Projekt UC100 wciąż leży w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i ważą się jego losy. Czego oczekiwałby pan od tego projektu?

W UC100, o czym mówimy od samego początku, nie ma mowy o rozszerzeniu odpowiedzialności producenta, bo kwestie prośrodowiskowe są zepchnięte na margines albo wręcz doprowadzone do zera, w tym projekcie nikt nie jest za nic odpowiedzialny Przepisy koncentrują się na opłatach, które ma wnosić producent, to projekt wprowadzający w Polsce nowy podatek . Następuje likwidacja organizacji odzysku opakowań i wprowadzony zostaje monopol NFOŚiGW. To Fundusz będzie decydował o redystrybucji zebranych z rynku środków. To krok w bardzo złym kierunku. Nawet Orban pod koniec swoich rządów zaczął wycofywać się z takich włąsnie propozycji,które u nas forsuje resort środowiska. Przy czym chciałbym, żeby mnie dobrze zrozumiano – przemysł jest za tym, by wnosić opłaty w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Zanieczyszczający płaci, tak ma być, ale według racjonalnych, jasno ustalonych zasad, w tym by były gwarancje, że płaci tylko za opakowania, a nie według aktualnych potrzeb czy urzędniczego uznaniaPrzedsiębiorca nie może być tylko i wyłącznie płatnikiem, który będzie wrzucał do systemu pieniądze według uznania ministra. Bo o wysokości stawek będzie decydował minister rozporządzeniem.

Zatem co dalej?

Teraz propozycje mogą być skierowane z KPRM na rząd i z rządu do parlamentu. To jest etap, w którym przestaną być już jedynie „widzimisię” jednej wiceminister, czy niedopatrzeniem resortu klimatu i środowiska. Jeżeli ten koszmar prawny w postaci UC100 wyjdzie do parlamentu, to odpowiedzialność za niego weźmie premier i rząd. Proponuje się nam rozwiązanie monopolistyczne, nie środowiskowe, nie gospodarcze. To rozpęta naprawdę potężną burzę w parlamencie, co widać w zapowiedziach części polityków. Nagle kwestie środowiskowe staną się przedmiotem kampanii wyborczej.

Uważa pan, że ROP rzeczywiście będzie wykorzystywany w walce wyborczej?

ROP, surowce, odpady opakoaniowe - zdecydowanie tak. Pojawiła się już przecież propozycja jednego ze środowisk politycznych, żeby w ogóle system kaucyjny zlikwidować, nie patrząc na dziesiątki miliardów zainwestowanych m.in. w dziesiątki tysięcy sztuk automatów, które pojawiły się na rynku. To przebija się do świadomości konsumentów. Ten system miał bardzo wysoki poziom poparcia społecznego, ale takimi komunikatami ludzie są demobilizowani. Minął dopiero niecały rok, pełnego funkcjonowania, na prawdziwe stanowiące część całego systemu gospodarki odpadami podsumowanie przyjdzie czas za kilka miesięcy.Podano ile miliardów opakowań zwrócono, tymczasem nie podaje się w gospodarce odpadami wskaźników opartych na sztukach, a tysiącach ton, oczywiście w zderzeniu z danymi dotyczącymi kosztów, efektywności.

Ale mamy przecież najnowsze raporty jednego z operatorów, z którego wynika, że poparcie dla systemu wzrosło, a odsetek osób, które deklarowały, że nigdy nie korzystają spadł.

To jest po prostu konieczność odzyskania własnych środków, 50 groszy za opakowanie. Przymus nie powinien być jedyną formą, jedynym powodem wyrażania naszego zadowolenia. Natomiast ilość pytań, utyskiwań i wątpliwości ze strony konsumentów, które pojawiły się na skutek błędnego wprowadzania systemu kaucyjnego, jest bardzo duża. Kolejne zapowiedzi jego rozszerzenia o kolejne partie opakowań na tym etapie to igranie z systemem. To także pokłosie błędnej kampanii edukacyjnej prowadzonej przez resort.

Jak organizacje odzysku opakowań widzą siebie w projekcie UC100?

Organizacje odzysku w takiej formie, w jakiej istnieją dziś, będą zlikwidowane. Jest wskazany okres dwuletni, przejściowy, ale ostatecznie zostaniemy wykreśleni z systemu. Nie przewidziano dla nas miejsca na rynku. To pierwszy w Polsce od czasów głębokiego komunizmu przypadek nacjonalizacji określonej gałęzi przemysłu. Tymczasem idzie potężna fala nowych, wymagających regulacji prawnych.. Obowiązek dotyczący opakowań w Polsce dotyka ponad 120 tysięcy firm. Jeżeli duże korporacje, które mają działy R&D, działy prawne, bezpieczeństwa żywności, łamią sobie głowę tymi przepisami, to co ma powiedzieć branża na przykład przetwórstwa mięsnego czy mleczarnie, gdzie jest potężne rozdrobnienie, gdzie zakłady są niewielkie? Będzie im naprawdę ciężko, gdy zostaną z tym same.

Jakie będą konsekwencje dla rynku, jeśli ROP wejdzie w formie UC100?

Z punktu widzenia środowiska, gospodarki i stosunków społecznych będą bardzo negatywne. Przyjdzie za to zapłacić przedsiębiorcom o wiele więcej. Dziś projekt wskazuje, że to może być już w pierwszym rzucie docelowo ponad 5 miliardów złotych, ale - jak dodano - o wysokości opłat będzie decydował minister. Więc to jest minimum. Co nas czeka? Miliardy wydatków. Oczywistym jest, że środki te zostaną przerzucone ostatecznie na nas, czyli na konsumentów. Z tych 5 miliardów złotych tylko około jeden miliard ma trafić do samorządów, by pomóc im w sfinansowaniu rosnących kosztów systemów odpadowych Czyli mit o tym, że dzięki pieniądzom z ROP-u mieszkańcy będą płacić mniej, pada. Na pewno zapłacimy więcej jako mieszkańcy, zapłacimy więcej jako konsumenci.

Partner relacji: Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań