PARTNER DEBATY: POLSKA FEDERACJA PRODUCENTÓW ŻYWNOŚCI ZWIĄZEK PRACODAWCÓW

Eksperci ostrzegają przed wzrostem cen żywności, spadkiem konkurencyjności i ryzykiem rozregulowania całego łańcucha dostaw oraz de facto uzależnieniem całej gospodarki żywnościowej od centralnego biurokratycznego nieefektywnego systemu i autorytarnych decyzji Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Wskazują też, że proponowany model zagraża współpracy producentów żywności z recyklerami i firmami odpadowymi w zakresie ekoprojektowania opakowań i podnoszenia poziomów selektywnej zbiórki. Jednocześnie podkreślają: ustawa jest potrzebna, ale musi uwzględniać specyfikę sektora rolno-spożywczego i być oparta na zdrowych regułach wolnego rynku.

Dyskusja o przyszłości systemu rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) w Polsce się zaostrza. Projekt ustawy UC 100, przygotowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), choć ostatnio (20 marca) po raz kolejny zmieniony, nadal zakłada wprowadzenie scentralizowanego modelu zarządzania systemem, za który miałby odpowiadać, choć de facto bez realnej odpowiedzialności Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Jednak – jak wybrzmiało to nader wyraźnie podczas debaty zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą” – dla sektora rolno-spożywczego proponowane rozwiązania są nie do przyjęcia, gdyż oznaczają daleko idące negatywne konsekwencje ekonomiczne i systemowe, a proponowany system ROP nie daje żadnych gwarancji osiągnięcia celów środowiskowych, ekonomicznych i społecznych. W rezultacie rosnące koszty jego niewydolności byłyby przerzucone na obywateli poprzez wzrost cen żywności i to w drodze rozporządzenia, a nie ustawy, co samo w sobie rodzi obawy o niekonstytucyjność tychże zapisów.

Czas ucieka, a ustawy nie ma

W sierpniu 2025 r. na stronie Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC 100) regulujący zasady rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Projekt wzbudził bardzo duże kontrowersje w sektorze rolno-spożywczym, który wprowadza na rynek gros wszystkich opakowań. MKiŚ zdecydowało się na wybranie koncepcji scentralizowanego i upaństwowionego modelu, który zdaniem szerokiej koalicji organizacji rolniczych i przetwórczych nie jest dopasowany do specyfiki produkcji żywności i nie gwarantuje realizacji celów środowiskowych i racjonalności kosztów w zakresie gospodarki opakowaniami po żywności. Teraz w odpowiedzi na liczne wątpliwości sektora rolno-spożywczego Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) dokonało pogłębionej analizy skutków projektu UC 100 wprowadzającego ROP dla gospodarki żywnościowej. Analizę wykonał Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ). W raporcie wskazano na potrzebę szerokiej merytorycznej dyskusji i konstruktywnego dialogu pomiędzy poszczególnymi interesariuszami oraz resortami, w szczególności klimatu i rolnictwa, w celu wypracowania optymalnego dla wszystkich stron rozwiązania.

Głos wiodącego sektora niesłuchany

– Polska gospodarka żywnościowa wprowadza ok. 60 proc. wszystkich opakowań na rynek, więc trudno jej nie zauważyć. Opakowanie w sektorze rolno-spożywczym ma realny wpływ na bezpieczeństwo konsumentów i produktów, na ich jakość, trwałość, na ceny żywności, na bezpieczeństwo żywnościowe całego społeczeństwa, jak również na stopień niemarnowania żywności. Te wszystkie czynniki wymuszają z jednej strony użycie odpowiednio barierowych opakowań, często wielomateriałowych, przy jednoczesnym dbaniu o racjonalność kosztów dla konsumentów. Opakowania do żywności to nie fanaberia producentów – to nośnik całego systemu bezpieczeństwa żywnościowego kraju – mówił Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związek Pracodawców. Tymczasem, jak podkreślił, MKiŚ nie prowadzi i nie prowadziło żadnego konstruktywnego dialogu, kompletnie ignorując uwagi sektora na temat projektu UC 100.

