Co to znaczy być odpowiedzialnym klimatycznie? W jaki sposób i dlaczego dokonuje się klimatyczna transformacja przedsiębiorstw? Jak powinno wyglądać przejście od deklaracji do realizacji zapowiedzi? Jakie przy tym znaczenie mają unijne regulacje czy wzajemne oddziaływanie firm na siebie, czyli swego rodzaju „zielony wyścig"? A wreszcie pułapki greenwashingu – czyli jedynie deklarowania zaangażowania w zieloną transformację, bo tak trzeba, bo bycie zielonym jest trendy – i pozostania na powierzchni zmian. To niektóre z tematów poruszanych podczas debaty „Zrównoważony rozwój firm. Zaangażowanie biznesu w przeciwdziałanie zmianom klimatycznym", zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą" w ramach cyklu Walka o klimat.

Kto dostrzega zmiany

Prof. dr hab. Bolesław Rok z Katedry Przedsiębiorczości i Etyki w Biznesie Akademii Leona Koźmińskiego mówił o tym, co to znaczy dla przedsiębiorstw być odpowiedzialnym klimatycznie i w jaki sposób biznes postrzega ten obszar.

– Jest różnica między tym, jak postrzega, a jak powinien postrzegać. Firmy powinny postrzegać zachodzące obecnie procesy przede wszystkim jako największe wyzwanie, które zmienia całkowicie rolę biznesu, zmienia sposób działania. Zaczynamy bowiem mówić nie tylko o tym, jak budować swoją wartość na rynku, ale w ogóle jak przetrwać. Zrównoważony rozwój ma służyć niektórym jako konieczny warunek przetrwania, dla innych, tych zaawansowanych, ma być metodą budowania przewagi konkurencyjnej – mówił prof. Rok.

– Natomiast w rzeczywistości to, jak biznes postrzega te zagadnienia, niestety, rozmija się z tym, jak powinien postrzegać. Duża część biznesu w Polsce ciągle jeszcze lekceważy wyzwania klimatyczne, mówiąc, że bliższy jest im koniec miesiąca niż koniec świata. Dlatego nie będą się zajmować końcem świata, bo ekologia to pieśń przyszłości, a mają problemy, z którymi muszą sobie radzić teraz, takie jak pandemia – wyjaśnił ekspert.

– Działające w Polsce duże firmy z kapitałem zagranicznym mają wyraźne oczekiwania swoich central, co powoduje, że jednak traktują te zagadnienia z większą uwagą. Ale wiele dużych polskich firm prywatnych na razie nie dostrzega potrzeby podejmowania zarówno działań na rzecz adaptacji do zmian klimatu, jak i na rzecz przeciwdziałania tym zmianom. Ciągle czekamy na to zaangażowanie polskiego biznesu, a czasu na wprowadzenie zmian jest coraz mniej – zaapelował prof. dr hab. Bolesław Rok.

Co motywuje biznes

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Jaka jest motywacja do działania firm, które angażują się w przedsięwzięcia związane z ochroną klimatu? Gabriel Kermiche, prezes firmy Ecowipes, podkreślił, że filozofią firmy od początku jej istnienia jest wytwarzanie produktów, które są dobre dla środowiska i dla konsumenta.

– Jesteśmy przekonani, że można wytwarzać produkty, które nie zawierają plastiku, są biodegradowalne, przyjazne dla środowiska, a zarazem utrzymywać się w kosztach, które pozwalają na to, żeby nasz produkt był dostępny dla wszystkich – powiedział Gabriel Kermiche.

