Wśród kwasów tłuszczowych, jakie znajdziemy w rybach, szczególne znaczenie mają dwa – opisywane akronimami EPA i DHA. Na temat ich zalet napisano już niejedną książkę czy pracę naukową – mają one właściwości zapobiegające miażdżycy, zmniejszające ryzyko pojawienia się cukrzycy, wspierają rozwój mózgu, funkcjonowanie układu krążenia czy wzroku. Ba, zmniejszają też ryzyko przedwczesnego porodu oraz pojawienia się niektórych nowotworów. Gdyby chcieć znaleźć alternatywę dla omega-3 z ryb, należałoby sięgnąć po mieszankę tłuszczów roślinnych i kwasów uzyskiwanych z orzechów czy siemienia lnianego.

Tyle że ten dobroczynny efekt rybnej diety może wkrótce przejść do historii. „Wzrost temperatury i zakwaszenia oceanów stanowi krytyczne zagrożenie dla bioróżnorodności morskiej oraz diety ludzi, fundamentalnie zmieniając biochemiczną kompozycję organizmów morskich” – piszą autorzy artykułu opublikowanego w wydawanym w Australii magazynie „Global Change Biology”. – „Największe obawy budzi potencjalny spadek poziomu tłuszczów omega-3, które odgrywają zasadniczą rolę dla zdrowia ludzi i są uzyskiwane przede wszystkim za sprawą konsumpcji owoców morza” – podkreślają.

Ryby: Spadki zawartości tłuszczów omega-3 aż o 50 proc.

Niedobór EPA i DHA zaczyna być widoczny w całym łańcuchu organizmów morskich. U jego fundamentów znajdziemy algi, fitoplankton, trawa morska – rośliny, które są pożywieniem olbrzymiej większości organizmów żyjących w morzach i oceanach, w tym przede wszystkim ryb, które później trafiają na talerze. To wspomniane rośliny produkują najwięcej tłuszczów nienasyconych, które z kolei „odkładają się” w organizmach ryb. Dobroczynne kwasy są też przyswajane przez większe gatunki ryb, żywiące się tymi mniejszymi.

Czytaj więcej

Zbadali próbki krwi zbierane przez 20 lat. Tak emisje CO2 zmieniły jej skład

„Zebraliśmy i poddaliśmy analizie dane z 489 odrębnych eksperymentów z udziałem 132 gatunków organizmów morskich – w tym alg, bezkręgowców oraz ryb. Po zestawieniu, wnioski z nich układają się w obraz globalnych zmian życia w głębinach” – piszą na stronach The Conversation współautorki pracy, badaczki z Adelaide University, Bethany Rose Dawson, Camille Mellin i Evangeline Mantzioris. Okresy prowadzenia uwzględnionych w artykule eksperymentów badawczych sięgają od 24 godzin do pół roku.

Jak podkreślają badaczki, od 1980 roku wzrost temperatur oceanów globalnie wyniósł 0,6 st. C, a liczba dni z „morskimi falami upałów” (czyli ponadnormatywnie wysoką temperaturą wód powierzchniowych) podwoiła się. Przewiduje się, że do 2100 roku ten wzrost przyspieszy i sięgnie 4,1 st. C. Naukowcy z Adelaide University sformułowali trzy scenariusze (wzrost temperatur 0-6 st. C, 6-10 st. C oraz ponad 10 st. C) i przyjrzeli się temu, jak znoszą to organizmy morskie. Reakcja w zakresie zawartości kwasów omega-3 była uderzająca.

W pierwszym scenariuszu – który trudno nazwać hipotetycznym, gdyż skoki temperatur o kilka stopni zdarzają się już w trakcie owych „morskich fal upałów” – spadek zawartości kwasów omega-3 w badanych organizmach sięgał (u ryb) 19 proc. W scenariuszu ekstremalnym sięga już jednak 50 proc. u ryb, 34 proc. w algach oraz 51 proc. u bezkręgowców. Nie równoważy go wzrost (22 proc.) zawartości kwasów nasyconych, znacznie mniej pożywnych i spotykanych w obfitości w innych mięsach. „Nie stwierdziliśmy tak istotnego wpływu zakwaszenia na pożywność organizmów morskich, co pozwala przypuszczać, że proces ten zachodzi przede wszystkim za sprawą wyższych temperatur” – zastrzegają naukowcy.

Ryby już nie tak zdrowe. To zasługa zmian klimatu

Problem ten ma niejedno oblicze. Spadek zawartości omega-3 w ekosystemach morskich i oceanicznych oznacza nie tylko, że ryby przestaną być symbolem zdrowej żywności i alternatywą dla mięs zwierząt lądowych w bogatszych krajach świata. Może też być źródłem zubożenia diety – i pogorszenia się sytuacji zdrowotnej – w krajach lub regionach, których ludność funkcjonuje w oparciu o owoce morza. A także może spowodować kryzys blue economy, lokalnych gospodarek opartych na morzu, w tym zwłaszcza rybołówstwie – ryb będzie mniej, będą słabsze i mniejsze, a do tego mniej pożywne.

Czytaj więcej

Tak gorąco w Niemczech jeszcze nie było. Za nami rekordowe lato

Przy czym, choć badaczki uznały zakwaszenie wód morskich i oceanicznych za problem marginalny dla kwestii zawartości omega-3 w organizmach morskich, tej sprawy też nie można lekceważyć. Akweny absorbują olbrzymie ilości dwutlenku węgla z atmosfery, ale rosnące zakwaszenie obniża tę właściwość globalnych wód. Według portalu „The Maritime Executive” spadek alkaliczności może do końca tego stulecia sięgnąć od 0,15 do 0,5 pH, ze wskazaniem raczej na tę drugą wartość. Wysoka kwasowość wody prowadzi organizmy morskie do utraty wapnia – innego pożywnego składnika diety opartej na owocach morza – w niektórych akwenach, gdzie kwasowość szybko wzrosła zaobserwowano m.in. utratę zębów u ryb, czy osłabienie muszel i koralowców.

Ponadto tak jak dzisiaj możemy już zaobserwować miejsca, w których realizuje się pierwszy, „podstawowy” scenariusz badaczy z Adelaide University, tak z czasem mogą pojawić się takie obszary, w których będą się realizować scenariusze bardziej radykalne. Innymi słowy, statystyczny globalny wzrost temperatury może trzymać się przedziału 0-6 st. C, ale jednocześnie mogą na planecie pojawić się miejsca, w których temperatura wód wzrośnie o 6-10 st. C, czy nawet ponad 10 st. C. Z wiadomymi skutkami.