Gantner zwrócił uwagę, że funkcja opakowań w sektorze spożywczym jest nieporównywalna z rolą opakowań np. w branży meblarskiej, zabawkarskiej czy detergentowej. Podkreślał, że projekt UC 100 w obecnym kształcie nie uwzględnia tej specyfiki i jawi się sektorowi przede wszystkim jako nowy podatek – i to podatek od czegoś, co jest zagwarantowane Konstytucją RP, czyli bezpieczeństwa żywności i jej dostępności. Jego zdaniem traktowanie systemu ROP jako biurokratycznego fiskalnego narzędzia, którym ma zarządzać w drodze rozporządzeń MKiŚ, to całkowite wypaczenie idei rozszerzonej odpowiedzialności i budowania nowoczesnej, efektywnej środowiskowo i ekonomicznie gospodarki odpadami opakowaniowymi. – W tej postaci to próba podporządkowania całej gospodarki żywnościowej pod autorytarne decyzje MKiŚ przy pomocy monopolu biurokratycznej instytucji, jaką jest NFOŚiGW, nikt, komu zależy na sektorze rolno-spożywczym, nie może się na to zgodzić – mówił Gantner.

Znaczenie branży rolno-spożywczej dla polskiej gospodarki wybrzmiewało w wypowiedziach innych uczestników dyskusji. – Polska to dziś nie tylko dwudziesta gospodarka świata czy szósta gospodarka Unii Europejskiej, ale to również jeden z pięciu największych producentów żywności w UE. Eksport produktów rolno-spożywczych stanowi 15 proc. eksportu wszystkich produktów z naszego kraju. To ponad 50 mld euro – mówił prof. Sebastian Jarzębowski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Dodał, że w samym sektorze przetwórstwa rolno-spożywczego pracuje ponad 430 tys. osób, a uwzględniając rolnictwo, logistykę i transport, skala zatrudnienia jest jeszcze wyższa. Kontekst ten ma kluczowe znaczenie przy ocenie skutków każdej regulacji dotykającej ten sektor.

Na inny aspekt zwróciła uwagę Małgorzata Gromadzka, wiceminister rolnictwa. – Sektor rolno-spożywczy to nie tylko kluczowy sektor polskiej gospodarki generujący łącznie ponad 16 proc. PKB. To bezpieczeństwo żywnościowe państwa. W czasach, gdy tak wiele mówimy o bezpieczeństwie, nie możemy pomijać tego wymiaru. To nie tylko obronność o charakterze militarnym, to też kwestia ciągłości dostępu społeczeństwa do żywności. To system krwionośny naszego kraju. Żywność musi być odpowiednio zmagazynowana, opakowana i to wszystko wiąże się z kosztami produkcji, w których opakowania odgrywają znaczącą rolę, wszelkie czynniki zwiększające ten koszt, a za taki trzeba uznać ROP, muszą być szczególnie dokładnie rozpatrywane i ograniczane – mówiła Gromadzka. Jak zaznaczyła wiceminister, sektor potrzebuje dziś przede wszystkim stabilności regulacyjnej. – Branża oczekuje przewidywalności kosztów i wsparcia w utrzymaniu konkurencyjności. Szczególnie teraz w dobie poważnych zagrożeń geopolitycznych, które skutkują znaczącymi zwyżkami kosztów, w tym kosztów opakowań, a nawet mogą skutkować rozerwaniem łańcuchów dostaw w tym zakresie. Tymczasem dokładanie nowych obciążeń, które w głównej mierze skupią się na producentach żywności, może poważnie zagrozić zarówno rolnictwu, jak i przetwórstwu – przestrzegła.

Na zdjęciu (od lewej) prof. Sebastian Jarzębowski Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywności

Na zdjęciu (od lewej) prof. Sebastian Jarzębowski Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej Państwowy Instytut Badawczy, Gabriela Lenartowicz posłanka na sejm RP, Małgorzata Gromadzka sekretarz stanu Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Agnieszka Maliszewska prezes zarządu Polskiej Izby Mleka, Andrzej Gantner wiceprezes i dyrektor generalny Polska Federacja Producentów Żywności Związek Pracodawców, Michał Mikołajczyk prokurent REKOPOL Organizacja Odzysku Opakowań, Sławomir Brzózek dyrektor biura zarządu Związek Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach EKO-PAK.

