Za poważny sukces szczytu klimatycznego COP26 można uznać zobowiązanie ponad 40 krajów do odejścia od węgla. Wśród nich znalazła się Polska, co stanowi ogromny postęp z uwagi na fakt, że ok. 75 proc. energii elektrycznej w kraju pochodzi obecnie z węgla. Deklaracja obejmuje zobowiązanie do powstrzymania się od budowy nowych projektów węglowych oraz wycofania paliw kopalnych do 2030 roku dla krajów rozwiniętych oraz do 2040 roku w przypadku krajów rozwijających się.

„W Europie Polska jest ostatnim wielkim bastionem węgla i w ogromnej mierze doprowadzi do końca podróży Europy w stronę uwolnienia się od węgla” – skomentował Dave Jones, lider think thanku Ember.

„Koniec węgla jest w zasięgu wzroku. Na czele z Wielką Brytanią, koalicja 190 krajów i organizacji poszła za naszym przykładem, zgadzając się na stopniowe wycofywanie energetyki węglowej. Przy spadających kosztach czystej energii odejście od węgla jest oczywistym wyborem” – napisał na swoim profilu na Twitterze brytyjski sekretarz ds. biznesu Kwasi Kwarteng.

Węgiel jest najbardziej zanieczyszczającym paliwem kopalnym, a emisje gazów cieplarnianych w wyniku jego spalania są największym pojedynczym czynnikiem przyczyniającym się do zmiany klimatu

Decyzja Polski o odejściu od węgla, choć bez wątpienia słuszna, budzi jednak zaskoczenie. Kilka dni wcześniej na szczycie COP26 wygłosił przemówienie premier Mateusz Morawiecki, który nie wspomniał o zamiarze odejścia od węgla, skupiając się na ogólnych deklaracjach dotyczących OZE oraz sprawiedliwej transformacji.

Czytaj więcej

Morawiecki na COP26 chwali OZE i broni węgla

Wśród krajów, których deklaracja w zakresie odejścia od paliw kopalnych wzbudziła największe zaskoczenie, znalazły się również Chile oraz Wietnam.

Niestety, nie wszystkie kraje w dużym stopniu uzależnione od węgla, zdecydowały się na podpisanie zobowiązania. Taki wyjątek stanowi m.in. Australia, Indie, Chiny i Stany Zjednoczone. Sekretarz ds. biznesu Ed Miliband oświadczył, że ich wstrzymanie się prowadzi do powstania „rażących luk”.