– Mało kto w ogóle o tym wie, że większość chusteczek nawilżanych na świecie jest zrobiona głównie z plastiku. A dzięki naszym działaniom ponad połowa rynku chusteczek nawilżanych w Polsce to produkty biodegradowalne. Nasz kraj ma w tej dziedzinie pozycję absolutnego lidera w Europie. To zasługa przede wszystkim naszych konsekwentnych działań, które prowadzimy od początku istnienia firmy, czyli od dziesięciu lat. Naszym celem jest oferowanie produktu, który jest dobry dla środowiska, nie zanieczyszcza naszej planety, a przy tym jest w cenie dostępnej dla konsumentów. Ta dostępność jest bardzo ważna. Jeżeli coś jest bio, to nie znaczy, że musi być drogie. To jest mit, z którym absolutnie się nie zgadzamy – podkreślił prezes Ecowipes.

– Łatwo jest zrobić produkt, który jest lepszy pod kątem wpływu na środowisko, ale jest drogi, z drugiej strony łatwo jest też zrobić produkt, który jest tani, ale z kolei będzie dla środowiska nieprzyjazny. Połączenie w jednym produkcie ekologiczności i ekonomiczności jest niezwykle trudne i wymaga innowacji. Wiele wysiłku włożyliśmy w stworzenie właśnie takich produktów. Ale udowodniliśmy, że da się to zrobić, bo człon „eco" w nazwie naszej firmy, mający właśnie takie podwójne znaczenie, zobowiązuje. W strategii biznesowej Ecowipes od początku zakładaliśmy, że chcemy mieć realny i pozytywny wpływ na środowisko poprzez ofertę alternatywną, konkurencyjną, która się spotka z uznaniem konsumentów – tłumaczył Gabriel Kermiche.

Podkreślił, że właśnie za sprawą produktów jego firmy w Polsce zmiana na rynku chusteczek nastąpiła, zanim jeszcze zaczęły się pojawiać wymogi unijne w tym obszarze.

– Teraz pojawiają się regulacje, które skłaniają konsumentów do tego, żeby rezygnować z chusteczek plastikowych na rzecz biodegradowalnych. Podobne zmiany, jeśli nie są narzucane przez regulację, mogą być też wymuszane przez otoczenie konkurencyjne. My przekonywaliśmy naszych klientów biznesowych, a są to np. duże sieci jak Lidl, Biedronka czy E.Leclerc, że trzeba przeprowadzić taką zmianę. Tym bardziej że po wprowadzeniu przez Ecowipes innowacyjnej technologii Tricell, wzrost kosztów produkcji był tak niski, iż konsument nadal chce kupować te produkty, ponieważ są dobre użytkowo, a przy tym przyjazne również dla środowiska, jak i kieszeni nabywcy. Dzięki tłumaczeniu i edukacji udało się nam zmienić rynek. Konkurencja oczywiście patrzy i próbuje iść w nasze ślady. Powstał swego rodzaju wyścig, kto będzie pierwszy w tej kategorii produktów. Prawdopodobnie gdyby nie nasze działania, to w Polsce wciąż mielibyśmy większość chusteczek nawilżanych na bazie plastiku, bo to jest w produkcji wygodniejsze, łatwiejsze i tańsze. Drogą Polski podąża już także np. Francja, ale warto wiedzieć, że za sprawą naszych produktów to Polska jest w tej dziedzinie europejskim liderem – mówił prezes Ecowipes.

Globalne spojrzenie z lokalną perspektywą

Jakie są doświadczenia w działaniach na rzecz ochrony zasobów i walki ze zmianami klimatycznymi globalnej firmy, jaką jest Veolia, opowiadał Frédéric Faroche, prezes i dyrektor generalny Grupy Veolia w Polsce.

– Veolia prowadzi działalność w trzech obszarach: woda, odpady i energia. Ten pierwszy jest historycznym biznesem grupy, działamy w nim od ponad 150 lat i dostarczamy wodę do ponad 100 mln ludzi na całym świecie. Niemniej we wszystkich tych trzech obszarach działalności staramy się stosować zasady gospodarki obiegu zamkniętego (GOZ). Czyli pobierać jak najmniejszą ilość zasobów, wykorzystywać je w sposób jak najbardziej efektywny, a następnie poddawać recyklingowi produkty powstałe w wyniku tego procesu. Te zasady stosujemy do wody, ale także do odpadów i energii – podkreślił Frédéric Faroche.

