Eksperci podkreślają, że choć poziomy tego toksycznego metalu pozostają poniżej obowiązujących norm, nawet niewielka ekspozycja na ołów stanowi zagrożenie dla zdrowia, szczególnie dla układu nerwowego.

Więcej ołowiu w powietrzu. Eksperci: to skutek palenia w kominkach

Badanie przeprowadzone przez naukowców z University of Massachusetts Amherst wykazało, że ogrzewanie drewnem może wprowadzać do atmosfery ołów – metal uznawany za silnie neurotoksyczny. 25 lat temu został on wycofany z benzyny właśnie ze względu na jego szkodliwy wpływ na zdrowie człowieka.

Badacze rozpoczęli analizę od próbek zanieczyszczeń pyłowych pobranych podczas siedmiu zim w pięciu podmiejskich i wiejskich miejscowościach w północno-wschodniej części USA. Naukowcy poszukiwali drobnych cząstek potasu, które pojawiają się podczas spalania drewna, a także cząstek zawierających ołów. Analiza wykazała wyraźny związek pomiędzy obecnością potasu a stężeniem ołowiu w powietrzu. W czterech z pięciu badanych miejscowości zależność miała charakter liniowy – im więcej cząstek pochodzących ze spalania drewna znajdowało się w próbkach, tym wyższy był poziom ołowiu.

Prof. Richard Peltier – główny autor badania – podkreśla w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Guardian”, że spalanie drewna generuje znaczne ilości pyłów zawieszonych oraz że część z nich zawiera toksyczny metal. „W przeważającej mierze spalanie drewna produkuje znaczne ilości pyłowych zanieczyszczeń powietrza, a niewielka, ale mierzalna część z nich to silnie neurotoksyczna substancja” – mówi naukowiec.

Czytaj więcej

Smog znów truje Polskę. W niektórych przypadkach normy przekroczone o 1300 proc.

Tricia Henegan – doktorantka z UMass Amherst i pierwsza autorka publikacji – zwraca natomiast uwagę, że drewno od wielu lat pozostaje popularnym źródłem energii w różnych częściach świata. Jak zaznacza, naukowcy przypuszczali, że jego spalanie może wiązać się z emisją szkodliwych substancji. „Obawialiśmy się, że istnieją szkodliwe elementy, które narażają społeczeństwo na ryzyko. Okazało się, że mieliśmy rację” – wskazuje.

W kolejnej części badań projekt został rozszerzony o 22 inne miejscowości w Stanach Zjednoczonych. Jak wskazują eksperci, zależności pomiędzy poziomem potasu a ołowiu różniły się tu w zależności od regionu. Najsilniejsze powiązania odnotowano w rejonie Gór Skalistych.

Podczas badań naukowcy uwzględnili również wpływ temperatury na wyniki analiz. Jak podkreślają eksperci, umiarkowane i silne zależności obserwowane po uwzględnieniu czynników pogodowych dodatkowo wzmacniają wniosek, iż dodatkowy ołów w powietrzu pochodzi właśnie ze spalania drewna.

Naukowcy zauważają, że choć zmierzone przez nich stężenia pozostają poniżej obowiązujących norm, to każda ekspozycja na ołów jest szkodliwa dla zdrowia.

Palenie w kominku bardziej szkodliwe niż sądzono

Dotychczas obecność ołowiu w zimowym powietrzu często tłumaczono spalaniem odpadów drewnianych pokrytych starą farbą ołowiową. Ostatnie badania amerykańskich naukowców sugerują jednak, że metal może znajdować się w samym drewnie.

Według Henegan najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest pobieranie ołowiu z gleby przez drzewa wraz z wodą i składnikami odżywczymi. „Najbardziej logiczna odpowiedź jest taka, że pochodzi to z pobierania z gleby, prawdopodobnie wraz ze składnikami odżywczymi i wodą potrzebnymi drzewom. Gdy ołów znajdzie się w drzewie, odkłada się w jego tkankach i pozostaje tam aż do momentu spalenia drewna” – wyjaśnia badaczka.

Czytaj więcej

Polskie miasto europejskim liderem walki ze smogiem. Światowa czołówka

Eksperci powołują się również na wcześniejsze badania dotyczące – zarówno dawnych, jak i nowoczesnych – pieców, które wykazały, że temperatury spalania są w nich wysokie na tyle, by ołów stał się częścią dymu. Przywołano między innymi badanie z 2003 r. przeprowadzone na terenach wiejskich w Szwecji, które wykazało wyższe poziomy ołowiu w domach ogrzewanych drewnem niż w tych, które nie korzystały z takiego źródła ogrzewania.

Ołów w powietrzu: Eksperci ostrzegają przed skutkami zdrowotnymi

Badacze przypominają, że ołów przez dekady był stosowany jako dodatek do benzyny i rozprzestrzenił się globalnie w oceanach, glebie oraz organizmach ludzi.

Jak podkreślono w publikacji, dowody dotyczące szkodliwości ekspozycji na ołów były przez lata systematycznie ukrywane przez przemysł. Obecnie powszechnie uznaje się, iż kontakt z tym metalem szkodzi ludziom na każdym etapie życia oraz że źródeł narażenia jest naprawdę dużo.

Czytaj więcej

Raport o jakości powietrza. Eksperci: Walka ze smogiem nie rozwiąże problemu

Henegan ocenia, że wykorzystywanie drewna jako źródła energii jest rozwiązaniem należącym do przeszłości. „To relikt przeszłości, do którego nie powinno się wracać, jeśli istnieje wybór. Choć drewno opałowe może budzić nostalgię, ma negatywne konsekwencje dla jakości powietrza, a tym samym dla zdrowia publicznego” – zaznacza.