Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie gatunki ameb są szczególnie niebezpieczne dla zdrowia człowieka?
- Dlaczego zmiany klimatu sprzyjają rozprzestrzenianiu się groźnych pierwotniaków?
- W jaki sposób Naegleria fowleri zagraża zdrowiu ludzkiemu i jak dochodzi do zakażenia?
- Jakie są wyzwania związane z monitorowaniem i wykrywaniem ameb w wodociągach?
- Jakie są potencjalne zagrożenia pośrednie związane z obecnością ameb w systemach wodnych?
- Dlaczego rosnąca temperatura wód może prowadzić do zwiększonego ryzyka zakażenia pierwotniakami?
Naturalnym środowiskiem ameb są grunty i woda. Większość gatunków nie stanowi zagrożenia, ale zdarzają się wyjątki od tej zasady. Naukowcy z uniwersytetu Sun Yat Sena w Kantonie (ChRL) wskazują Naegleria fowleri – amebę nazywaną czasem w anglosaskich publikacjach „zjadaczem mózgu”. Powoduje ona negleriozę, pierwotne amebowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Chorobę postępującą szybko i śmiertelnie niebezpieczną.
– Tym, co czyni te organizmy szczególnie niebezpiecznymi, jest umiejętność przetrwania w warunkach, w których zginęłaby większość innych mikrobów – podkreśla jeden z autorów badań, Longfei Shu, cytowany na stronach portalu Sci Tech Daily. – Tolerują one wysokie temperatury, silne środki dezynfekujące – jak chlor – i mogą żyć nawet w systemach dystrybucji wody, które ludzie uważają za bezpieczne – kwitował.
Czytaj więcej
Podsumowania zjawisk atmosferycznych w Polsce w zeszłym roku nie pozostawiają wątpliwości: wrażenie, że 2025 rok był stosunkowo chłodny, to pozory....
W artykule podsumowującym wyniki badań, opublikowanym na łamach magazynu „Biocontaminant”, badacze z Kantonu ostrzegają, że obszary występowania ameb – w tym także tych groźnych dla zdrowia – szybko się powiększają. Sprzyjają temu zmiany klimatu, przede wszystkim ocieplanie się wód śródlądowych, starzenie się infrastruktury wodociągowej i kanalizacyjnej, a także fakt, że służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo zdrowotne na tyle rzadko mają do czynienia z tymi pierwotniakami, więc systemy monitoringu i wykrywania ameb są szczątkowe.
Ameby: Zagrożenie może czaić się w kranie
Naegleria fowleri jest dosyć zwodniczym przykładem zagrożenia. Oficjalnie do tej pory wykryto na świecie niespełna pół tysiąca przypadków zarażenia, zaledwie kilka rocznie. Tyle że w większości były one dotychczas odnotowywane w krajach globalnego Południa – gdzie systemy zdrowia są zwykle dosyć prymitywne i postępująca szybko choroba może wywołać zgon (w ciągu tygodnia), który „przemyka pod radarem”: realna przyczyna nie zostaje zidentyfikowana.
Zakażenie następuje w kontakcie z ciepłą, zwykle niezbyt czystą wodą: może to być zarówno akwen naturalny, jak jezioro, ale też np. nieodpowiednio dezynfekowany basen, a nawet wodociągi. Pierwotniak dostaje się do organizmu przez nos (dotyczy to tzw. postaci pełzakowej) – nerwem węchowym do mózgu, gdzie wywołuje wspomniane zapalenie. Najczęściej dochodzi do tego w trakcie kąpieli, gdy woda dostaje się do nosa np. w trakcie nurkowania lub po prostu wciągnięta w czasie zabawy.
Czytaj więcej
Ministerstwo klimatu i środowiska przypomniało w piątek o usunięciu pięciu gatunków ptaków z listy gatunków zwierząt łownych. Od dziś nie można na...
W przypadku tego gatunku ameb zagrożenie jest stosunkowo dobrze rozpoznane – w laboratoriach na świecie trwają aktywne poszukiwania szczepionek. Część osób mających kontakt z groźną amebą może wychodzić z niego bez szwanku, gdyż wiele zależy od odporności posiadanej przez konkretną osobę.
Pas transmisyjny dla wirusów i bakterii
Groźny pierwotniak pojawiał się już w Polsce i naszym sąsiedztwie – w latach 80. XX w. zidentyfikowano go w wodach Jezior Konińskich, gdzie pobliska elektrownia spuszczała ciepłą wodę po chłodzeniu instalacji. W ubiegłym roku, po zakażeniu – być może w termach w Słowacji, choć późniejsze badania wody z obiektu nie wykazały obecności ameby – zmarł też 11-letni chłopiec z Polski.
Chińscy badacze twierdzą, że problem będzie się pojawiał coraz częściej: rośnie temperatura wód w naturalnych i sztucznych zbiornikach, ameby mogą się przedostawać do systemów wodnych, a egzotyczne dotąd zagrożenie łatwo przeoczyć lub zlekceważyć.
Czytaj więcej
2025 rok, choć nie pobije rekordu najcieplejszego w historii, z pewnością znajdzie się na podium w tej kategorii. W Polsce, podobnie jak w innych k...
Ale – i to być może najważniejszy wniosek płynący z przeprowadzonych w Kantonie badań – ameby stanowią również zagrożenie pośrednie. Jednokomórkowiec sam w sobie może być niegroźny dla człowieka, jednak może stanowić pas transmisyjny dla innych groźnych mikrobów, wirusów, bakterii. Owa jedna komórka może chronić swojego „pasażera” przed środkami dezynfekującymi i „dostarczać” go do tych samych zasobów wodnych, w których sama funkcjonuje.