Koszty, które wrócą do konsumenta

Jednym z głównych wątków debaty były skutki ekonomiczne wdrożenia ROP w proponowanej przez MKiŚ formie. Z analiz IERiGŻ wynika, że mogą one być znaczące. – Z naszego raportu z przeprowadzonych badań jednoznacznie wynika, że wdrożenie ustawy UC 100 w proponowanym przez MKiŚ kształcie spowoduje wzrost kosztów bezpośrednich, czy to związanych właśnie z opłatami, z kosztami raportowania, rejestracji, zgodności, ale też może pociągnąć za sobą koszty pośrednie, które są wręcz trudne do oszacowania, tak jak zmiany opakowań czy dostosowanie procesów technologicznych, produkcyjnych. Koszty logistyki i organizacji to są niewyobrażalne wręcz kwoty. To zmiany systemowe, które w efekcie mogą prowadzić do ograniczenia marż producentów, a tym samym osłabienia konkurencyjności branży, która – jak wspomniano – jest jedną z kluczowych branż eksportowych i motorem naszej gospodarki – wskazywał prof. Jarzębowski. Jak dodał, badania jednoznacznie pokazują, że koszty te zostaną przeniesione na konsumentów. Szacunki resortu rolnictwa w tej materii są nader alarmujące. – Podwyżki cen detalicznych żywności mogą sięgać nawet 20 proc. To realne ryzyko, którego nie możemy ignorować – mówiła Gromadzka. Uczestnicy debaty podkreślali, że specyfika branży żywnościowej – niskie marże i wysoka wrażliwość cenowa – sprawia, że sektor nie jest w stanie absorbować dodatkowych kosztów. – Co innego wzrost kosztu opakowania w produkcie, np. kosmetykach za 30 zł, a co innego w produkcie za 3 zł, np. w twarożku. W tym drugim przypadku te koszty są na wagę być albo nie być na rynku krajowym i zagranicznym. Szczególnie że to właśnie producenci żywności i konsumenci w proponowanym modelu ROP będą w głównej mierze finansować selektywną zbiórkę, a z recyklatu skorzystają dużo bardziej zamożne sektory gospodarki. To niesprawiedliwy społecznie system – zauważył Gantner.

Bezpieczeństwo kontra cele środowiskowe

Ważnym elementem dyskusji była konieczność pogodzenia celów środowiskowych z wymogami bezpieczeństwa żywności. Posłanka Gabriela Lenartowicz przypomniała, że istotą ROP jest pokrycie rzeczywistych kosztów zagospodarowania odpadów przez producentów.

– Rozmawiamy o tym, jakie kto poniesie koszty, ale tak naprawdę musimy rozmawiać o tym, co jest istotą ROP. To ma być rozszerzona odpowiedzialność producenta w przypadku opakowań za cykl życia opakowania produktu, wtedy, kiedy przestaje on być częścią produktu, a staje się odpadem. To ma skłaniać do ograniczania ilości opakowań i zwiększania ich recyklowalności, ale w przypadku żywności nakłada się na to dodatkowy czynnik – bezpieczeństwo. To czynnik, który nie występuje w innych sektorach. Celem tej ustawy jest zmniejszenie presji odpadów na środowisko i na zdrowie, ale jednocześnie w przypadku żywności jest to aspekt sanitarny nie tylko bezpieczeństwa żywnościowego, ale też dostaw. Aspekt epidemiologiczny w chwili, kiedy ludzkość mierzy się zagrożeniami pandemicznymi, w ograniczaniu których opakowania do żywności odgrywają rolę, oznacza, że z tym większą troskliwością musimy się pochylać nad wszelkimi regulacjami zwiększającymi koszty w tym obszarze – mówiła posłanka. Jej zdaniem nie można ignorować też wpływu nowych regulacji na budżety gospodarstw domowych. – Żywność stanowi większy udział wydatków w mniej zamożnych rodzinach, więc skutki będą tam szczególnie odczuwalne – podkreśliła posłanka.

