Pracownia na rzecz Wszystkich Istot alarmuje, że 14 czerwca br. odbyło się „spotkanie robocze” w sprawie inwestycji narciarskiej na Nosalu, w którym brali udział przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie, autorzy raportu oceny oddziaływania na środowisko, a także przedstawiciele inwestora inwestycji – dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jakie kwestie dyskutowano i jakie ustalenia podjęto w tym gronie? Nie wiadomo. Strona społeczna nie została zaproszona na to spotkanie i nie dowie się o jego szczegółach, ponieważ urzędnicy nie sporządzili z niej żadnego protokołu.
- Czym było to spotkanie? Towarzyską kawką? Ze spotkania służbowego w godzinach pracy urzędników powinien powstać protokół, dlaczego więc nie powstał? Takie zachowanie narusza zaufanie do organów państwa i świadczy o braku transparentności działań ws. Nosala. Nie mówimy o prywatnym folwarku ale o naszym wspólnym dziedzictwie – przyrodzie Tatrzańskiego Parku Narodowego – komentuje Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.
Pomimo że Pracownia na rzecz Wszystkich Istot jest stroną w postępowaniu dotyczącym wydania decyzji środowiskowej dla budowy stacji narciarskiej na Nosalu, o spotkaniu na linii inwestor – urzędnicy RDOŚ – wykonawca raportu środowiskowego dowiedzieliśmy się przypadkiem z pisma RDOŚ, która wyjaśniając wątpliwości dyrektora TPN powołała się na ustalenia z tego spotkania. Dlatego też poprosiliśmy o udostępnienie kopii protokołu, którego, jak się okazuje, nie sporządzono. W wyniku tego zamkniętego spotkania naprędce uzupełniono raport środowiskowy, a następnie RDOŚ pozytywnie uzgodnił szkodliwe dla przyrody Tatr przedsięwzięcie.
Czytaj więcej
Zdaniem ekologów stacja narciarska, zniszczy cenną przyrodę Tatr. Chcą utworzenia strefy ochrony ostoi wokół gniazda sokoła wędrownego na Nosalu.
To nie pierwsze kontrowersje związane z budową stacji narciarskiej na Nosalu. W związku z tą inwestycją pod topór pójdzie 1,21 ha lasu. W procesie inwestycyjnym zlekceważono ekspertyzy światowej klasy naukowców, dotyczące m.in. negatywnego wpływu na populację niedźwiedzi czy poważne zagrożenie dla cennych gatunków ptaków, w tym jednej z raptem kilku par sokoła wędrownego, zamieszkujących Tatry. To właśnie w związku z obecnością na Nosalu sokoła wędrownego Pracownia na rzecz Wszystkich Istot niedawno zawnioskowała o utworzenie strefy ochronnej. Decyzję w tej sprawie podejmie Dyrektor TPN pokazując społeczeństwu, czy opowiada się za ochroną, czy zniszczeniem Tatr. Co ważne, oprócz sokołów na Nosalu w zasięgu inwestycji gniazduje także orzeł przedni. Raport wykonany na zlecenie TPN nie ujawnił jednak żadnego zagrożenia dla tych ptaków.
- Rozmowa o inwestycji stanowiącej kluczowe zagrożenie dla przyrody TPN w tym gniazdującej pary sokołów wędrownych i orłów przednich, dla której planuje się wykarczować prawie 1,5 ha naturalnego lasu, odbyła się w zaciszu gabinetów, w gronie urzędników, inwestora i firmy opłaconej do sporządzenia raportu środowiskowego. Z tego spotkania nie został żaden ślad w postaci protokołu co przypomina raczej „sąd kapturowy” niż państwo prawa, które potrafi chronić jeden z najcenniejszych polskich parków narodowych – uważa Ślusarczyk.
- Tatrzański Park Narodowy, którego celem jest ochrona unikatowej w Polsce bo wysokogórskiej przyrody, staje się miejscem inwestycji w narciarski lunapark i to w czasach biedy śnieżnej, susz uderzających w lokalne społeczności oraz w czasie największego kryzysu bioróżnorodności. Najwyższa pora na rewizję tego co dzieje się w naszych parkach narodowych – podsumowuje Ślusarczyk.