Eksperci zajmujący się ochroną ptaków w Polsce przedstawili w rozmowie z PAP alarmujące dane, które obrazują skalę zjawiska. Powiedzieli także o tym, co stanowi największe zagrożenie i jakie działania mogą pomóc zaradzić problemowi.
„Armagedon” dla jerzyków: Setki piskląt trafiły do ośrodków ratunkowych
– W tym roku przyjęliśmy ponad 400 piskląt jerzyków. To 9-10 razy więcej niż w poprzednich latach w tym samym okresie. Do większych ośrodków trafiało ich jeszcze więcej. Tegoroczne upały to był armagedon dla tych ptaków – powiedział PAP leśnik, Paweł Kowalski, kierownik Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Nadleśnictwa Piotrków. Zaznaczył, że w przypadku np. pustułek czy sów różnica nie była aż tak dramatyczna.
Leśnik przypomniał, że w miastach jerzyki gniazdują np. w szczelinach budynków mieszkalnych, na stropodachach, w przestrzeniach pod dachówkami lub blachą, za rynnami, na poddaszach, w wylotach wentylacyjnych. – Pierwsza fala blisko 40-stopniowych upałów spowodowała, że te miejsca się bardzo nagrzewały. Skrajnie wysoka temperatura, brak ruchu powietrza powodowały przegrzewanie się piskląt, które były ślepe i nie w pełni opierzone (pióra stanowią izolację – PAP). Ponieważ te maluchy nie umiały jeszcze latać, masowo wyskakiwały z miejsc gniazdowania, żeby nie umrzeć z przegrzania – tłumaczył specjalista.
Spontaniczna akcja ratunkowa. Wolontariusze zbierali pisklęta na osiedlach
Zaznaczył, że bardzo wiele z nich zginęło, ale część ratowali wolontariusze. – Ludzie chodzili po osiedlach z pudełkami i zbierali pisklęta jerzyków. Dawali ogłoszenia w internecie z pytaniami, gdzie je dostarczyć. Do naszego ośrodka przywozili po kilkanaście – kilkadziesiąt maluchów naraz; były kolejki – wymieniał ekspert. Dodał, że część ginęła w drodze, bo były zbyt przegrzane.
W ośrodku ptaki wkładano do odchowalników, inkubatorów i schładzano. – Dwie osoby nonstop zajmowały się ich karmieniem. Robiliśmy wszystko, żeby zdążyć je odchować i przygotować do odlotu. Sierpień to taki miesiąc, kiedy jerzyki będą się z nami żegnać. (...) Z jerzykami jest mnóstwo pracy, są bardzo absorbujące. Ale mamy wielką satysfakcję, kiedy odlatują – tłumaczył Paweł Kowalski. Dodał, że już ponad 90 proc. młodych, które trafiły do ośrodka, wróciło do środowiska.
W ocenie eksperta zwierzęta i ptaki żyjące w Polsce nie są przygotowane na takie wysokie temperatury. – Ptaki nie pocą się jak ludzie. Temperaturę regulują głównie poprzez otwieranie szeroko dziobów i szybkie oddychanie, a także odstawianie skrzydeł od ciała, unoszenie piór – opowiadał Kowalski.
Miejskie wyspy ciepła i metalowe gniazda – ekologiczne pułapki
Ignacy Stadnicki z Laboratorium Biologii Antropocenu Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego zaznaczył w rozmowie z PAP, że fale silnych upałów wpływają negatywnie na ptaki, zwłaszcza te żyjące na terenach zurbanizowanych. W dziuplach naturalnych (drzewach) temperatura utrzymuje się praktycznie przez całą dobę na takim samym poziomie. Poza tym w lesie jest ogólnie chłodniej niż w miastach, gdzie wyspy ciepła dodatkowo nasilają upał, zaznaczył biolog.
– W miastach ptaki gniazdują w wielu dość nietypowych miejscach, np. za rynnami, w szczelinach budynków, w słupkach, skrzynkach pocztowych. Struktury te są często metalowe, a pod wpływem słońca temperatura osiąga tam najpewniej śmiertelne dla ptaków poziomy – powiedział ekspert, który od roku prowadzi globalny projekt mapowania antropogenicznych miejsc gniazdowania ptaków, Urban Cavities Project. Dodał, że te miejsca mogą stawać się tzw. pułapkami ekologicznymi – ptaki zakładają tam gniazda, a później okazuje się to dla nich zgubne.
