Lodowce Antarktydy topnieją obecnie najszybciej od 5,5 tys. lat, tracąc każdego roku od 118 do 256 miliardów ton lodu. To fatalna wiadomość dla lokalnych ekosystemów, które mogą utracić wiele gatunków zwierząt, takich jak pingwiny cesarskie czy uchatki antarktyczne. To również spore zagrożenie dla społeczności, bo topniejący lód wpływa na wzrost poziomu mórz na świecie.
Antarktyda była „pochłaniaczem” rtęci. Teraz to jego źródło
Jak się okazuje, topnienie lodowców niesie ze sobą kolejne zagrożenie – uwolnienie do środowiska ogromnych ilości rtęci. Zespół naukowców pod kierownictwem Chengzhen Zhou z Uniwersytetu Pekińskiego w Chinach przyjrzał się stężeniu tego metalu w osadach wokół Półwyspu Antarktycznego, a swoje obserwacje opublikował na łamach czasopisma „Proceedings of the National Academy of Sciences”.
Przez lata Antarktyda pełniła funkcję swoistego „pochłaniacza” rtęci, zatrzymując ją w warstwach lodu, dzięki czemu mniej tego pierwiastka trafiało do mórz i oceanów. Coraz więcej metalu przenika jednak do środowiska w wyniku uwalniania go przez przemysł ciężki. Tymczasem rosnące emisje gazów cieplarnianych wpływają na coraz szybsze topnienie lodowców.
Czytaj więcej
W wyniku emisji gazów cieplarnianych, pochodzących ze spalania paliw kopalnych 40 procent obecnie istniejących lodowców na świecie jest nieodwracal...
Naukowcy poddali analizie 16 rdzeni osadów pobranych z szelfu kontynentalnego u wybrzeży Półwyspu Antarktycznego. Badali ilość i źródła rtęci odkładającej się w nich przez minione 200 lat. Niemal wszystkie rdzenie osadów wykazały, że akumulacja tego pierwiastka znacząco wzrosła od czasu epoki przedindustrialnej – aż o 160 proc., przyspieszając najbardziej od lat 50. ubiegłego wieku.
Poziomy rtęci w organizmach antarktycznych gatunków biją rekordy
Jak przyznał współautor badania, Maodian Liu z Uniwersytetu Pekińskiego w Chinach, zmiany klimatu „działają jak wzmacniacz obiegu rtęci”. Antarktyda nie jest już jedynie „składowiskiem” rtęci, a staje się jej źródłem, z którego metal prawdopodobnie trafia do morskich ekosystemów. Tam z kolei może pod wpływem mikroorganizmów (np. bakterii beztlenowych) w procesie metylacji przekształcić się w metylortęć. Ta jest wysoko toksyczna i z łatwością wnika do organizmów żywych, kumulując się i zwiększając swoje stężenie. Może zaburzać neurologię, zachowanie, wzrost i reprodukcję zwierząt, trafiać do komercyjnych łowisk, a w efekcie na nasze talerze. Jak podaje portal Science Alert, już obecnie „poziomy rtęci w antarktycznych gatunkach, takich jak antar antarktyczny, marlin i rekiny, często przekraczają poprzednie rekordy i limity bezpieczeństwa żywności”.
Czytaj więcej
Tragiczna katastrofa w Nepalu ponownie zwróciła uwagę na coraz szybsze zmiany zachodzące w Himalajach. Naukowcy wskazują bowiem, że to zawalenie lo...
Jak czytamy w badaniu, ocieplenie i topnienie lodu „przekształcają kriosferę Antarktydy z pochłaniacza rtęci w aktywne wtórne źródło zanieczyszczeń, co ma istotne implikacje dla przyszłego ryzyka rtęci w oceanach i ekosystemach polarnych”. Toksyczna rtęć nie występuje ponadto jedynie na Antarktydzie – podobny problem zaobserwowano w Arktyce, gdzie metal zaczął się wydobywać z topniejącej wiecznej zmarzliny. Coraz silniejsze burze przyspieszają erozję i mogą wpływać na wydobywanie się tego metalu także w północno-wschodnich Stanach Zjednoczonych.
Autorzy badania przyznają, że choć redukcja emisji gazów cieplarnianych jest niezbędna do ograniczenia konsekwencji pogłębiającego się kryzysu klimatycznego, nie doprowadzi to natychmiast do zmniejszenia ilości rtęci uwalnianej przez lodowce.