Lenartowicz zwróciła też uwagę na potrzebę strategicznego podejścia. – Potrzebujemy mapy drogowej opracowanej wspólnie z sektorem dla opakowań żywnościowych – wtedy producenci będą wiedzieli, w jakim kierunku zmierzają regulacje, i będą mogli się do nich przygotować. Z drugiej strony regulacje byłyby lepiej dopasowane do specyficznych uwarunkowań rynku żywnościowego. I to mogłaby być mapa drogowa dla rozwiązań, także w zakresie rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Wtedy producenci żywności będą wiedzieli na pewno, że co prawda opakowania wielomateriałowe są obecnie trudne w selektywnej zbiórce i recyklingu, ale jeżeli są niezbędne dla utrzymania bezpieczeństwa żywności, to dopóki nie powstaną nowe rodzaje opakowań lub nowe techniki recyklingu, ich stosowanie będzie dopuszczalne. Producenci muszą wiedzieć z dużym wyprzedzeniem, w którym kierunku pójdą zmiany w gospodarce odpadami opakowaniowymi i czy będą one dla nich wykonalne. Obecne trudne materiały opakowaniowe zostaną zastąpione w przyszłości równie bezpiecznymi, ale znacząco bardziej prośrodowiskowymi opakowaniami lub nowymi efektywnymi technologiami recyklingu, takimi jak recykling chemiczny. To wszystko wymaga czasu, zmian technologicznych, potężnych nakładów finansowych. Nie da się tego zrobić na podstawie ustawy opartej w główniej mierze na redystrybucji opłat ściągniętych z producentów żywności. ROP powinien być impulsem do innowacji, do znaczącego polepszenia jakości selektywnej zbiórki i rozwoju nowoczesnych instalacji do recyklingu. Najgorszy z możliwych scenariuszy to taki, kiedy za pieniądze polskich konsumentów zbudujemy system, w którym te innowacyjne i prośrodowiskowe opakowania wylądują w spalarniach i na wysypiskach – podkreśliła posłanka.

Uderzenie w mniejsze podmioty

– Szczególne obawy dotyczą sektora małych i średnich przedsiębiorstw. To właśnie one będą miały największy problem z absorpcją kosztów – mówił prof. Jarzębowski. Ten wątek rozwinęła Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka. – Nie boimy się ROP jako takiego, ale boimy się go w kształcie proponowanym przez MKiŚ – zaznaczyła. Jak podkreśliła, w sektorze mleczarskim ponad 85 proc. przetwórstwa to spółdzielnie należące do rolników. – To bardzo ścisłe powiązanie. Jeśli system podniesie koszty, uderzy nie tylko w przetwórców, ale i w rolników – mówiła Maliszewska, zwracając uwagę na ograniczone możliwości zmiany opakowań. – Żywność musi być bezpieczna i mieć odpowiedni termin przydatności. Nie mamy dziś alternatywy dla wielu opakowań wielomateriałowych. Nowe regulacje mogą prowadzić do efektu odwrotnego od zamierzonego. Jeśli produkty będą się szybciej psuły, wzrośnie marnowanie żywności. To przecież stoi w sprzeczności z ideą ROP – podkreśliła prezes Polskiej Izby Mleka.

Michał Mikołajczyk, prokurent w Organizacji Odzysku Opakowań REKOPOL, przypomniał, że w świetle unijnego rozporządzenia PPWR (rozporządzenie o opakowaniach i odpadach opakowaniowych), które weszło w życie w lutym 2025 r., a zacznie stopniowo obowiązywać od 12 sierpnia br., opakowania, które nie spełnią określonych wymogów – m.in. co do zawartości recyklatu – nie będą mogły być wprowadzane na rynek. Niestety, rozwiązania zaproponowane w UC 100 nie przewidują mechanizmów stymulujących powstawanie nowych rozwiązań. Co to oznacza w praktyce? Że produkty żywnościowe zapakowane niezgodnie z nowymi standardami po prostu znikną z półek.

