Reklama

Groźne pierwotniaki ruszają na północną półkulę. Sprzyja im zmiana klimatu

Większość z nas kojarzy ameby ze szkoły – jako podręcznikowy przykład pierwotniaka. W większości są niegroźne, ale zdarzają się wśród nich gatunki zabójcze dla człowieka. I będziemy się z nimi spotykać coraz częściej: ameby lubią ciepłą wodę.

Publikacja: 16.01.2026 05:00

Dotychczas z Wkry odłowiono ponda 800 kilogramów śniętych ryb. Zakaz kąpieli obowiązuje także w Jezi

Dotychczas z Wkry odłowiono ponda 800 kilogramów śniętych ryb. Zakaz kąpieli obowiązuje także w Jeziorku Czerniakowskim w Warszawie

Foto: Pixabay

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie gatunki ameb są szczególnie niebezpieczne dla zdrowia człowieka?
  • Dlaczego zmiany klimatu sprzyjają rozprzestrzenianiu się groźnych pierwotniaków?
  • W jaki sposób Naegleria fowleri zagraża zdrowiu ludzkiemu i jak dochodzi do zakażenia?
  • Jakie są wyzwania związane z monitorowaniem i wykrywaniem ameb w wodociągach?
  • Jakie są potencjalne zagrożenia pośrednie związane z obecnością ameb w systemach wodnych?
  • Dlaczego rosnąca temperatura wód może prowadzić do zwiększonego ryzyka zakażenia pierwotniakami?

Naturalnym środowiskiem ameb są grunty i woda. Większość gatunków nie stanowi zagrożenia, ale zdarzają się wyjątki od tej zasady. Naukowcy z uniwersytetu Sun Yat Sena w Kantonie (ChRL) wskazują Naegleria fowleri – amebę nazywaną czasem w anglosaskich publikacjach „zjadaczem mózgu”. Powoduje ona negleriozę, pierwotne amebowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Chorobę postępującą szybko i śmiertelnie niebezpieczną.

– Tym, co czyni te organizmy szczególnie niebezpiecznymi, jest umiejętność przetrwania w warunkach, w których zginęłaby większość innych mikrobów – podkreśla jeden z autorów badań, Longfei Shu, cytowany na stronach portalu Sci Tech Daily. – Tolerują one wysokie temperatury, silne środki dezynfekujące – jak chlor – i mogą żyć nawet w systemach dystrybucji wody, które ludzie uważają za bezpieczne – kwitował.

Czytaj więcej

Rok pozornego spokoju. Zmiany klimatu w Polsce wcale nie wyhamowały

W artykule podsumowującym wyniki badań, opublikowanym na łamach magazynu „Biocontaminant”, badacze z Kantonu ostrzegają, że obszary występowania ameb – w tym także tych groźnych dla zdrowia – szybko się powiększają. Sprzyjają temu zmiany klimatu, przede wszystkim ocieplanie się wód śródlądowych, starzenie się infrastruktury wodociągowej i kanalizacyjnej, a także fakt, że służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo zdrowotne na tyle rzadko mają do czynienia z tymi pierwotniakami, więc systemy monitoringu i wykrywania ameb są szczątkowe.

Reklama
Reklama

Ameby: Zagrożenie może czaić się w kranie

Naegleria fowleri jest dosyć zwodniczym przykładem zagrożenia. Oficjalnie do tej pory wykryto na świecie niespełna pół tysiąca przypadków zarażenia, zaledwie kilka rocznie. Tyle że w większości były one dotychczas odnotowywane w krajach globalnego Południa – gdzie systemy zdrowia są zwykle dosyć prymitywne i postępująca szybko choroba może wywołać zgon (w ciągu tygodnia), który „przemyka pod radarem”: realna przyczyna nie zostaje zidentyfikowana.

Zakażenie następuje w kontakcie z ciepłą, zwykle niezbyt czystą wodą: może to być zarówno akwen naturalny, jak jezioro, ale też np. nieodpowiednio dezynfekowany basen, a nawet wodociągi. Pierwotniak dostaje się do organizmu przez nos (dotyczy to tzw. postaci pełzakowej) – nerwem węchowym do mózgu, gdzie wywołuje wspomniane zapalenie. Najczęściej dochodzi do tego w trakcie kąpieli, gdy woda dostaje się do nosa np. w trakcie nurkowania lub po prostu wciągnięta w czasie zabawy.

Czytaj więcej

Do tych ptaków nie można już strzelać. Zmiana od 2 stycznia

W przypadku tego gatunku ameb zagrożenie jest stosunkowo dobrze rozpoznane – w laboratoriach na świecie trwają aktywne poszukiwania szczepionek. Część osób mających kontakt z groźną amebą może wychodzić z niego bez szwanku, gdyż wiele zależy od odporności posiadanej przez konkretną osobę.

Pas transmisyjny dla wirusów i bakterii

Groźny pierwotniak pojawiał się już w Polsce i naszym sąsiedztwie – w latach 80. XX w. zidentyfikowano go w wodach Jezior Konińskich, gdzie pobliska elektrownia spuszczała ciepłą wodę po chłodzeniu instalacji. W ubiegłym roku, po zakażeniu – być może w termach w Słowacji, choć późniejsze badania wody z obiektu nie wykazały obecności ameby – zmarł też 11-letni chłopiec z Polski.

Chińscy badacze twierdzą, że problem będzie się pojawiał coraz częściej: rośnie temperatura wód w naturalnych i sztucznych zbiornikach, ameby mogą się przedostawać do systemów wodnych, a egzotyczne dotąd zagrożenie łatwo przeoczyć lub zlekceważyć.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rok pełen złych wiadomości dla klimatu. Anomalie opanowały całą Europę

Ale – i to być może najważniejszy wniosek płynący z przeprowadzonych w Kantonie badań – ameby stanowią również zagrożenie pośrednie. Jednokomórkowiec sam w sobie może być niegroźny dla człowieka, jednak może stanowić pas transmisyjny dla innych groźnych mikrobów, wirusów, bakterii. Owa jedna komórka może chronić swojego „pasażera” przed środkami dezynfekującymi i „dostarczać” go do tych samych zasobów wodnych, w których sama funkcjonuje.

Oceany i lodowce
Lód Grenlandii zniknie szybciej niż sądzono? To badanie niepokoi ekspertów
Oceany i lodowce
„Lodowiec zagłady” traci stabilność. Eksperci: Niszczą go podwodne burze
Oceany i lodowce
Nadchodzi era „wymierania lodowców” w Alpach. Czarny scenariusz się spełni?
Oceany i lodowce
„Bąbel ciepła” na oceanie. Eksperci: „Dzieje się coś niezwykłego”
Oceany i lodowce
Ziemia przekroczyła pierwszy klimatyczny punkt krytyczny. Eksperci biją na alarm
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama