Ustalenia płynące z najnowszego raportu Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (UNEP) powinny być jak kubeł zimnej wody dla decydentów z całego świata. Jego autorzy przyznają, że obecnie „najbardziej rygorystyczne ścieżki redukcji emisji, dostępne w czasach Porozumienia Paryskiego, nie są już wykonalne”.

Redukcja emisji gazów jest niewystarczająca. Naukowcy mają nowy plan

Debra Roberts, główna autorka raportu i była współprzewodnicząca II Grupy Roboczej Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), uznała przekroczenie progu 1,5°C za „nieuniknione”. Choć ostatnie dziesięciolecia przyniosły wiele dowodów naukowych, a eksperci ostrzegali decydentów przed możliwymi konsekwencjami pogłębiających się zmian klimatu, podjęte zobowiązania nie poskutkowały odpowiednimi redukcjami emisji gazów cieplarnianych. 

Czytaj więcej

Europa ociepla się najszybciej na świecie. Upały i coraz mniej chłodnych dni

Jak oceniają naukowcy, przekroczenie od 2026 roku progu 130 mld ton emisji CO2 doprowadzi do wzrostu globalnej temperatury o 1,5°C w stosunku do poziomów przedindustrialnych. Biorąc pod uwagę, że obecnie roczne emisje sięgają ok. 40 mld ton, stanie się to za około trzy lata. To fatalna wiadomość i, jak czytamy w raporcie, „nie przyniesie nic dobrego”. Konieczne jest zatem zagwarantowanie, że przekroczenie progu 1,5°C nie będzie stałe, a tymczasowe i potrwa możliwie najkrócej. Sukces tego przedsięwzięcia zależy od szybkich działań klimatycznych, które zdaniem autorów raportu są „zarówno konieczne, jak i wykonalne”.

Uwzględniałoby to przede wszystkim niemal całkowitą redukcję emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku oraz wdrożenie szeregu technologii usuwania dwutlenku węgla, od odbudowy ekosystemów i sadzenia drzew po wychwytywanie i składowanie  CO₂. Nie wiadomo jednak, czy zmagazynowanie tak ogromnych ilości dwutlenku węgla pod Ziemią jest możliwe. Jak czytamy w raporcie „samo utrzymanie zerowej emisji CO₂ netto może wyczerpać obecne szacowane pojemności magazynowe w basenach sedymentacyjnych do 2200 roku”. 

Eksperci ostrzegają przed nieodwracalnymi zmianami

Autorzy raportu nie mają wątpliwości, że nawet w najbardziej korzystnym scenariuszu wzrost temperatury sięgnie, przynajmniej tymczasowo, 1,8°C. Konieczne jest jednak, aby nie dopuścić do przekroczenia tej granicy, gdyż późniejsze dążenie do obniżenia globalnej temperatury byłoby znacznie trudniejsze. „Każdy rok opóźnienia i każdy ułamek stopnia powyżej 1,5°C zwiększa ryzyko i utrudnia odbudowę, a nieodwracalne straty mogą wystąpić nawet w przypadku późniejszego spadku temperatur” – ostrzegają naukowcy. 

Czytaj więcej

Meteorolog: Cieszmy się zimą, póki możemy. Na kolejną może będzie trzeba czekać wiele lat

Zgodnie z ich ustaleniami od 2025 r. do 2031 r. globalne emisje powinny systematycznie spadać, osiągając neutralność klimatyczną. To jedyny sposób na utrzymanie się w ramach pozostałego budżetu węglowego. Obecne działania prowadzą do przekroczenia do końca stulecia progu 2,6°C.

Ustalenia, zgodnie z którymi antropogeniczne zmiany klimatu prowadzą do przekroczenia progu określonego w Porozumieniu Paryskim, nie są nowością. W ubiegłym roku na łamach czasopisma Nature Climate Change ukazały się dwa badania klimatologów, w których stwierdzono, że Ziemia prawdopodobnie weszła już w 20-letni okres, w którym globalny wzrost temperatur przekroczy 1,5°C.