Pod koniec lipca na łamach czasopisma Frontiers in Sustainable Food Systems ukazał się artykuł, w którym zaprezentowano nowy ranking mający na celu rzetelne porównanie 20 najbardziej popularnych źródeł białka. Produkty pochodzenia roślinnego oraz zwierzęcego przeanalizowano pod kątem ich wartości odżywczych, ceny, emisji gazów cieplarnianych wygenerowanych przy produkcji, a także wykorzystania zasobów takich jak grunty czy woda. Autorem rankingu jest dr Chris Macdonald, założyciel i dyrektor Better Protein Institute (BPI), który zadeklarował, że rolą zestawienia ma być wsparcie w zakresie „umożliwienia konsumentom, decydentom i organizacjom podejmowania bardziej świadomych decyzji”.

Produkty pochodzenia roślinnego zwycięzcami rankingu

Dr Macdonald ocenił produkty bogate w białko w dwóch kategoriach: „ludzie” oraz „planeta”. W pierwszej z nich uwzględniono kryteria takie jak skład odżywczy produktu (m.in. zawartość tłuszczy nasyconych, sodu oraz cholesterolu), zawartość wszystkich dziewięciu niezbędnych aminokwasów czyniących go białkiem pełnowartościowym, a także jego dostępność i cenę. W kategorii „planeta” skupiono się na ocenie emisji gazów cieplarnianych, generowanych w produkcji, a także wykorzystanie gruntów oraz wody pitnej.

Czytaj więcej

Rządy i firmy od dekad wiedziały o wpływie emisji na klimat. Eksperci pokazali dane

Każdy z produktów mógł zdobyć łącznie do 40 punktów.  Jak się okazało, te pochodzenia roślinnego stanowiły 20 proc. najlepiej ocenianych – na szczycie zestawienia znalazły się tofu (które zdobyło aż 36 punktów), a następnie nasiona chia, fasola oraz komosa ryżowa. Na końcu tabeli uplasowały się: mozzarella, jagnięcina, stek wołowy i ser cheddar, którzy uzyskał jedynie 13 punktów.

Tofu oraz nasiona chia miały najniższe poziom emisji gazów cieplarnianych i zużycie wody, podczas gdy stek wołowy okazał się być produktem najbardziej emisyjnym i zużywającym najwięcej wody. Jak wynika z danych wykorzystanych w badaniu, produkcja tofu generuje 0,61 kg ekwiwalentu CO2 na 100 g białka. W przypadku wołowiny emisje te wzrastają aż do 64,19 kg ekwiwalentu CO2 na 100 g białka. Jeśli chodzi o wodę, wyprodukowanie 100 g białka z tofu wymaga 2,16 m2, czyli niemal 100 razy mniej niż wołowina (211,4 m2).

Autor zestawienia: Nasz wybór białka to referendum w sprawie współczucia

Najniższy poziom sodu zawierały fasola, orzechy włoskie, orzechy brazylijskie i soczewica, a najwyższy – jaja, tuńczyk, cheddar i mozzarella. Najmniej tłuszczów nasyconych miał dorsz (0,47 g tłuszczów nasyconych na 100 g białka), a najwięcej cheddar (84,74 g). Sporą rozpiętość odnotowano tu również w odniesieniu do roślinnych produktów: podczas gdy fasola miała ich jedynie 1,11 g na 100 g białka, orzechy brazylijskie zawierały ich aż 78,32 g. Pod względem zawartości cholesterolu najlepiej wypadły białka roślinne, które nie zawierają go wcale, a w przypadku produktów pochodzenia zwierzęcego najwyżej uplasował się tuńczyk (152,94 mg), a najniżej jajka (2960,32 mg).

W kwestii aminokwasów za pełnowartościowe uznano wszystkie źródła białka zwierzęcego, a wśród roślinnych na miano to zasłużyło m.in. tofu. Zdaniem Macdonalda ocena źródeł białka wyłącznie w oparciu o wartości odżywcze lub wpływ na środowisko nie jest wystarczająca i nie przedstawia konsumentom całościowego obrazu.

Czytaj więcej

61 proc. konsumentów preferuje białko roślinne

Autor rankingu podkreślił, że gdyby uwzględniono również kwestie etyczne, produkty odzwierzęce otrzymałyby jeszcze niższą punktację. W zestawieniu nie wzięto pod uwagę dobrostanu zwierząt, antybiotykooporności czy ryzyka zachorowania na choroby odzwierzęce. Macdonald stwierdził, że w przypadku produkcji mięsa i nabiału istnieje etyczny kompromis, a poprawa dobrostanu zwierząt wykorzystywanych w hodowlach wymagałaby użycia większej ilości gruntów pod uprawę rolną. To z kolei oznacza, że albo cierpieć będą zwierzęta hodowlane żyjące w złych warunkach, albo dzikie zwierzęta, które stracą siedliska, bo grunty zostaną przekształcone pod uprawę. Zdaniem Macdonalda, „nasz wybór białka to referendum w sprawie współczucia, jakie jesteśmy gotowi okazać zwierzętom, planecie i przyszłym pokoleniom”.