– Projekt UC 100 nie uwzględnia faktu, że dziś w dużej liczbie branż żywnościowych nie da się przeprowadzić ekoprojektowania bez naruszenia bezpieczeństwa, trwałości i w ogóle możliwości funkcjonowania produktu, bo nie ma takich materiałów. Co więcej, ta ustawa nie uwzględnia faktu, że w sektorze rolno-spożywczym mamy wiele opakowań wielomateriałowych, które nazywa się w gospodarce odpadami trudnymi – podkreślił Gantner.

Nie rynek, lecz NFOŚiGW

– Z jednej strony mówimy o krótkich łańcuchach dostaw, dbaniu o możliwość lokalnej sprzedaży, a z drugiej strony taką ustawą my natychmiast to niweczymy. Natychmiast, bo pozbawimy wytwórców jakiejkolwiek możliwości zarobku, bo koszty będą tak wysokie, że oni nie będą mogli zapłacić rolnikom. Tymczasem mamy dobrze funkcjonujący system odbioru opakowań wielomateriałowych. On funkcjonuje na tyle dobrze, że wszystko odbywa się w obiegu zamkniętym. Dlaczego taką ustawą niszczymy coś, co jest dobre, i my jako konsumenci nie mamy dzięki temu podwyższonych kosztów produktu – tłumaczyła Maliszewska.

– Z naszego badania też jasno wynika, że aż 70 proc. respondentów wskazuje, że korzystają z opakowań wielomateriałowych i nie mają możliwości zastąpienia ich opakowaniami monomateriałowymi bez utraty funkcji, jakie one pełnią. To jest właśnie ta rola małych i średnich przedsiębiorców. W raporcie wskazujemy, że MŚP będą miały najtrudniej. Poziom absorpcji podwyższonych kosztów w branży jest bardzo niski, ale w MŚP szczególnie – podkreślił prof. Jarzębowski.

Krytycznie o proponowanym modelu wypowiadał się także Michał Mikołajczyk. Podkreślał, że obecny system opiera się na ponad 20-letnich doświadczeniach, kompetencji, ale i relacjach, i to wolnorynkowych, a nie urzędniczych. I choć w niektórych aspektach niedoskonały, to realizuje rosnące cały czas poziomy recyklingu, co resort środowiska skrzętnie raportuje m.in. do Brukseli.

– Gospodarka obiegu zamkniętego to nie akcja PR-owa, tylko system ekonomiczny, który musi działać w praktyce. Dziś reagujemy na zmiany rynku na bieżąco. Projekt ustawy zastępuje to mechanizmem długotrwałej refundacji. W miejsce wypracowywanych przez lata relacji gospodarczych, które polegają na szybkim, elastycznym reagowaniu na potrzeby rynku, przez organizacje odzysku opakowań, które nie są tylko i wyłącznie wystawcą faktur dla ponad 100 tys. firm, ale hubem kompetencyjnym, chce nam się wmówić, że centralny system na czele z NFOŚiGW poradzi sobie lepiej niż system wolnorynkowy – mówił Mikołajczyk. Jednym z centralnych punktów krytyki projektu UC 100 jest właśnie decyzja o powierzeniu zarządzania systemem ROP Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – instytucji państwowej, która w żaden sposób ma nie ponosić odpowiedzialności za efektywność systemu. Jak ostrzegał Mikołajczyk, może to prowadzić do paraliżu systemu. – Zamiast elastyczności będziemy mieli wielomiesięczne procedury i opóźnienia w przepływie środków. Jeśli finansowanie będzie oparte na refundacji, selektywna zbiórka może przegrać z innymi pilnymi i bieżącymi wydatkami gmin.

To pułapka zastawiona przez ministerstwo na samorządy i firmy gospodarki odpadami. Autorzy UC 100, kimkolwiek są, bo nigdy nie dane nam było poznać nazwisk ekspertów stojących za tym projektem, nie mają pojęcia o gospodarowaniu opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, co widać także w odniesieniu do istotnego zagadnienia, jakim jest edukacja ekologiczna, na którą w pierwszym roku działania ustawy mają być przeznaczone ledwie 2 mln zł, co w przeliczeniu na jedną gminę daje zaledwie 806 zł! Dla porównania – REKOPOL tylko w ub.r. przeznaczył na budowanie świadomości ponad 20 mln zł – punktował absurdy projektowanej ustawy Mikołajczyk.

