Od ponad tygodnia płoną lasy na przedmieściach Los Angeles w Kalifornii. Według danych lokalnych władz, dotychczas zginęły w nich co najmniej 24 osoby, a zniszczeniu uległo ponad 12 tysięcy budynków. Zdaniem ekspertów to najbardziej niszczycielskie pożary w historii stanu.
Ich wybuch nie jest wielkim zaskoczeniem – w południowej części Kalifornii przez dwie dekady panowała susza, następne dwa lata szczególnie obfitowały w deszcze, a następnie przez osiem miesięcy opady były wyjątkowo skąpe. Kilka suchych miesięcy w połączeniu z silnymi wiatrami Santa Ana, stworzyły doskonałe warunki do rozprzestrzeniania się ognia.
Pożary w Los Angeles
Choć pożary w Kalifornii nie są wyjątkiem, naukowcy potwierdzają, że w związku ze zmianami klimatu wywołanymi działalnością człowieka, w ciągu ostatnich lat zaobserwowano wydłużenie i wzrost intensywności sezonu pożarów. Profesor Stefan Doerr, dyrektor Centrum Badań nad Pożarami Lasów na Uniwersytecie w Swansea podkreślił, że szczegóły dotyczące wpływu pogłębiającego się kryzysu klimatycznego na pożary w Kalifornii wymagają dokładniejszej analizy.
Czytaj więcej
Brazylia, tegoroczny gospodarz szczytu klimatycznego, to największy na świecie producent i eksporter soi. Jednak obecnie głównym produktem eksporto...
Mimo jasnego stanowiska naukowców, na portalach społecznościowych roi się od publikacji zaprzeczających związkowi między zmianami klimatu a szalejącymi pożarami. Jednym z autorów takich publikacji jest Donald Trump, który za tydzień ponownie obejmie urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Przyszły prezydent na łamach platformy Truth Social oskarżył gubernatora Kalifornii, Gavina Newsoma o to, że problem z ugaszeniem pożarów wynika z jego odmowy podpisania deklaracji o przywróceniu zasobów wodnych. Na zarzuty Trumpa zareagował zespół prasowy gubernatora, wyjaśniając, że taki dokument nie istnieje. Donald Trump twierdził również, że deficyt wody jest efektem ochrony zagrożonego gatunku ryby – stynki, choć zwierzę żyje w wodach oddalonych o setki kilometrów od płonących lasów.
Takie zabiegi nie są nowością w przypadku Trumpa, który w październiku ubiegłego roku zarzucał gubernatorowi Północnej Karoliny zablokowanie dostępu do pomocy dla ofiar huraganu Helene, a w 2018 roku twierdził, że Demokraci zawyżyli liczbę ofiar śmiertelnych huraganu Maria w Portoryko. Eksperci ostrzegają, że w obliczu zmian, jakie zdecydował się wprowadzić dyrektor generalny Meta, Mark Zuckerberg, rezygnując korzystać z zewnętrznych weryfikatorów faktów, dezinformacja – również klimatyczna – w mediach społecznościowych może urosnąć do niespotykanych dotychczas rozmiarów.