Mówimy bardzo dużo o pożarach lasów w Europie. W Belgii w ostatnich dniach pojawiło się inne zjawisko, które także stanowi wyzwanie dla strażaków. Pożary torfowisk mogą rozwijać się niemal niewidocznie, bez płomieni, a ogień jest w stanie przemieszczać się pod ziemią, by po pewnym czasie pojawić się w zupełnie innym miejscu. Tak w ostatnim czasie działo się w belgijskim regionie Hautes Fagnes, gdzie pożar objął nie tylko drzewa i trawy, lecz także wysuszone warstwy torfu. Eksperci ostrzegają, że gaszenie takich pożarów jest wyjątkowo trudne, wymaga ogromnych ilości wody, a ukryte zarzewia mogą sprawiać problemy jeszcze wiele miesięcy, a nawet lat po próbach gaszenia płomieni.

Belgia: Pożary torfowisk

Strażakom udało się ograniczyć pożar torfowisk Hautes Fagnes na wschodzie Belgii. Ogień nie rozprzestrzenia się już poza wyznaczony obszar, jednak sytuacja pozostaje niestabilna z powodu ponownych zapłonów – podał belgijski serwis internetowy VRT NWS.

Pożar objął około 3 tys. hektarów rezerwatu przyrody w prowincji Liege, w pobliżu granicy z Niemcami. Strażakom udało się otoczyć teren objęty ogniem i powstrzymać jego dalsze rozprzestrzenianie. Nie oznacza to jednak zakończenia akcji gaśniczej. Sytuacja wciąż pozostaje niestabilna. W nocy z wtorku na środę w kilku miejscach ponownie pojawił się ogień. Szczególnym problemem jest torf, który może tlić się pod powierzchnią ziemi, a następnie powodować kolejne zapłony.

W kulminacyjnym momencie akcji w gaszenie pożaru zaangażowanych było około 500 ratowników i ponad 120 pojazdów. Belgijskie służby wspierały m.in. ekipy i sprzęt z Holandii, Luksemburga, Niemiec, Norwegii i Szwecji. Uruchomiono także unijny mechanizm ochrony ludności.

Władze nadal nie pozwalają na powrót mieszkańcom części gminy Buetgenbach, którzy zostali wcześniej ewakuowani. W czasie największego zagrożenia po belgijskiej stronie granicy domy musiało opuścić około 600 osób. Ewakuowano również mieszkańców kilku miejsc po niemieckiej stronie granicy w okolicach Monschau.

Strażacy liczą, że opady deszczu pomogą w dogaszaniu tlących się pod ziemią ognisk.

Czytaj więcej

Ekstremalne pożary trawią Europę. Zagrożone są sławne turystyczne regiony

Piekło kilka metrów pod ziemią. Ogień na belgijskich torfowiskach

W belgijskim regionie Hautes Fagnes ogień nie ograniczał się jedynie do roślinności znajdującej się na powierzchni. Pożar dotarł tam właśnie także do torfowisk, których warstwy w niektórych miejscach mają kilka metrów głębokości. To znacząco utrudnia działania strażaków.

Tanja Sanders z Instytutu Ekosystemów Leśnych Thünena w Eberswalde podkreśliła w rozmowie z agencją dpa, że pożarów torfowisk nie można traktować jak zwykłych pożarów roślinności. „To nie jest wyłącznie pożar roślinności. Torfowiska palą się inaczej niż roślinność. Ogień najczęściej rozprzestrzenia się niewidocznie pod ziemią, co oznacza, że nie wiadomo dokładnie, gdzie znajduje się źródło pożaru” – wyjaśniła. Jak zaznaczyła ekspertka, w przypadku pożaru roślinności, w tym także lasu, znacznie łatwiej określić, gdzie znajduje się ogień. Takie pożary są również w większym stopniu uzależnione od działania wiatru.

