MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z RLG W POLSCE, PROJEKT REDRESS

17 kwietnia 2028 r. ma wejść w życie polski system rozszerzonej odpowiedzialności producenta dla tekstyliów – czyli dla ubrań, butów oraz innych tekstyliów. Co to oznacza w praktyce?

Producenci będą musieli wziąć odpowiedzialność nie tylko za same produkty, które wytwarzają, ale też za etap, w którym konsumenci przestają z nich korzystać – wyjaśnia Andrzej Grzymała, wiceprezes i dyrektor zarządzający firmy RLG w Polsce, która opublikowała raport o przygotowaniach do wprowadzenia systemu ROP dla tekstyliów, w tym tekstyliów użytkowych, jak zasłony czy tapicerki.

Środowisko prawne wokół tekstyliów zaczyna się zmieniać. W tym roku m.in. wejdzie w życie zakaz niszczenia niesprzedanych i nieużywanych ubrań. – Trzeba będzie tak planować produkcję, by te towary nie musiały być niszczone, a jeśli nie zostaną sprzedane, to trzeba będzie zaplanować ich ponowne wykorzystanie lub odsprzedaż. Za dwa lata będziemy musieli mieć już gotowy system ROP: dyrektywa zobowiązuje kraje członkowskie, w tym Polskę, do implementacji przepisów UE już w przyszłym roku. Już dziś powinniśmy myśleć, jak działać, by te obowiązki docelowo spełnić – zauważa Grzymała.

Nie będzie to jednak łatwe. Przepisów nadal nie ma, odbyły się dopiero prekonsultacje i mają powstać grupy robocze, które będą pracować nad wspomnianą implementacją. A trzeba pamiętać, że pospieszne prace nad selektywną zbiórką ubrań przyniosły m.in. likwidację zbiórek pojemnikowych, tzw. charytatywnych. Gminy mają z tym obecnie spory problem. – Obowiązek zbiórki to jedno, ale kluczowe jest, co się dalej z tymi tekstyliami wydarzy: zagospodarowanie, sortowanie, recykling. Nie ma dziś instalacji, które byłyby w stanie zrobić recykling „fiber to fiber”, w takiej skali, by powstawały nowe tekstylia – mówi ekspert.

W jego ocenie jest dziś kilka dróg postępowania z tekstyliami. To ponowne użycie, np. odsprzedaż, co dotyczy lepszej jakości ubrań. Inne tkaniny trafiają do takiego recyklingu, jakim dziś dysponujemy, i powstają z nich czyściwa dla instalacji przemysłowych. Reszta trafia do spalenia, czyli tzw. odzysku energii.

Do momentu wejścia w życie tekstylnego ROP nie zdążą powstać instalacje do przetwarzania tych odpadów na potrzeby produkcji odzieży, choćby ze względu na długi czas oczekiwania na pozwolenia na budowę czy decyzje środowiskowe. Tym bardziej że nadal nie ma przepisów, na podstawie których można by podejmować decyzje inwestycyjne. – Dopiero gdy powstaną przepisy o ROP dla tekstyliów, które gwarantują stabilne finansowanie i strumień odpadów, firmy będą mogły zdecydować o inwestycjach w warte miliony euro instalacje do przetwórstwa. By jakiś podmiot zainwestował, musi mieć pewność, że ten wydatek zacznie się zwracać. Dopiero gdy będziemy mieli system, który zobowiązuje producentów do zaangażowania się w system i finansowania sortowania, przetwarzania, recyklingu, rynek będzie podejmować decyzje o inwestycji w instalacje – mówi Grzymała.

Ale zaplanowanie działań inwestycyjnych jest trudne, bo w ocenie eksperta nie wiadomo, jakie będą cele polskich przepisów – czy będzie to wspieranie ponownego użycia, czy np. wykorzystanie w nowych produktach produktów z recyklingu. – Problem widać dobrze na przykładzie systemu kaucyjnego: niepewność legislacyjna sprawia, że decyzje i inwestycje są odkładane w czasie. Dlaczego mamy dziś tyle uwag do systemu kaucyjnego? Ponieważ decyzje były wiele razy zmieniane i przesuwane. Jak podejmować decyzje biznesowe warte miliony złotych, gdy nie wiemy, jak będzie wyglądało prawo? – pyta ekspert. Jak podkreśla, dwa lata to mało czasu, by przygotować zespół ekspertów i procesy działania w zupełnie nowym obszarze, zdecydować, jak ma być raportowana produkcja i zbiórki (w podziale na masę towaru, rodzaje ubrań itp.), a także by wdrożyć zapowiadany przez dyrektywę Cyfrowy Paszport Produktu.

MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z RLG W POLSCE, PROJEKT REDRESS