Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego przekonanie o wrodzonej miłości człowieka do natury może być błędne?
- Jakie są przyczyny wzrastającego zjawiska biofobii wobec środowiska naturalnego?
- W jaki sposób urbanizacja wpływa na postawy ludzi wobec przyrody?
- Jakie działania mogą odwrócić negatywne trendy w relacjach człowieka z naturą?
- Co pokazują badania na temat zmiany więzi człowieka z przyrodą od XIX wieku?
Najnowsze analizy ekspertów wskazują, że rośnie liczba ludzi, którzy odczuwają negatywne emocje – takie jak strach, dyskomfort, a nawet wstręt – w odniesieniu do środowiska naturalnego. Zjawisko to – określane mianem biofobii – zostało przeanalizowane w nowym badaniu naukowców z Uniwersytetu w Lund.
Czytaj więcej
Od początku XIX wieku więź człowieka z przyrodą osłabła o ponad 60 proc. — wynika z analizy opublikowanej w czasopiśmie naukowym „Earth”. Eksperci...
Biofobia. Ludzie coraz częściej czują wstręt i lęk w stosunku do przyrody
„Badania przez długi czas zakładały, że ludzie zasadniczo odczuwają wobec natury emocje pozytywne. My zbadaliśmy tego przeciwieństwo, czyli sytuacje, w których relacja człowieka z naturą jest negatywna, oraz zgromadziliśmy wiedzę na temat tego, jak taka relacja powstaje, jakie ma konsekwencje i w jaki sposób można ją odwrócić” – zauważa Johan Kjellberg Jensen, naukowiec z Uniwersytetu w Lund i główny autor badania, które opublikowane zostało w czasopiśmie naukowym „Frontiers in Ecology and the Environment”.
Eksperci przeanalizowali niemal 200 artykułów naukowych z różnych dziedzin badawczych, pochodzących z całego świata, w tym ze Szwecji, Japonii oraz Stanów Zjednoczonych. Ich celem było możliwie najszersze opisanie, czym jest zjawisko biofobii, skąd się ono bierze oraz jak można z nim walczyć.
Naukowcy podkreślają, że ich analizy wykazały, iż negatywne emocje wobec natury kształtowane są zarówno przez czynniki zewnętrzne – otoczenie, stopień kontaktu z przyrodą czy narracje obecne w mediach – jak i przez czynniki wewnętrzne, obejmujące stan zdrowia oraz cechy emocjonalne jednostki.
Eksperci zauważają, że zaobserwować można oznaki pogarszania się relacji ludzi ze zwierzętami, roślinami i ogólnie naturą w szerszym ujęciu na przestrzeni czasu. Zdaniem Johana Kjellberga Jensena brak kontaktu z przyrodą oraz ograniczona wiedza na jej temat mogą wzajemnie się wzmacniać, tworząc negatywną spiralę: „Urbanizacja w połączeniu z postawami rodziców może zwiększać negatywne odczucia i poczucie zagrożenia w środowisku naturalnym wśród dzieci – co staje się szczególnie istotne, ponieważ coraz więcej dzieci dorasta w miastach” – mówi badacz.
Jak wskazuje Jensen, kontakt z naturą wiąże się z wieloma korzyściami zdrowotnymi, takimi jak redukcja stresu czy poprawa wyników szkolnych u dzieci. Analizowane badania pokazują jednak, że negatywne emocje wobec przyrody mogą sprawiać, iż nie korzystamy z tych korzyści. Dodatkowo mogą one sprzyjać także postawom i zachowaniom sprzecznym z działaniami na rzecz ochrony przyrody i zrównoważonego rozwoju. Przejawia się to między innymi niechęcią wobec gatunków, które w rzeczywistości są niegroźne, a nawet mają dobre działanie na człowieka.
Czytaj więcej
Brytyjski zespół badaczy przygotował badanie, które objęło ponad 50 tysięcy osób w 61 krajach na kilku kontynentach. Wnioski nie są dla Polski zbyt...
Johan Kjellberg Jensen ma nadzieję, że przedstawiony przegląd badań sprawi, iż biofobia będzie lepiej rozumiana i częściej uwzględniana w badaniach naukowych, a także pomoże w znalezieniu skutecznych sposobów radzenia sobie z tym zjawiskiem.
Jego zdaniem jednym z kluczowych kroków jest zwiększanie kontaktu ludzi z naturą, na przykład poprzez rozwój terenów zielonych oraz wzmacnianie bioróżnorodności w miastach, co może umożliwić dzieciom zdobywanie pozytywnych doświadczeń związanych z przyrodą już na wczesnym etapie życia.
„Zjawisko biofobii jest szerokie i wymaga zróżnicowanego zestawu narzędzi. W niektórych przypadkach chodzi o zwiększanie wiedzy i kontaktu z naturą, w innych – o ograniczanie punktów konfliktu między człowiekiem a przyrodą. Musimy lepiej zrozumieć mechanizmy stojące za negatywnymi emocjami, aby móc odwrócić ten trend” – zaznacza Jensen.
Czytaj więcej
Na łamach ponad 200 czasopism medycznych ukazał się artykuł, w którym eksperci wzywają Światową Organizację Zdrowia (WHO) do uznania, że pogłębiają...
Na czym polega zjawisko biofobii?
Naukowcy od dłuższego czasu wskazują, że niski poziom więzi z naturą jest powiązany z wysokim stopniem urbanizacji, wyższymi dochodami i intensywnym korzystaniem z internetu. „Więź z naturą nie dotyczy tylko tego, co robimy, ale także tego, jak myślimy, czujemy i jak postrzegamy swoje miejsce w świecie przyrody” – wyjaśnia prof. Miles Richardson z University of Derby. Naukowiec kierował zespołem badawczym, który przeanalizował, w jaki sposób czynniki społeczne, ekonomiczne, geograficzne i kulturowe wpływają na tzw. „poczucie więzi z naturą”. Ekspert dodaje również, że „konieczne jest ponowne zintegrowanie natury z codziennym życiem społecznym i gospodarczym”. „Jak ponownie wprowadzić naturalne myślenie do naszego bardzo technologicznego świata? Trudno zmienić kulturę, ale chodzi o włączenie wartości natury do naszego dobrostanu – uczynienie jej czymś szanowanym, niemal świętym” – zaznacza.
Z analizy opublikowanej w czasopiśmie naukowym „Earth” w sierpniu – także przeprowadzonej przez zespół Richardsona – wynikało, że od początku XIX wieku więź człowieka z przyrodą osłabła o ponad 60 proc. Eksperci ostrzegali wówczas, że jeśli nie podejmiemy działań, trend ten będzie się pogłębiał. Zaznaczali też, że ich modele badawcze przewidują, iż w przyszłości będzie dochodziło do dalszego spadku „doświadczenia obcowania” z przyrodą. Przyczyna? Między innymi brak zieleni w miastach oraz zanikanie postawy sprzyjającej kontaktowi z przyrodą, którą rodzice w przeszłości przekazywali swoim dzieciom.
Naukowcy uspokajają, że nawet relatywnie niewielkie zwiększenie kontaktu z przyrodą może przynieść widoczne efekty. Ustalili oni między innymi, że przeciętny mieszkaniec miasta spędza codziennie średnio jedynie kilka minut w otoczeniu naturalnym. „Zwiększmy to dziesięciokrotnie, a ludzie będą przebywać na zewnątrz 40 minut dziennie – to może wystarczyć” – wskazywali eksperci.