Rozporządzenie?! To błąd prawny

– Co więcej, tak naprawdę NFOŚiGW nie będzie za nic odpowiedzialny. W myśl ustawy nie bierze on żadnej odpowiedzialności za gospodarkę odpadami opakowaniowymi i jej skuteczność oraz racjonalność ekonomiczną. NFOŚiGW tylko dostanie pieniądze od urzędów marszałkowskich, a potem je łaskawie rozdzieli. W sytuacji zaś, kiedy system nie będzie efektywny i nie będzie realizował zakładanych celów środowiskowych, co przy centralnym sterowaniu można z pewnością założyć, a na co sektor żywnościowy nie będzie miał żadnego wpływu, jedynym rozwiązaniem będzie zagwarantowane w UC 100 prawo każdego ministra klimatu do podwyższania opłat w drodze rozporządzenia, co samo w sobie jest niekonstytucyjne, gdyż nawet opłata cukrowa musiała być podwyższona ustawą, a tu mielibyśmy władztwo MKiŚ w postaci rozporządzeń, gdzie tak naprawdę minister klimatu będzie dyktował całemu sektorowi spożywczemu warunki finansowe jego funkcjonowania. Będzie mógł określać naszą rentowność i warunki funkcjonowania całego łańcucha żywnościowego. Na takie rozwiązanie nikt, komu zależy na rolnictwie i przetwórstwie w Polsce, nie powinien się zgodzić – wtórował Andrzej Gantner.

Na ten błąd prawny w projekcie UC 100 zwrócił też uwagę Sławomir Brzózek, dyrektor biura zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach EKO-PAK. – Opłata opakowaniowa ma charakter daniny publicznej i zgodnie z Konstytucją RP nie może być określana w aktach rangi niższej niż ustawa. Tymczasem UC 100 zostawia tę prerogatywę rozporządzeniu ministra klimatu, dokładnie tak jak w poprzedniej ustawie z 2022 r., która upadła m.in. właśnie z tego powodu – wskazał Brzózek.

– Ten system zaprojektowano tak, że będzie bez przerwy głodny, bo tak naprawdę wszystkim, z wyjątkiem wprowadzających opakowania, będzie zależało, żeby w systemie było jak najwięcej pieniędzy, żeby jak najwięcej trafiało ich do NFOŚiGW, który ewentualnie podzieli się trochę z samorządami, branżą odpadową i recyklingową, ale według własnych zasad, za nic nie odpowiadając, a jednocześnie nikomu nie będzie zależało na racjonalności kosztów, nie mówiąc już o wyliczaniu realnego kosztu netto, który miałby obniżyć opłaty dla wprowadzających. Samorządom, zbierającym, recyklerom nie będzie zależało na obniżaniu kosztów, wprowadzeniu nowych technologii, bo po co, skoro będą skupieni tylko na wyliczeniu, że tyle się należy, bo tyle to według nich kosztuje. System redystrybucyjny jest systemem najdroższym, bo z reguły ściąganie i wydawanie pieniędzy kosztuje bardzo dużo. Zwłaszcza że nie ma konkurenta w tym zakresie – tłumaczyła Gabriela Lenartowicz.

Sławomir Brzózek umieścił też debatę o ROP w szerszym kontekście europejskiej gospodarki obiegu zamkniętego. Podkreślił, że ideą ROP nie jest stworzenie mechanizmu fiskalnego, lecz transformacja zachowań producentów poprzez ekoprojektowanie i realne wzięcie odpowiedzialności za cykl życia opakowania.

