Na wnioski z badania opublikowanego na łamach magazynu „Science Advances” złożyły się wyniki badań 21 439 systemów rzecznych na całej planecie, zebrane w latach 1985-2023, przeanalizowane przez opracowany w tym celu algorytm. Dane zebrane przez naukowców z Nanjing Institute of Geography and Limnology – instytut wchodzący w skład Chińskiej Akademii Nauk – wskazują, że utrata tlenu postępuje w średnim tempie 0,045 mg na litr w ciągu dekady w analizowanym okresie.

Proces nie przebiega równomiernie. Najszybsza utrata tlenu następuje w pasie międzyzwrotnikowym, 20 stopni na północ – i tyle samo na południe – od równika. Tempo deoksygenacji jest tam szybsze nawet niż na biegunach, które wcześniej uchodziły za obszary najbardziej narażone na to zjawisko. Jest to tym bardziej niepokojące, że systemy rzeczne usytuowane blisko równika już wcześniej uchodziły za ubogie w tlen, a na dodatek na obszarach tych mieszkają niepomiernie większe niż na obszarach arktycznych populacje ludzi i zwierząt.

Rzeki tracą tlen. Zmiany klimatu i skutki działalności człowieka

Zespół naukowców pod kierownictwem prof. Kun Shi stwierdził, że najważniejszym czynnikiem odpowiedzialnym za ten proces są zmiany klimatu – algorytm podpowiedział tu, że 62,7 proc. skutków deoksygenacji wynika właśnie z tego powodu. Mało tego, jako osobną kategorię badacze wyodrębnili fale upałów (22,7 proc. skutków). „Metabolizm ekosystemu” ma zaś odpowiadać za 12 proc. negatywnych skutków utraty tlenu.

Czytaj więcej

Susza w Polsce. „Tkwimy w złudnym poczuciu bezpieczeństwa, że jakoś to będzie”

Chińscy badacze uważają, że działalność człowieka związana z gospodarką wodną może mieć wielkie znaczenie dla przebiegu procesu. Regulowanie biegu rzek czy stawianie tam i tworzenie sztucznych zbiorników nie pozostaje bez wpływu na ucieczkę tlenu: w płytkich wodach proces zachodzi wyraźnie szybciej, zwalnia w głębinach. Dalsze programy budowania odporności poszczególnych państw na zmiany klimatu powinny uwzględniać zachodzący proces deoksygenacji i mu zapobiegać.

W oczywisty sposób utrata tlenu odbija się na żywych organizmach zamieszkujących rzeki i nierzadko stanowiących podstawę lokalnych rynków żywności. O tym, jak gwałtownie i z jak drastycznymi skutkami możemy mieć do czynienia może świadczyć choć nasz rodzimy przykład katastrofy ekologicznej na Odrze. Z badań wynika zresztą, że nie trzeba takich katastrof, żeby z rzek uchodziło życie: zimnolubne gatunki ryb słodkowodnych stopniowo redukują liczebność, ciepłolubne – redukują rozmiary i próbują migrować na chłodniejsze wody. Ale takie najczęściej da się już znaleźć wyłącznie w słonowodnych morzach i oceanach.

Konsekwencje deoksygenacji rzek

Ekstremalne zjawiska pogodowe, w tym powodzie, susze czy fale upałów zwiększają swoją uciążliwość i częstotliwość, fundamentalnie przekształcając ekosystemy rzeczne – dorzucają do tego autorzy artykułu opublikowanego w magazynie „Nature”. – Ekstrema te wpływają na bioróżnorodność na wiele sposobów: mogą osłabiać różnorodność genetyczną, zmieniać kompozycję populacji, redukować funkcje ekosystemu, zakłócać synchronizację populacji lub jej poszczególnych społeczności w szeroko rozumianej metasieci rzek – piszą członkowie międzynarodowego zespołu badawczego (obejmującego przede wszystkim naukowców z Nowej Zelandii, ale też Francji, USA czy Brazylii).

Czytaj więcej

Nad Ziemią ubywa chmur. Eksperci: Planeta traci swój naturalny parasol

Badacze z University of Bristol – ci, którzy dostrzegli kurczenie się rozmiarów ryb oraz ich migracje – odnotowali także ocieplenie się rzek i akwenów śródlądowych. Na bazie ponad 10 tysięcy próbek, wyników regularnie prowadzonych pomiarów, w perspektywie kilku dekad, od 1958 do 2019 r., oszacowali że proces ten zachodzi średnio w tempie 0,21 st. C na dekadę.

Konsekwencje widać na całym świecie: w Mekongu z roku na rok maleje liczba ryb, podobny proces zachodzi w Nilu. W Himalajach – rezerwuarze słodkiej wody dla olbrzymiej części środkowej i południowej Azji – strumienie zmieniają przebieg, głębokość i temperaturę wody. Na związane z tym zagrożenia trzeba będzie w końcu zareagować – raczej wcześniej niż później.