W torfowisku sytuacja wygląda inaczej. Ogień może przedostawać się w głąb wysuszonego torfu i przemieszczać się pod powierzchnią nawet na odległość kilku metrów, a następnie niespodziewanie ponownie wydostać się na powierzchnię. „W przypadku pożarów torfowisk ogień zwykle znajduje się pod ziemią i może przemieszczać się w wysuszonym torfie wiele metrów pod powierzchnią, a następnie w innym miejscu ponownie się wydostać” – powiedziała Sanders. Jej zdaniem takie zjawisko jest dla strażaków zarówno wyjątkowo trudne, jak i niebezpieczne. Rzecznik straży pożarnej z Monschau ocenił, że gaszenie pożaru w Hautes Fagnes może potrwać jeszcze nawet kilka tygodni.

Lata błędów człowieka. Jak osuszanie gleby stworzyło pułapkę

Biolog Tobias Ceulemans z Uniwersytetu w Antwerpii zwrócił uwagę w rozmowie z flamandzkim dziennikiem „Nieuwsblad”, że Wysokie Bagna są z natury obszarem torfowym, który trudno powinien się zapalać. Problemem jest jednak wieloletnia działalność człowieka. Jak wyjaśnił ekspert, przez dziesięciolecia tereny te były osuszane, aby można było sadzić tam świerki przeznaczone do produkcji drewna. „Na takich glebach powinno być zabronione zakładanie lasów gospodarczych” – ocenił Ceulemans.

Sanders wskazała, że po wyschnięciu torfowiska ogień może wnikać także w glebę i przekształcać się w długotrwały pożar tlący. Jeśli taki pożar nie wydostaje się na powierzchnię, może przebiegać bez widocznych płomieni. „Mamy pożar bez płomieni, ale z silnym dymieniem” – wytłumaczyła Sanders. Co gorsza, dym może zawierać tlenek węgla, który jest toksyczny dla człowieka.

Kolejnym problemem jest dotarcie z wodą do zarzewia znajdującego się głęboko pod powierzchnią. Samo polanie płonącego terenu nie wystarcza – konieczne jest bowiem dokładne nawodnienie całej objętej pożarem powierzchni. „W zasadzie trzeba zwilżyć cały obszar. To oznacza, że potrzeba ogromnych ilości wody” – podkreśliła Sanders. Głębokie warstwy torfu mogą bowiem nadal się tlić nawet wtedy, gdy na powierzchni nie widać już płomieni ani innych wyraźnych oznak pożaru.

Czytaj więcej

Pożary pustoszą południe Europy. Płomienie zagrażają kolejnym miejscowościom

„Pożary zombie” mogą tlić się miesiącami, a nawet latami

Co niepokojące, tak zwane „zombiepożary” mogą stwarzać zagrożenie jeszcze długo po zakończeniu głównej akcji gaśniczej. Pokazuje to przykład Francji. W regionie Bordeaux teren objęty pożarem w 2022 r. nadal jest monitorowany przez straż pożarną – przez dwa lata po tamtym zdarzeniu strażacy regularnie bowiem odnajdywali pozostałości ognia.

Długotrwała susza oraz silne wiatry mogą sprawić, że pożar niespodziewanie pojawi się ponownie w innym miejscu. O trwającym pod ziemią procesie spalania mogą świadczyć między innymi żarzące się korzenie albo kłęby dymu, które pozornie pojawiają się bez żadnej widocznej przyczyny.

Matthieu Jomain, dowódca służby pożarniczej i ratowniczej w departamencie Żyronda, wspominał, że po pożarze lasu takie ukryte zarzewia stanowiły poważny problem przez wiele dni i tygodni.

„Te tlące się pożary, które nagle pojawiały się w miejscach lub otoczeniu bez widocznego źródła, sprawiały nam wiele problemów” – powiedział Jomain, cytowany przez agencję AFP. Jak wyjaśnił, nowe ogniska pojawiały się w różnych miejscach i nie dało się przewidzieć ich występowania według określonego schematu. „Pojawiają się tu i tam, niekoniecznie według jakiegoś wzoru” – zaznaczył.

Strażacy musieli stopniowo usuwać warstwy popiołu i ziemi, aby odnaleźć zarzewia pożaru znajdujące się głęboko pod powierzchnią. To właśnie możliwość długotrwałego tlenia się ognia w ziemi, jego niewidocznego przemieszczania oraz ponownego pojawiania się w nieoczekiwanych miejscach sprawia, że pożary torfowisk określane jako „zombiepożary” należą do szczególnie trudnych do opanowania.