Raport organizacji ekologicznej Possible przeprowadził analizę celów klimatycznych wyznaczonych przez branżę lotniczą od 2000 roku. Jak się okazuje, niemal każdy z nich został pominięty, zmieniony lub zignorowany, co według autorów raportu wskazuje na brak zdolności linii lotniczych do samoregulacji. Te z kolei, które udało się zrealizować, były z reguły niewystarczająco ambitne, aby rzeczywiście zmniejszyć negatywny wpływ lotnictwa na klimat.

Autorzy raportu zwrócili uwagę na niejasne definicje, wykorzystane przy formułowaniu celów klimatycznych, nieprzejrzyste monitorowanie oraz niespójne raportowanie postępów w realizacji postanowień. Wskazali również na częste zmiany, zastępowanie celów innymi oraz porzucanie ich w trakcie realizacji. Podkreślili, że podmioty wyznaczające cele nigdy nie informowały o sukcesie lub porażce w pierwotnym docelowym roku końcowym.

Jako jeden z przykładów wskazano linię Airlines for America, która w 2007 roku zatwierdziła plan, w którym zobowiązała się do ograniczenia emisji oraz zadeklarowała ograniczenie do 2025 roku paliwa o 30 proc. w stosunku do poziomów z roku 2005. W 2009 roku podano do wiadomości informację, że realizacja celu przebiega zgodnie z założeniami, ale rok później w raporcie pominięto ten cel całkowicie. Poinformowano natomiast, że planowane jest przyjęcie „ambitnego zestawu celów ograniczania emisji w związku z globalną zmianą klimatu”, który obejmował cel sformułowany przez International Air Transport Association w zakresie zwiększenia wydajności o 1,5 proc. rocznie. Nie wiadomo więc, jakie dokładnie jest stanowisko linii w kwestii aktualnego celu klimatycznego, ale wydaje się, że obrano mniej ambitny cel redukcji emisji do 26 proc. na przestrzeni 20 lat (przy redukcji 1,5 proc. rocznie) zamiast redukcji o 30 proc. w tym samym czasie.

Jedną z linii lotniczych, której udało się zrealizować założony cel, była easyJet, która zgodnie z obietnicą zmniejszyła spalanie paliwa na pasażerokilometr o 3 proc. do 2015 roku. Nie podołała jednak realizacji innego celu – budowy „ecoJetu”, samolotu, który miał emitować o 50 proc. mniej CO2 niż klasyczne maszyny. Pomysł został ogłoszony w 2007 roku i choć wspomniano o nim również dwa lata później, dziś easyJet zaprzecza, aby kiedykolwiek istniał taki plan. Linia twierdzi, że była to jedynie „koncepcja prototypu, która została wykorzystana, aby zachęcić producentów do budowy samolotów, które znacznie zmniejszą emisje dwutlenku węgla”.

Jak stwierdzili naukowcy, ustalanie celów klimatycznych bywa z reguły dla biznesu zasłoną dymną, stanowiącą taktykę, która ma stwarzać wrażenie „postępu i działań mających na celu zaradzenie społeczeństwu i decydentom wpływu na środowisko lotnicze, aby zapobiec wszelkim przeszkodom politycznym dla stałego wzrostu w branży”. W raporcie zacytowano Steve'a Ridgwaya, szefa Virgin, który w 2007 roku stwierdził, że „istotne jest, aby branża lotnicza była postrzegana jako robiąca coś”.

„Firmy wyznaczają wspaniale brzmiące cele z dużą ilością fanfar i zapowiedzi. Mówią o nich przez kilka lat, a potem cele toną bez śladu i nikt ich więcej nie widzi” – uważa Leo Murray z Possible, jeden z autorów raportu.

Jak czytamy w raporcie, do 2019 roku udział lotnictwa w emisjach Wielkiej Brytanii wzrósł do 9,4 proc. i stał się jednym z najszybciej rosnących źródeł emisji gazów cieplarnianych, nie tylko w kraju, ale też na świecie.

Czytaj więcej

Loty na ekologicznym paliwie stały się faktem. LOT też chce