Amerykańskie firmy technologiczne – w tym Microsoft – miały wpływ na kształt unijnych przepisów dotyczących przejrzystości środowiskowej centrów danych – twierdzą autorzy śledztwa przygotowanego przez Investigate Europe we współpracy z dziennikiem „The Guardian”. Jak ustalono, propozycje zgłaszane przez gigantów branży zostały niemal dosłownie wpisane do regulacji UE.

„The Guardian” zaznacza, że wprowadzone przepisy zawierają zapis o poufności, który nakazuje Komisji Europejskiej i państwom członkowskim UE nie ujawniać szczegółowych informacji – takich jak ich efektywność czy poziom emisji – o konkretnych centrach danych. W praktyce oznacza to, że publicznie dostępne są jedynie ogólne dane na poziomie krajowym, co znacznie utrudnia ocenę faktycznego wpływu tych obiektów na środowisko.

Czytaj więcej

Walka o dominację w świecie AI. Które mocarstwo ma lepszą strategię?

Emisje centrów danych w UE tajne. Kulisy lobbingu big techów

Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji przyczynił się do gwałtownego wzrostu liczby centrów danych. Obiekty te  zużywają ogromne ilości energii, której część wciąż pochodzi ze spalania paliw kopalnych. Rosnące zapotrzebowanie na rozwiązania wspierające rozwój AI staje się obecnie jednym z kluczowych wyzwań dla Unii Europejskiej, która planuje potroić swoją zdolność przetwarzania danych w ciągu najbliższych pięciu do siedmiu lat, dążąc do wzmocnienia pozycji w globalnym wyścigu technologicznym z USA i Chinami.

Jak wskazują przedstawiciele organizacji Investigate Europe, klauzula poufności, o której wspomniano w nowym śledztwie, „została dodana do propozycji Komisji Europejskiej w 2024 r. po intensywnym lobbingu branży technologicznej”. W konsultacjach publicznych udział brały m.in. organizacje takie jak DigitalEurope oraz Video Games Europe, reprezentujące interesy gigantów takich jak Microsoft, Google, Amazon, Meta czy Netflix.

Zgodnie z ostatecznym brzmieniem przepisów, wszystkie informacje dotyczące pojedynczych centrów danych są uznawane za poufne. Powód? Interesy handlowe operatorów. W skrócie oznacza to tyle, że nie mogą być one udostępniane nawet w trybie dostępu do informacji publicznej.

Eksperci prawa środowiskowego wyrażają poważne wątpliwości co do zgodności nowych przepisów z obowiązującymi regulacjami. „Nie przypominam sobie podobnego przypadku w ostatnich dekadach. To wydaje się niezgodne z konwencją” – mówi w rozmowie z dziennikiem „The Guardian” Jerzy Jendrośka, profesor prawa środowiskowego z Uniwersytetu Opolskiego.

Podobne stanowisko zajmuje Luc Lavrysen, były prezes belgijskiego Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że klauzula poufności „jest wyraźnie sprzeczna” z zasadami przejrzystości UE i konwencją z Aarhus, gwarantującą dostęp do informacji środowiskowej.

Kristina Irion z Uniwersytetu Amsterdamskiego uznała natomiast, że „szerokie domniemanie poufności” niesłusznie faworyzuje interesy korporacji kosztem dostępu publicznego do danych. Jak zaznaczyła, zakres informacji chronionych powinien być określany indywidualnie, a nie w sposób ogólny.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja wspiera dezinformację klimatyczną. Akcja aktywistów

Emisje big techów w Europie. Śledztwo dziennikarskie

Z dokumentów uzyskanych przez dziennikarzy wynika, że przepisy są już wykorzystywane do odrzucania wniosków o dostęp do informacji. W jednym z e-maili urzędnik Komisji Europejskiej miał przypomnieć władzom krajowym o obowiązku zachowania poufności wszystkich informacji dotyczących centrów danych, podkreślając, że  dotychczasowe wnioski mediów i obywateli na ten temat zostały odrzucone.

„Publiczne informacje są niezwykle ograniczone. Zazwyczaj trzeba się bardzo nagimnastykować, aby uzyskać jakiekolwiek dane” – zauważa Alex de Vries-Gao z Vrije Universiteit Amsterdam. 

Zdaniem eksperta organizacji InfluenceMap, działania firm technologicznych wpisują się w szerszy trend zmiany priorytetów sektora. „Tam, gdzie wcześniej branża otwarcie wspierała czystą energię i redukcję emisji, dziś wiele firm milczy. Zamiast tego priorytetem wydaje się szybka rozbudowa infrastruktury centrów danych na świecie” – mówi.

Czytaj więcej

Sztuczna inteligencja pokazała, jak kryzys klimatyczny wpłynie na największe miasta

AI i emisje. Komisja Europejska kontra wielkie korporacje

Komisja Europejska traktuje obecne przepisy jako pierwszy etap tworzenia wspólnego systemu oceny centrów danych w całej UE. W kolejnym kroku planowane jest publikowanie ocen ich wpływu na środowisko, które mają pozwolić łatwiej porównywać takie obiekty w poszczególnych regionach i zachęcać do stosowania bardziej energooszczędnych rozwiązań. Jednocześnie – zgodnie z obecnymi założeniami – większość szczegółowych danych ma pozostać niejawna.

Według osób zaznajomionych ze sprawą Komisja Europejska obawia się, że pełne ujawnianie danych mogłoby sprawić, że operatorzy przestaliby je raportować. Jednocześnie dane Unii Europejskiej pokazują, że obecnie tylko 36 proc. centrów danych objętych obowiązkiem rzeczywiście przekazuje wymagane informacje.

Microsoft zadeklarował poparcie dla większej przejrzystości w zakresie informacji dotyczących centrów danych, jednocześnie zaznaczając, że konieczna jest ochrona poufnych informacji biznesowych. Jak przekazał rzecznik firmy, przedsiębiorstwo „podejmuje dalsze kroki w celu zwiększenia otwartości, przy jednoczesnym zabezpieczeniu poufnych informacji handlowych”. 

Organizacje DigitalEurope oraz Video Games Europe, a także Komisja Europejska, odmówiły komentarza w sprawie ustaleń śledztwa.