Stadnicki przypomniał, że badania, w których porównywano gniazda umiejscowione pod blachą i pod drewnianym dachem, wykazały, iż śmiertelność ptaków rosła przy coraz wyższych temperaturach, a te były znacznie większe w gniazdach zbudowanych pod blachą. W jego ocenie wystarczy jeden czy dwa upalne dni z temp. ok. 40 st. C, żeby wszystkie pisklęta, które są wtedy w gnieździe, odniosły szkody.
– Ptaki zakładają też gniazda w metalowych, pustych w środku słupkach. Taki słupek może się bardzo nagrzewać, a jak spadnie deszcz, nie przepuszcza wody i pisklęta czy jaja po prostu się wtedy topią – powiedział Stadnicki.
Budki lęgowe nagrzewają się bardziej niż naturalne dziuple
Biolog zwrócił uwagę, że również budki lęgowe nie chronią ptaków przed negatywnym oddziaływaniem temperatur panujących w środowisku. – Badania naszego zespołu, w których porównywaliśmy temperaturę w budkach lęgowych z temperaturą w dziuplach naturalnych, wykazały, że w budkach w ciągu dnia może być nawet goręcej, a w nocy chłodniej niż na zewnątrz – relacjonował badacz.
Dodał, że latem zdarzały się tam nawet temperatury powyżej 40 st. C. – Wiemy natomiast od zaprzyjaźnionej grupy francuskich naukowczyń, że kilka lat temu podczas takiej 40-stopniowej fali upałów na południu Francji pisklęta w budkach umierały – opowiadał Stadnicki.
Dlatego zespół Laboratorium Biologii Antropocenu UW od kilku lat pracuje nad modelem budki, który lepiej odpowiadałby na potrzeby ptaków w nowej rzeczywistości klimatycznej. W tym celu badacze nawiązują współpracę z różnymi uczelniami technicznymi, ale też artystycznymi.
– Mieliśmy np. budki izolowane materiałem z grzybni, a teraz testujemy kilka modeli budek, które stworzyły studentki z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, z Wydziału Wzornictwa – poinformował biolog. Jedna, wykonana z ceramiki, ma izolacyjną warstwę powietrza, druga jest zrobiona z recyklingu z namiotów wykonanych z materiału, który ma lepiej chronić przed zewnętrzną temperaturą, wymieniał Stadnicki. – Przez całe lato testujemy te budki; umieszczamy w nich czujniki temperatury, żeby sprawdzić, na ile efektywne są te rozwiązania – wyjaśnił biolog.
Powołał się także na włoskie badania na pustułkach, z których wynika, że bardzo ważne jest termiczne izolowanie budek. Pisklęta wyklute w takich budkach lepiej rosły i osiągały większe rozmiary. Jednak najlepiej radziły sobie te, które były izolowane jeszcze na etapie inkubacji jaja. To oznacza, że temperatura nie wpływa tylko na śmiertelność piskląt, lecz także na ich rozwój i to już na etapie jaja – wyjaśnił badacz.
Jak chronić ptaki? Znaczenie architektury i zieleni w miastach
W ocenie biologa nie jest realistyczne, by w mieście wywiesić wystarczającą liczbę budek dla wszystkich ptaków. Nie ma też pewności, że zwierzęta je wybiorą. Jednak działania te są w dalszym stopniu bardzo istotne, ponieważ mogą wspomóc przynajmniej część populacji.
– Dlatego bardzo ważna jest również kwestia rozwiązań architektonicznych, a także przestrzeganie prawa – zaznaczył Stadnicki. Przypomniał, że w Polsce teoretycznie mamy wymagania prawne, by przed jakąkolwiek renowacją budynku zrobić ekspertyzę i sprawdzić, czy nie gnieżdżą się tam ptaki i nietoperze. – Takie miejsca powinno się oznaczyć i przed sezonem lęgowym zabezpieczyć tak, by ptaki nie złożyły tam jaj. Powinno też dojść do tzw. kompensacji ekologicznej, która polega na montowaniu w okolicy budek lęgowych dla ptaków. – Niestety wciąż mamy problem z egzekwowaniem tych przepisów – ocenił badacz.
Dodał, że ogromnie ważnym czynnikiem, który ma wpływ na sukces lęgowy ptaków w mieście, jest także ilość powierzchni zielonych. Z badań, które prowadziła prof. Marta Szulkin z Laboratorium Biologii Antropocenu UW, wynika, że jeśli w mieście zabetonuje się połowę przestrzeni zielonej, to o połowę zmniejszy się liczba młodych ptaków wyfruwających z budek lęgowych z tego obszaru.
Obecność dużej liczby terenów zielonych w miastach nie tylko może łagodzić skutki miejskiej wyspy ciepła dla ludzi, lecz także dla ptaków, podsumowali eksperci.