Skarga została złożona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego 23 września. Skarżący wyrazili w niej swoje żądanie skutecznej polityki antysmogowej w stosunku do sejmiku województwa mazowieckiego. "Mamy prawo do czystego powietrza... ale nie mamy już cierpliwości" – napisała fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi na swoim profilu na Twitterze.

Uchwalony w 2020 roku Mazowiecki Program Ochrony Powietrza zakładał poprawę jego jakości w ciągu pięciu lat. Znalazły się w nim zarówno krótko, jak i długoterminowe działania naprawcze, m.in. wymiana „kopciuchów”, zakaz używania dmuchaw czy zakaz palenia w kominkach w dni, w które normy dla zanieczyszczeń zostały przekroczone.

Czytaj więcej

Czyny, nie deklaracje. Kiedy stolica zakaże palenia węglem?

W opinii skarżących, wyrażone w programie założenia nie chronią mieszkańców w wystarczającym zakresie i nie gwarantują osiągnięcia celu poprawy jakości powietrza.

- W naszej ocenie program ten jest niezgodny z prawem. Po pierwsze nie wprowadza skutecznych środków prowadzących do poprawy jakości powietrza, a po drugie przyjmuje błędne założenia metodologiczne związane z ograniczeniem emisji - uważa mec. Agnieszka Warso-Buchanan z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

W skardze przywołano opinie ekspertów, potwierdzających, że modelowanie stężeń zanieczyszczeń, jakie opublikowano w Programie Ochrony Powietrza, opiera się jedynie na jednorocznych reprezentatywnych danych klimatycznych, nie zaś wieloletnich. Ponad to błędnie określono, a następnie wykorzystywano kierunki wiatru na terenie województwa.

Skarżący nie żądają zadośćuczynienia finansowego, domagają się jednak wdrożenia nowego, lepszego programu, który sprosta wyzwaniom i ochroni zdrowie mieszkańców Mazowsza.

Swoje podpisy pod skargą złożyło dwoje mieszkańców stolicy, narażonych na niedogodności związane z zanieczyszczonym powietrzem. Marta Marczak, u której syna zdiagnozowano astmę wczesnodziecięcą, walczy o jego prawo do zdrowia i podkreśla, że nie godzi się na to, by bezczynność władz pogarszała jego stan. Janusz Uljasz, który przeszedł zawał serca, mówi, że w dni, w które przekraczane są normy zanieczyszczeń, zostaje w domu, bo na zewnątrz ma problemy z oddychaniem.