– Kluczem do tego, żebyśmy poradzili sobie ze zmniejszeniem wpływu opakowań na środowisko, jest ekoprojektowanie, znalezienie nowych technologii opakowań i nowych technologii ich przetwarzania. Gdybyśmy nie tracili czasu na przekonywanie się co do modelu ROP, to może byśmy zdążyli z racjonalnym systemem opartym na zasadach gospodarki wolnorynkowej, a tak minął rok i jesteśmy praktycznie w punkcie wyjścia i nie widać możliwości osiągnięcia kompromisu, a MKiŚ konsekwentnie odmawia jakiegokolwiek dialogu ze stroną wprowadzających – mówił przedstawiciel EKO-PAK.

Potrzeba kompromisu zamiast konfliktu

Choć uczestnicy debaty zgodnie bardzo negatywnie ocenili projekt UC 100, to jednocześnie nie negowali potrzeby wdrożenia ROP, mocno podkreślając konieczność wypracowania kompromisowego modelu ROP. – Ta ustawa musi być procedowana w zgodzie z branżą rolno-spożywczą. Potrzebujemy rozwiązań, które nie będą generować nadmiernych kosztów, systemu, który będzie zbudowany na podstawie wiedzy interesariuszy, których ustawa bezpośrednio dotyczy, i zmierzenia rachunku zysków i strat – mówiła minister Gromadzka. Debata potwierdziła problem wynikający z braku głębokiej analizy i chęci dialogu ze strony MKiŚ. Resort rolnictwa jako jedyny wykonał pogłębioną analizę skutków UC 100 dla sektora rolno-spożywczego, oczekujemy, że MKiŚ ustosunkuje się merytorycznie do zawartych w nim wniosków oraz do uwag do projektu ustawy, jakie zgłosiliśmy w obecnie trwających konsultacjach międzyresortowych. Tak ważne dla gospodarki żywnościowej projekty, jakim jest projekt ROP, muszą być oparte na rzetelnych merytorycznych analizach i dialogu ze wszystkimi interesariuszami – podkreśliła Gromadzka.

Eksperci nie kryli zresztą irytacji sposobem, w jaki resort klimatu prowadzi prace legislacyjne. – Uważamy, że MKiŚ straciło dokładnie rok, brnąc w kontrowersyjny, nieakceptowalny przez wiele środowisk model i nie mając na to żadnego merytorycznego poparcia. Kompletnie sobie nie wyobrażamy, że nagle, ni stąd, ni zowąd, będziemy w pełni podlegać ministrowi klimatu, który nie ma bladego pojęcia o bezpieczeństwie i jakości żywności oraz uwarunkowaniach sektora rolno-spożywczego – stwierdził Andrzej Gantner. Z kolei Michał Mikołajczyk opisał, kuriozalną w jego ocenie, historię procesu legislacyjnego. – Jesienią 2024 r. prezentowano zupełnie inne założenia systemu. W styczniu 2025 r. nastąpił zwrot, a nowa propozycja wprawiła większość interesariuszy w osłupienie. Gdy zaczęto dociekać, czy poza czystą polityką są jakieś racjonalne przesłanki zmiany stanowiska tych samych, podkreślmy, urzędników np. na podstawie doświadczeń innych systemów europejskich, oparto te szkodliwe założenia, otrzymaliśmy wymuszone odpowiedzi o analizach systemu chorwackiego i duńskiego, obu tak odległych, by nie powiedzieć egzotycznych, dla specyfiki polskiego systemu i rynku.

– Tak strategiczna ustawa tworzona bez udziału interesariuszy i zdrowego rozsądku powinna trafić do kosza. Dlaczego nie wspieramy tego, co dobrze funkcjonuje, tylko chcemy to wywalić kompletnie do góry nogami, mając zupełnie odjechane pomysły. Stracimy tylko kolejne lata i poniesiemy olbrzymie koszty bez żadnej gwarancji realizacji celów środowiskowych, za co zapłacimy dodatkowe kary, mimo że nie będziemy mieli najmniejszego wpływu na to, jak funkcjonuje system – stwierdziła Maliszewska.

