Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są geopolityczne i ekologiczne implikacje potencjalnego przejęcia Grenlandii przez USA?
- Dlaczego strategiczne znaczenie Grenlandii wykracza poza zasoby naturalne?
- Jakie międzynarodowe umowy wpływają na obecność wojskową USA na Grenlandii?
- Jak zmiany klimatyczne wpływają na pokrywę lodową Grenlandii i co to oznacza dla reszty świata?
- Jakie badania naukowe były możliwe dzięki gościnności Grenlandii i jakie są zagrożenia dla ich kontynuacji?
- Jak stanowisko USA wobec zmian klimatu wpływa na ich politykę wobec Grenlandii i globalne bezpieczeństwo klimatyczne?
„Jednostronne przejęcie Grenlandii oznacza ryzyko, że reszta świata utraci dostęp do jednego z najważniejszych miejsc na świecie z punktu widzenia badań klimatycznych” – przestrzega na stronach portalu The Conversation Martin Siegert z University of Exeter.
Jak zauważa badacz, obawy Białego Domu o bezpieczeństwo wyspy i USA są co najmniej przesadzone, jeśli nie pozorowane. „W ramach zawartego w 1951 r. porozumienia obronnego z Danią Stany Zjednoczone posiadają już na Grenlandii bazę wojskową w odległej północnej części wyspy, w Pituffik, dziś skupiającą się na aktywności kosmicznej USA. Z uwagi na to, że oba kraje pozostają członkami NATO, porozumienie umożliwia USA zwiększenie tam swojej wojskowej obecności, jeśli zachodzi taka konieczność” – przypomina Siegert. Wojskowych obiektów USA było tam zresztą więcej w czasach „zimnej wojny”, ale potem stopniowo je zamykano.
Jeśli natomiast chodzi o działalność naukową, Grenlandia przez dekady była otwarta dla naukowców z całego świata, z czego korzystała m.in. amerykańska NASA. W odróżnieniu od Antarktydy czy norweskiego Svalbardu nie zawarto żadnych międzynarodowych umów dotyczących wykorzystywania obszaru Grenlandii na potrzeby nauki – cała działalność w tym miejscu odbywała się dzięki życzliwości rządu w Kopenhadze.
Biorąc pod uwagę stanowisko Waszyngtonu wobec globalnej polityki klimatycznej – ponowne wycofanie USA z Porozumień paryskich czy rychłe wyjście Amerykanów z Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) – trzeba się liczyć z tym, że Grenlandia wypadnie z listy lokalizacji „klimatycznych” projektów naukowych.
Grenlandia: Poligon dla ekspertów klimatycznych
„Gdy patrzymy na Grenlandię z pokładu helikoptera, umyka nam skala. Gdy wydawało mi się, że patrzę na dryfujące lodowe kry, w rzeczywistości patrzyłem na zatopione w wodzie góry lodowe wielkości biurowców” – pisał w zeszłym roku glacjolog Tom Chudley. Był to początek dramatycznej relacji o tym, jak pokrywa lodowa Grenlandii nie tyle się topi, ile rozpada w oczach.
Czytaj więcej
Tonący brzytwy się chwyta – tak można podsumować pomysł wycinania drzew w lasach borealnych i spławiania ich do Oceanu Arktycznego. Operacja ta mia...
Z danych Duńskiego Instytutu Meteorologii wynika, że między wrześniem 2024 r. a wrześniem 2025 r. wyspa utraciła 105 miliardów ton lodu. W latach 1985-2022 pokrywa lodowa Grenlandii skurczyła się o grubo ponad 3 tysiące kilometrów kwadratowych. I nic nie wskazuje, by trend ten miał się odwrócić. A scenariusz, w którym topi się cała grenlandzka pokrywa lodowa, oznacza wzrost poziomu oceanów i mórz na Ziemi o 7 metrów.
Dramatyczne procesy zachodzące na wyspie, której wielkość – uwzględniając pokrywę lodową – dorównywała niemal Afryce, były dla nauki oczywistym obszarem poszukiwania odpowiedzi na klimatyczne zagadki. Badacze korzystający z gościnności Grenlandczyków opublikowali szereg prac naukowych, m.in. dotyczących topnienia lodowców, losów i tras gór lodowych, podwodnych fal tsunami, które przetaczały się pod powierzchnią Atlantyku, uwięzionych w lodzie mikrobów, zmian w życiu fauny, np. niedźwiedzi polarnych.
„Przyszłość nauki o klimacie oraz transformacja, mająca na celu zabezpieczenie przyszłości świata, zależy od utrzymania dostępu do tej wyspy na warunkach określanych przez ludzi, którzy tam żyją” – pisze w alarmistycznym tonie Siegert. Sugeruje w ten sposób, że Ameryka pod kierownictwem administracji Donalda Trumpa takiego dostępu światu nie zagwarantuje.
Donald Trump wierzy w zmiany klimatu
Naukowcy komentują też z pewną dozą ironii, że gwałtowna chęć przejęcia kontroli nad wyspą przez USA jest też dowodem na prawdziwe stanowisko Białego Domu wobec zmian klimatycznych. „Fiksacja (Donalda Trumpa – red.) na punkcie Grenlandii to przyznanie, że zmiany klimatu są realne” – komentował na łamach „The New York Times” John Conger, ekspert Center for Climate and Security.
Czytaj więcej
Najbogatszy 1 procent mieszkańców Ziemi zużył swój „sprawiedliwy” roczny budżet emisji CO₂ po dziesięciu dniach 2026 roku – wynika z analizy organi...
W tej narracji Waszyngton zdaje sobie sprawę, że znikanie pokrywy lodowej oznacza łatwiejszy dostęp do złóż rzadkich surowców. Bo też w tym przypadku grenlandzkie zasoby ropy czy węgla są stosunkowo niewielkie, od 2021 r. władze wyspy nie wydają już kolejnych pozwoleń na poszukiwania – tak z powodów klimatycznych i środowiskowych, jak i ekonomicznych.
Administracja USA chce wykorzystać okazję, jaka się nadarza z powodów klimatycznych, by zapewnić amerykańskiej gospodarce źródła cennych pierwiastków – i z tego powodu stawia swoistą „zasłonę dymną”: akcentuje kwestię bezpieczeństwa i zaprzecza zmianom klimatycznym, by odwracać uwagę od realnych celów „akwizycji”.