Ubiegły rok rozpoczął się rekordowymi upałami – średnia globalna temperatura w styczniu była o 1,75°C wyższa od poziomów z epoki przedindustrialnej. Co ciekawe, odnotowano je mimo wystąpienia zjawiska La Niña, które z reguły przynosi efekt ochłodzenia. W 2025 roku La Niña pojawiła się dwukrotnie: na początku roku, a następnie w jego drugiej połowie. Jak wynika z podsumowania Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego opartego na badaniach 625 naukowców z 60 krajów, nie udało jej się drastycznie złagodzić efektów zmian klimatu.
Stężenie gazów cieplarnianych, temperatury, poziom wód – posypały się niechlubne rekordy
Jak wynika z raportu „Stan klimatu”, rok 2025 przyniósł rekordowe stężenie gazów cieplarnianych. Poziom dwutlenku węgla wyniósł 425,6 ± 0,1 ppm, co stanowi wzrost o 53 proc. w porównaniu z poziomem sprzed rewolucji przemysłowej wynoszącym ~278 ppm. Niechlubny rekord odnotowano również w zakresie emisji generowanych przez paliwa kopalne, które sięgnęły 10,3 ± 0,5 petagrama węgla rocznie, co stanowi ponad trzykrotny wzrost od lat 60. ubiegłego stulecia.
Na całym świecie odnotowano też ekstremalnie wysokie temperatury. Średnia globalna temperatura – zarówno na lądzie, jak i oceanie – była jedną z trzech najwyższych w historii pomiarów. Rekordowo ciepły rok odnotowała Europa, a dla krajów takich jak Rosja, Chiny, Korea Południowa i Argentyna był to drugi pod tym względem rok w historii.
Choć przez pełne 12 miesięcy wpływ na oceany wywierały umiarkowane zjawiska ENSO oraz La Niña, temperatury powierzchni morza również utrzymywały się na wyjątkowo wysokim poziomie. Ok. 87 proc. powierzchni oceanów doświadczyło co najmniej jednej fali upałów, a jedynie 26 proc. co najmniej jednego okresu ochłodzenia. Roczna globalna średnia temperatura powierzchni morza była trzecią w 172-letnim okresie pomiarów, przekraczając o 0,38°C średnią z lat 1991–2020.
Czytaj więcej
Tegoroczne lato przyniosło Europie rekordowe upały, ale ekstremalne temperatury nie ograniczyły się do lądu. Morza i oceany również były wyjątkowo...
Rekordowy poziom w ubiegłym roku osiągnęły również globalna zawartość ciepła w oceanach oraz średni globalny poziom morza, który pobił rekord już czternasty raz z rzędu. W 2025 roku wyniósł ok. 111,2 milimetra powyżej średniej z 1993 roku. Od 2005 roku średnio 1,6 milimetra tego wzrostu rocznie wynikało z ocieplenia wód oceanicznych, a kolejne 2 mm dodały topniejące lodowce.
Rok 2025 pod znakiem topnienia lodowców. Znikały w zastraszającym tempie
Miniony rok był drugim najcieplejszym dla Arktyki w całym 126-letnim okresie prowadzenia pomiarów. Temperatury powietrza przy powierzchni rosły ok. trzykrotnie szybciej niż średnia światowa. Jednocześnie w jej wodach odnotowano najniższy od 47 lat zasięg lodu morskiego. Obecnie nie da się tam właściwie znaleźć lodu starszego niż czteroletni – we wrześniu 2025 roku było go jedynie 95 000 kilometrów kwadratowych. Dla porównania w latach 80. ubiegłego wieku jego zasięg wynosił 1,5 miliona kilometrów kwadratowych.
Antarktyda odnotowała najcieplejszy rok od rozpoczęcia pomiarów w 1979 roku. Topnienie powierzchniowe na kontynencie było powyżej średniej na większości szelfów lodowych, a topnienie na Półwyspie Antarktycznym osiągnęło rekordowe poziomy na początku stycznia. Poniżej średniej utrzymywał się również lód morski otaczający kontynent, a roczne dzienne maksima i minima zasięgu lodu morskiego były odpowiednio trzecim i czwartym najniższym w historii pomiarów. Mocno wzrosły też opady deszczu i śniegu, co poskutkowało trzecim w historii rekordowym zazielenieniem tundry.
Miniony rok przyniósł również dalsze topnienie lodowców, które już czwarty rok z rzędu traciły średnio równowartość ponad 1 metra wody. Jak podkreślają naukowcy, mniej więcej 41 proc. ich masy utraconej od 1976 roku stopniało w ciągu ostatniej dekady.
Czytaj więcej
Rok 2026 jest katastrofalny dla szwajcarskich lodowców. Naukowcy alarmują, że tegoroczne upały były jednymi z najgorszych w historii pomiarów, prze...
Wśród ekstremalnych zjawisk ubiegłego roku należy wymienić też burze – na obu półkulach uformowało się łącznie 97 cyklonów tropikalnych, znacznie przekraczając średnią z lat 1991-2020 wynoszącą 87. Jednym z najsilniejszych huraganów atlantyckich w historii był orkan Melissa, który osiągnął prędkość 307 km/h przy minimalnym ciśnieniu centralnym 892 hPa, doprowadził do śmierci co najmniej 95 osób i przyczynił się do szkód o wartości co najmniej 12,2 mld dolarów.
Jak stwierdził Alan Sealls, prezes Amerykańskiego Towarzystwa Meteorologicznego, głównym wnioskiem płynącym z raportu jest fakt, że liczne, ekstremalne zjawiska klimatyczne, „nie wykazują oznak słabnięcia”, a ich rosnąca intensywność i siła nie powinny być lekceważone.