Ale na tym polega, między innymi, specyfika zmian klimatycznych w Polsce: nie przejawiają się one – przynajmniej do tej pory – w postaci ekstremalnych temperatur, które prowadziłyby do przysłowiowego „bicia w dzwony”. Rekordy z ostatnich dwóch dekad to 39 st. C w Ceberze na Dolnym Śląsku (2015), 38,9 st. C w Silniczce w łódzkiem (2013), 38,3 st. C w Krzyżu w wielkopolskiem (2015).
Problem polega raczej na tym, że im dalej w tym „rankingu rekordów temperaturowych”, tym więcej miejsca zajmują pomiary z ostatnich lat. Ocieplenie przejawia się w tych rubrykach, na które mało kto zwraca uwagę. Inna sprawa, że gdybyśmy spojrzeli na rekordy wysokości temperatur w tradycyjnie chłodniejszych miesiącach, dostrzeglibyśmy tych rekordowych znacznie więcej. Portal Nauka o klimacie zwraca tu uwagę choćby na to, że we wrześniu Polskę dotknęła fala upałów sięgająca ok. 30 st. C, z 33,1 st. C w Jeleniej Górze 20 września. Ale takie anomalie wystąpiły też choćby w kwietniu lub grudniu, który przyniósł nam serię dni z temperaturami powyżej 10 st. C.
Susze w Polsce. Problem coraz poważniejszy
Tak zima 2024/2025, jak i trwająca zima 2025/2026, będą zapewne ciepłe i w dużej mierze bezśnieżne. Warto zwrócić uwagę na to, że poza obszarami górskimi opady śniegu są dosyć niewielkie, a i w górach śniegu zalega mniej i krócej. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej kilka tygodni temu analizował dane o opadach, podkreślając, że należy patrzeć na nie w odniesieniu do norm wieloletnich.
„Porównanie pokazuje, że już od stycznia na wielu stacjach notowano opady niższe niż zwykle, w lutym było tak w całej Polsce, a niedobory dominowały również w kolejnych dwóch miesiącach” – pisali eksperci IMGW. „W styczniu spadło 73 proc. normy wieloletniej, w lutym 43 proc., w marcu 64 proc., a w kwietniu 59 proc.” – wyliczali.
W zasadzie pierwsze półrocze 2025 roku upłynęło pod znakiem suszy, a zmianę przyniosły stosunkowo wilgotne lato i jesień. O ile statystycznie udało się nieco odrobić wiosenny deficyt wody i wilgoci, o tyle dla wielu upraw oraz zasobów wód gruntowych było już w sporej mierze za późno. Polska od lat doświadcza suszy i spektakularnie niskie poziomy wód – na stacji hydrologicznej Warszawa–Bulwary nad Wisłą na początku września odnotowano 4 cm – stają się, jak ujmuje to Nauka o klimacie, nową normą.
Jaka będzie pogoda w 2026 roku? Eksperci przewidują wilgotną wiosnę
Co przyniesie 2026 rok? Tego, oczywiście, jeszcze nie wiemy. Prognozy IMGW obejmują cztery pierwsze miesiące rozpoczynającego się roku i trudno się w nich doszukać zapowiedzi jakichś spektakularnych wydarzeń: zarówno w styczniu, jak i w lutym temperatura będzie zwykle skakać w okolicach ciut ponad lub nieco poniżej zera, z falą niższych temperatur na przełomie tych miesięcy. W marcu zaś ma być więcej opadów niż zwykle, być może zatem początek roku przyniesie pewne złagodzenie deficytu wody w stosunku do tego, czego doświadczaliśmy w poprzednich latach.