wszystkie nasze opakowania papierowe pochodzą ze źródeł odnawialnych, recyklingu lub ze źródeł certyfikowanych. To 70 proc. naszych opakowań. Stopniowo rezygnujemy z plastiku. W 2020 r., czyli znacznie przed regulacjami, wymieniliśmy słomki, patyczki do balonów i kubeczki do lodów. To się przełożyło na 90 ton plastiku mniej; to równoważne 1,5 mln plastikowych butelek. W 2021 r. wymieniliśmy plastikowe kubki do shake’ów, co oznacza mniej plastiku o 280 ton rocznie, oraz miski do sałatek, co oznacza mniej plastiku rocznie o 170 ton. W tej chwili jesteśmy w procesie wymiany sztućców, co przełoży się na 220 ton plastiku mniej – wymieniała Anna Borys.

O praktyce związanej ze zwrotami i recyklingiem na przykładzie butelek mówiła Iwona Jacaszek-Pruś, dyrektorka ds. korporacyjnych Kompanii Piwowarskiej.

– Nasi konsumenci w zdecydowanej większości butelki oddają, aż 90 proc. naszych butelek wraca do browaru. To jest bardzo dobry wynik. Ten system rzeczywiście działa. Tylko moja firma – Kompania Piwowarska – ma obecnie w obrocie 350 mln butelek wielokrotnego użytku. Średnio żyją one cztery razy, czyli wracają do Kompanii, są napełniane i ponownie trafiają na rynek. Łatwo więc sobie obliczyć, ile butelek jednokrotnego użytku byłoby odpadem, gdybyśmy nie używali butelek zwrotnych. Chcę podkreślić jedną rzecz: butelka wielokrotnego użytku nie jest odpadem, ona wraca po to, żeby z powrotem była wykorzystana. I to jest najlepszy sposób na minimalizowanie odpadów. My to realizujemy w praktyce już od lat, realizujemy to sami bez żadnych przymusów, celów i regulacji. I, co niezwykle ważne, konsumenci to rozumieją i jest pozytywna odpowiedź z ich strony na taki system – podkreśliła przedstawicielka Kompanii Piwowarskiej.

– Byłoby jeszcze lepiej, gdyby konsumenci mieli ułatwiony zwrot, bez konieczności okazywania paragonu. To może być wprowadzone przez Ministerstwo Finansów przez zmianę podejścia do VAT-u na kaucję. Taka zmiana dałaby znacznie więcej cykli życia każdej butelce, mogłyby krążyć nie cztery, lecz kilkanaście razy. Bo trzeba pamiętać, że gdy butelka do nas nie wróci, staje się odpadem, a musimy ją zastąpić nową i to jest strata dla nas i dla środowiska – dodała Iwona Jacaszek-Pruś.

Co z tym ekoprojektowaniem

Ze zmianą podejścia do opakowań i materiałów do ich produkcji nierozerwalnie wiąże się ekoprojektowanie. Mówił o tym Konrad Nowakowski, prezes Polskiej Izby Odzysku i Recyklingu Opakowań.

– Pierwsze, co trzeba zrobić, to standaryzacja. To jest sposób na prosty recykling. Aby taki był, trzeba mieć właśnie bardziej przewidywalne strumienie odpadów, które powstaną z opakowań wprowadzanych na rynek. Generalnie standaryzacja oznacza minimalizację kosztów gospodarki odpadami, a przecież także o to nam chodzi – mówił ekspert.

Zauważył przy tym, że każdy ekoprojektowanie widzi nieco inaczej. – Jest to proces złożony. Cała legislacja powinna umożliwiać nie tylko systemy otwarte, w których generujemy odpady łączące się w strumieniu komunalnym, ale także wdrożenie procesów zamkniętych, takich, gdzie przedsiębiorca angażuje się w zamykanie obiegu swoich opakowań i chce odzyskiwać jak najwięcej surowców we własnym zakresie i tworzyć taki system, a nie tylko polegać na systemie centralnym. Mieliśmy tu takie przykłady ze strony Żabki czy McDonald’s. Legislacja powinna w takich przypadkach oferować preferencje dla przedsiębiorców prowadzących takie działania. Bo gospodarka obiegu zamkniętego to jest takie narzędzie, w którym nie tylko legislator ma wyznaczać kierunki, ale także wspierać, dopingować tych, który się chcą angażować w tworzenie takiego systemu u siebie – proponował Konrad Nowakowski.