– Opowiem o naszych działaniach na przykładzie wody. Jeśli chodzi o Polskę, odnawialne zasoby wody słodkiej przypadające na mieszkańca naszego kraju są trzy razy niższe niż średnia dla UE. Powinniśmy postrzegać wodę jako cenny zasób i – tak jak wszędzie na świecie – także w Polsce wdrażamy tę zasadę. Pracujemy nad zużyciem i dystrybucją wody, ponieważ dzięki unowocześnianiu urządzeń dostarczających ją do odbiorcy końcowego możemy uzyskać oszczędności, na przykład pomagając konsumentowi w ograniczaniu zużycia poprzez pomiar online. To właśnie we współpracy z Orange zamierzamy zrobić w Tarnowskich Górach i miastach na południu Polski, gdzie jesteśmy operatorem sieci wodociągowych. Śledząc zużycie w czasie rzeczywistym, porównując je z dostawami do sieci, możemy bardzo szybko zidentyfikować nieszczelności, a następnie pracować nad ich usunięciem. Pracujemy również nad nawykami klientów, by zwracali uwagę, na co zużywają wodę. To wiemy dzięki inteligentnemu opomiarowaniu – powiedział szef Veolii w Polsce.

– Rozwijamy również różne inicjatywy w obszarze gromadzenia wody deszczowej, ponieważ w przeciwnym razie bardzo szybko trafia ona do rzek, a dalej do morza i jest w pewnym sensie marnowana. Mamy więc spółdzielnie mieszkaniowe, które budują systemy retencyjne, a także gminy, gdzie woda pochodząca z opadów jest przechwytywana i pozostaje na potrzeby wykorzystania jej choćby w ogrodnictwie. Domykamy również obieg na końcu procesu. Odbieramy wodę, która została zużyta, oczyszczamy, a następnie zwracamy ją niemal jako czystą. Produkty uboczne powstałe w tym procesie wykorzystujemy do produkcji biogazu, który następnie zamieniamy w energię i ją wprowadzamy z powrotem do systemu. W ten sposób domykamy obieg i redukujemy nasz wpływ na środowisko. Tak właśnie dzieje się w miastach na południu Polski, wokół Tarnowskich Gór, gdzie prowadzimy działalność. Tak w naszym przypadku wygląda stosowanie zasad gospodarki cyrkularnej – opowiadał Frédéric Faroche.

Szef Veolii w Polsce mówił także o tym, co w jego przekonaniu skłania biznes do działań mających na celu ochronę środowiska i jaką w tym rolę mają kolejne wymogi. – Jako biznes musimy oczywiście działać w zgodzie z regulacjami prawnymi. Jednak stosowanie zasad gospodarki cyrkularnej samo w sobie jest bardzo pozytywnym przejawem dbania o środowisko. Regulacje są zachętą, ale nie stanowią głównego powodu, dla którego wdrażamy GOZ. Wszyscy jesteśmy świadomi jako firma, a także jako jednostki tworzące społeczeństwo, że powinniśmy zmniejszyć nasz wpływ na środowisko. Tak więc biznes sam w sobie, mając na uwadze interesariuszy, którymi są mieszkańcy, klienci instytucjonalni i udziałowcy, ma naturalną zachętę do podążania w tym kierunku. Obieg zamknięty to również większa efektywność, także w wymiarze ekonomicznym, i tak naprawdę przynosi korzyść wszystkim – podkreślił Frédéric Faroche.

Złożone podejście

W trakcie debaty mowa była o różnym podejściu biznesu do kwestii środowiskowych, różnych motywacjach, a także o zjawisku, które określa się mianem greenwashingu – czyli szermowania przez różne podmioty hasłami proekologicznymi, co jednak albo w żaden, albo jedynie w bardzo nikły sposób przekłada się na rzeczywiste działania. Tak postępuje część rynkowych graczy, by pod płaszczykiem ekologii oferować swoje produkty, które często nie mają z nią wiele wspólnego. Jednym z bardzo konkretnych przykładów podobnych działań jest choćby produkt oferowany pod nazwą ekogroszek. Sugeruje ona, że jest to jakieś nowoczesne paliwo przyjazne środowisku, tymczasem jest to nazwa handlowa produktu wyrabianego z węgla kamiennego lub brunatnego.