– Chciałbym, żebyśmy wreszcie doczekali się ujawnienia ekspertyz, na podstawie których MKiŚ wybrało obecny model ROP i stwierdziło, że model producencki jest nieefektywny i zły. I żebyśmy generalnie wypracowali rozwiązania w oparciu o wiedzę, ekspertyzy, bo zaprezentowany przez IERiGŻ raport jest póki co jedynym i tym cenniejszym. A samo prowadzenie procesu legislacyjnego powinno być przejrzyste, a nie intencjonalnie przez MKiŚ utajniane oraz prowadzone z udziałem wszystkich istotnych interesariuszy, a nie tylko z wybranymi, jak jest obecnie – zaapelował Brzózek.

Zdaniem ekspertów kluczowe jest uwzględnienie specyfiki sektora żywnościowego, zachowanie konkurencyjności eksportu oraz zapewnienie efektywności środowiskowej systemu. – Najgorsze, co możemy zrobić, to stworzyć regulację bardziej restrykcyjną niż unijna i osłabić własną gospodarkę – podsumował prof. Jarzębowski.

Debata jednoznacznie wskazała, że przyszłość ROP w Polsce rozstrzygnie się nie tylko na polu środowiskowym, ale także gospodarczym i społecznym. A w przypadku sektora agro – też w kontekście bezpieczeństwa państwa.

PARTNER DEBATY: POLSKA FEDERACJA PRODUCENTÓW ŻYWNOŚCI ZWIĄZEK PRACODAWCÓW

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Małgorzata Gromadzka, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW)

Małgorzata Gromadzka, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW)

Sektor rolno-spożywczy wprowadza na rynek ok. 60 proc. wszystkich opakowań w Polsce. Opakowania te nie są „fanaberią producentów”, lecz nośnikiem całego systemu bezpieczeństwa żywnościowego kraju – gwarantują trwałość, jakość i ochronę produktów, a jednocześnie ograniczają marnowanie żywności. MRiRW konsekwentnie podkreśla: ustawa o ROP jest potrzebna, ale musi uwzględniać specyfikę branży spożywczej i być oparta na zdrowych zasadach wolnego rynku oraz formule kosztu netto.

Raport Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – Państwowego Instytutu Badawczego (IERiGŻ-PIB), wykonany na nasze zlecenie, jednoznacznie pokazuje skalę zagrożeń. Wdrożenie projektu UC 100 w proponowanym kształcie generuje zarówno koszty bezpośrednie (opłaty ROP, raportowanie, rejestracja), jak i pośrednie – zmiany opakowań, dostosowanie procesów technologicznych oraz logistyki. Efektem będzie wzrost cen detalicznych żywności nawet o 20 proc. Koszty te nie zostaną zaabsorbowane przez sektor o niskich marżach – zostaną przeniesione bezpośrednio na konsumentów. Największe obciążenie spadnie na małe i średnie przedsiębiorstwa oraz spółdzielnie mleczarskie (to ponad 85 proc. przetwórstwa mleka), które są ściśle powiązane z rolnikami.

Centralny, upaństwowiony model zarządzania systemem likwiduje wieloletnie, efektywne relacje rynkowe między producentami żywności a recyklerami i organizacjami odzysku. Zastępuje je biurokratyczną refundacją i długotrwałymi procedurami, co grozi paraliżem systemu i przerzuceniem odpowiedzialności za ewentualną nieefektywność wyłącznie na wprowadzających opakowania.

MRiRW w pełni popiera cele środowiskowe ustawy. W ramach konsultacji międzyresortowych zgłosiło szereg merytorycznych uwag do projektu UC 100, wskazując na konieczność dostosowania regulacji do specyfiki i realiów gospodarki żywnościowej.

Jesteśmy gotowi do konstruktywnego dialogu międzyresortowego. Raport IERiGŻ-PIB oraz nasze uwagi stanowią solidną podstawę do wypracowania rozwiązania, które jednocześnie zrealizuje cele środowiskowe, ochroni rentowność produkcji i eksportu oraz zagwarantuje ciągłość bezpieczeństwa żywnościowego obywateli.

Bezpieczeństwo żywności nie może być kosztem źle zaprojektowanej regulacji. Liczymy, że MKiŚ uwzględni wszystkie argumenty i wspólnie z nami oraz innymi interesariuszami wypracuje model ROP efektywny środowiskowo, racjonalny kosztowo i zgodny z zasadami wolnego rynku.