Podkreślił, że w dyskusji o ekologii i opakowaniach trzeba pamiętać o realnych potrzebach i oczekiwaniach konsumentów. Gdyż np. zamiana plastikowego opakowania twarożku 200 g, którego potrzebujemy i zużywamy dziś, na bardziej ekologiczne, większe opakowanie 1 kg powoduje, że obok odpadu opakowaniowego powstaje 800 g odpadu żywnościowego, którego nie jesteśmy w stanie zjeść i go nie potrzebujemy.

Jego zdaniem obecny, niedoskonały system gospodarki odpadami wynika z „narzuconej legislacji”. – Jeśli wymagany w ustawach poziom recyklingu dla tworzyw sztucznych wynosi 23,5 proc., oznacza to, że ponad 70 proc. opakowań z tworzyw jest poza systemem, nie ma systemowego dofinansowania ich recyklingu, więc nikt nie miał obowiązku go realizować – wskazał Konrad Nowakowski.

Anna Borys, dyrektor ds. relacji korporacyjnych McDonald’s Polska

W 133 restauracjach przetwarzamy wszystkie nasze zużyte papierowe opakowania na ręczniki papierowe lub papier toaletowy, które potem wykorzystujemy w naszych lokalach. Do końca roku będzie tak już w 386 lokalach naszej sieci. To tylko jeden z przykładów mechanizmów gospodarki obiegu zamkniętego, które wdrażamy.

McDonald’s w Polsce to ponad 460 restauracji prowadzonych przez lokalnych przedsiębiorców. Tylko w 2019 roku zamówienia w lokalach pod złotymi łukami złożyło ponad 300 mln gości. Przy takiej skali każda, nawet pozornie niewielka zmiana, ma realny wpływ na otoczenie, w tym na środowisko. Jej wdrożenie wymaga czasu, ale za to charakteryzuje się kompleksowym podejściem, uwzględniającym zarówno restauracje, jak i dostawców. Myślenie przez pryzmat środowiskowy to od lat integralna część działalności McDonald’s. Od 2018 roku realizujemy długofalową strategię, która zakłada działania na rzecz klimatu w wielu obszarach.

Jednym z kluczowych jest wykorzystanie wyłącznie opakowań ze źródeł odnawialnych, z recyclingu lub z certyfikatami oraz recycling wszystkich opakowań z restauracji do 2025 r. Sukcesywnie dążymy do redukcji plastikowych opakowań. Obecnie aż 70 proc. odpadów w naszych restauracjach to papier, który jest surowcem do recyklingu. Od stycznia 2020 roku goście McDonald’s mogą korzystać wyłącznie z papierowych słomek i papierowych opakowań do lodów McFlurry. Tylko w 2020 roku ta zmiana przełożyła się na redukcję wykorzystania 90 ton plastiku – równowartości 1,5 mln plastikowych butelek. W tym roku wymieniliśmy kubki do shake’ów na papierowe (co przełoży się na redukcję zużycia plastiku o ok. 280 ton rocznie) oraz miski do sałatek (redukcja o 170 ton). W tej chwili jesteśmy w procesie wymiany sztućców na drewniane, co przełoży się na kolejne 220 ton plastiku mniej. Pracujemy też nad tym, żeby nie sprzedawać wody w plastikowych opakowaniach, a prosto z dystrybutora.

Dziś w niemal wszystkich naszych restauracjach (prócz tych w galeriach handlowych) znajdują się kosze do segregacji odpadów. Wdrażamy system, który pozwala nam przetwarzać wszystkie nasze papierowe opakowania (stanowią 70 proc. odpadów) na ręczniki papierowe lub papier toaletowy, które będziemy wykorzystywać w naszych lokalach. W 133 restauracjach ten system już działa – są tam dostępne ręczniki papierowe z opakowań restauracyjnych poddanych recyklingowi. Do końca roku będzie tak już w 386 lokalach naszej sieci. Oznacza to, że zdecydowana większość odpadów McDonald’s będzie poddawana recyklingowi i przetwarzana na produkty, które z powrotem do nas trafią.

Wzięcie odpowiedzialności za nasze odpady wiąże się też z podejściem do ich projektowania. Opakowania muszą być proste, jednomateriałowe, łatwo dające się przetwarzać na produkty, których potrzebujemy. Dlatego też na początku ubiegłego roku McDonald’s nawiązał współpracę z polską firmą Miklan-Ryza – europejskim liderem w zakresie odzyskiwania włókien papierowych. Przedsiębiorstwo wykorzystuje proekologiczną technologię ograniczającą zużycie wody podczas odzysku i pomagającą dać drugie życie odpadom. Jesteśmy restauracją szybkiej obsługi i korzystamy z wielu opakowań, ale to w naszych rękach leży decyzja o zarządzeniu nimi. Jesteśmy odpowiedzialnym partnerem zielonych rozwiązań i nie zamierzamy schodzić z tej drogi.