O złożoności podejścia biznesu do spraw środowiskowych w tym kontekście mówił prof. Rok. – To nie tylko ekogroszek. Jest wiele produktów, które wykorzystują przedrostek eko, chociaż z ekologią niewiele mają wspólnego. Motywacja do działań biznesowych na rzecz ochrony środowiska wynika z wielu czynników – mówił.

– Dla wielu firm istotne są wartości założycieli, związane np. z ochroną zasobów wodnych czy dzikiej przyrody. Czasami jednak widać po prostu reakcję na oczekiwania rynku. Rzadziej są to oczekiwania klientów indywidualnych, chociaż takie też w niektórych branżach stają się istotne. Częściej to partnerzy biznesowi od nas tego wymagają. Wiele polskich firm zmienia się właśnie pod wpływem presji rynkowej ze strony partnerów biznesowych. Firmy, które zaczynają otwierać się na kooperację z globalnymi graczami, stykają się z oczekiwaniami, które wykraczają poza tradycyjne myślenie o tym, że dla odbiorców korporacyjnych liczy się tylko cena. Okazuje się, że globalni gracze oczekują np. wdrożonego standardu zarządzania środowiskowego ISO 14001 czy wskaźników śladu węglowego. W wielu firmach myśli się już długofalowo i analiza pozafinansowych oczekiwań kluczowych partnerów biznesowych dotyczących np. zasad zrównoważonego rozwoju jest brana pod uwagę na etapie projektowania wyrobów – tłumaczył prof. Rok.

Dodał, że w świetle nadchodzących regulacji prawnych dotyczących zrównoważonego rozwoju może się okazać, że firmy, które odpowiednio wcześniej nie zaczęły dostosowywać się, będą tracić swoją pozycję na rynku. I chodzi tu o różne branże, które na przykład bez rozwiniętej sprawozdawczości ESG stracą dostęp do finansowania.

Z takim stwierdzeniem zgodziła się Ewa Chodkiewicz, kierowniczka Zespołu Zrównoważonego Rozwoju w Fundacji WWF. Wskazała jednak, że „karząca" będzie nie tylko ręka rynku, ale także reakcja banków, które udzielają finansowania, czy wreszcie akcjonariuszy.

– Gdy nadejdzie rok 2023, kiedy trzeba będzie obowiązkowo pokazać, jaki ma się wpływ na środowisko, może się to okazać naprawdę straszne dla tych firm, które nic nie robią w tym zakresie. Duże firmy są tego świadome i już podejmują działania, żeby zmniejszać swój wpływ na środowisko i móc to pokazać – powiedziała Ewa Chodkiewicz.

Mówiła także o tym, w jakich obszarach zmian firmy są najbardziej aktywne.

– W Polsce w ogóle mamy trudną sytuację. Bo wciąż jesteśmy w kraju, w którym rząd unika tego tematu, i jako Polska nie chcemy powiedzieć, w którym roku i w jaki sposób chcemy dojść do tej neutralności klimatycznej. Mamy też ograniczone zasoby wodne oraz dużą emisję gazów cieplarnianych, nasza gospodarka jest energochłonna, a przez to bardzo droga i w efekcie mniej konkurencyjna. Więc obszar wpływu na środowisko jest bardzo trudny i bardzo ciężko jest wymagać od firm, żeby robiły więcej niż instytucje rządowe. Dlatego gorąco kibicuję wszystkim firmom, które w tej sytuacji podejmują zobowiązania dotyczące na przykład neutralności klimatycznej – podkreśliła Ewa Chodkiewicz.

rp.pl