U wybrzeży wschodniej Grenlandii naukowcy obserwują niezwykłe zjawisko. Wieloryby, które przez lata pojawiały się w tych wodach sporadycznie, latem przypływają tam w ogromnej liczbie i intensywnie żerują. Badacze mówią wręcz o sezonowym „szale żerowania” i jednej z najbardziej radykalnych zmian zachodzących w subarktycznym środowisku morskim. Szacuje się, że tylko w 2024 r. w Morzu Grenlandzkim mogło pojawić się około 16 tys. humbaków, finwali i płetwali karłowatych.

Wieloryby pojawiły się w miejscu, do którego wcześniej nie miały dostępu. Wszystko zmieniło topnienie lodu

Zmniejszający się zasięg lodu morskiego u wschodnich wybrzeży Grenlandii sprawił, że wieloryby zaczęły docierać do miejsc, które wcześniej były dla nich niemal niedostępne. Wieloletnie obserwacje pokazują, że latem – gdy przybrzeżne wody są wolne od lodu – pojawiają się tam dziś setki humbaków, finwali i płetwali karłowatych.

W przeszłości ssaki te nie były obserwowane w tych wodach, lód morski odcinał im bowiem dostęp do przybrzeżnych akwenów. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać wraz ze wzrostem temperatury morza i postępującym topnieniem lodu.

Zdaniem naukowców skala tego zjawiska jest bezprecedensowa. Do 2006 r. podczas badań prowadzonych ze statków eksperci nie zaobserwowali w tym regionie ani jednego humbaka. Już rok później dostrzeżono siedem osobników, a w 2024 r. liczba takich obserwacji wzrosła do 150. Badacze określają to, co dzieje się dziś u wybrzeży wschodniej Grenlandii, mianem sezonowego arktycznego „szału żerowania”. Podkreślają przy tym, że nie jest to odosobnione zjawisko, lecz część znacznie poważniejszej przemiany całego morskiego ekosystemu tego regionu.

Czytaj więcej

Zmiany klimatu uderzają w Grenlandię. Przegrana walka o miliardy ton lodu

Przełomowe badania i dane z satelitów. „Najbardziej radykalna zmiana”

Pierwsze dokładne liczenie wielorybów u wschodnich wybrzeży Grenlandii przeprowadzono z samolotów latem 2015 r., a kolejne w 2024 r.. Badacze skupili się na fiszbinowcach, do których należą m.in. humbaki, finwale i płetwale karłowate. Wyniki tych obserwacji zestawiono później z danymi z nadajników satelitarnych zamontowanych u 15 wielorybów oraz z informacjami przekazanymi przez inuickich myśliwych. Dzięki temu naukowcy mogli lepiej ocenić skalę ewolucji zachodzącej w regionie. Główny autor badania, prof. Mads Peter Heide-Jørgensen, określił je jako „poważną zmianę reżimu ekologicznego”.

Szacunki wskazują, że latem 2024 r. Morze Grenlandzkie odwiedziło około 4 tys. humbaków, 6 tys. finwali oraz 6 tys. płetwali karłowatych. Oznacza to, że w ciągu jednego sezonu w tych wodach mogło pojawić się łącznie około 16 tys. przedstawicieli tych trzech gatunków. Prof. Heide-Jørgensen zaznaczył w rozmowie z BBC News, że obserwowane w regionie przemiany są „prawdopodobnie najbardziej radykalnymi, jakie możemy zaobserwować gdziekolwiek w strefie subarktycznej”.

Czytaj więcej

Lód Grenlandii zniknie szybciej niż sądzono? To badanie niepokoi ekspertów

Gigantyczny apetyt na ponad 800 tysięcy ton pożywienia. Naukowcy mówią o „szale żerowania” 

Za gwałtowną zmianą stoją przede wszystkim rosnące temperatury morza oraz dostępność pożywienia. Eksperci wyjaśniają, że wszystko wskazuje na to, iż wieloryby korzystają z obecności ryb, które – wraz z ocieplaniem się wód – zaczęły przemieszczać się w rejon wschodniej Grenlandii.

Skala żerowania jest ogromna. Naukowcy oszacowali, że w ciągu jednego letniego sezonu humbaki, finwale i płetwale karłowate mogą łącznie zjadać co najmniej 800 tys. ton ryb i kryla. Badanie nie pozwala jednak stwierdzić, czy obserwowane zjawisko oznacza, że całkowita liczebność tych gatunków wielorybów wzrosła. Możliwe, że zwierzęta jedynie zmieniły obszary występowania i przeniosły się do wschodniej Grenlandii z innych regionów. Eksperci, z którymi rozmawiało BBC, zwrócili uwagę, że wyniki badań mogą też wskazywać na napływ wielorybów z zachodniej Grenlandii.

Czytaj więcej

Spór o Grenlandię ma drugie dno. Cały świat może oberwać rykoszetem

Jedne gatunki zyskują, inne tracą. Wyścig o przetrwanie w Arktyce

Zdaniem autorów badania fiszbinowce dobrze odnajdują się w nowych warunkach środowiskowych. Potrafią szybko się do nich dostosować i przemieszczać tam, gdzie pojawiają się korzystniejsze dla nich miejsca do żerowania. Naukowcy wskazują, że dzięki temu niektóre gatunki mogą czerpać korzyści ze zmian zachodzących w morskim ekosystemie.

Nie oznacza to jednak niestety, że skutki zmian klimatu są korzystne dla całego arktycznego ekosystemu. Prof. Heide-Jørgensen podkreślił, że inne zwierzęta Arktyki znajdują się w bardzo trudnej sytuacji. Dotyczy to między innymi narwali i białuch, które muszą obecnie dzielić swoje siedliska z przybywającymi wielorybami, a w niektórych przypadkach mogą być nawet przez nie wypierane. – Dla niektórych gatunków zmiana klimatu nie musi być problemem: otwiera nowe możliwości. Inne gatunki tracą jednak swoje siedliska – powiedział ekspert.