Na rynku opakowań dużo się dzieje. System kaucyjny, nowe zasady rozszerzonej odpowiedzialności producenta i obowiązujące od sierpnia rozporządzenie PPWR wymuszają zmianę projektowania opakowań, ale też finansowania ich zbiórki i recyklingu. Dyskusja o tym, jak nowe regulacje wpłyną na producentów, handel, operatorów i recyklerów, są niezwykle emocjonalne, co pokazała debata „Nowe reguły gry na rynku opakowań. Kaucja, ROP, PPWR”, która odbyła się w ramach konferencji Business PRECOP w Katowicach.

Potrzeba racjonalnych decyzji

Producenci wprowadzający opakowania na rynek obawiają się o swój biznes i narastające koszty wiążące się z wprowadzanymi w – jak zaznaczał Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców – chaotyczny sposób zmianami, które ostatecznie uderzą w konsumentów. – Mam wrażenie, że polskie społeczeństwo nie chce już płacić za bezsensowne, nieprzemyślane pomysły takich czy innych ministrów – mówił Gantner. I dodał, że polityczna wizja powinna być poparta szerokimi rozmowami z biznesem, organizacjami działającymi na rynku, by prawo uwzględniało stanowisko biznesu a wprowadzane regulacje były rozsądne. W przeciwnym razie stanie się zagrożeniem również dla polityków wprowadzających zmiany.

– Usiłowaliśmy mówić, że gra toczy się nie tylko o kaucję, nie tylko o selektywną zbiórkę, nie tylko o recyklat. Gra toczy się również o nasze społeczeństwo i to, czy zaakceptuje ono system kaucyjny. Wdrażając go w ten sposób rozpętano polityczną burzę. Nagle okazuje się, że coś tak prostego jak kupienie napoju, jego wypicie, zapłacenie kaucji, oddanie butelki, odebranie kaucji będzie przedmiotem kampanii wyborczej – mówił Andrzej Gantner. Konieczne jest zmniejszenie uciążliwości systemu.

Podkreślał przy tym, że wprowadzający opakowania nigdy nie twierdzili, że nie chcą pokryć kosztów selektywnej zbiórki i przygotowania opakowań do recyklingu. –Chcemy to robić, podobnie jak nasi koledzy w wielu krajach, w tym w Czechach, ale na zasadzie wolnego rynku, racjonalnych decyzji, prawdziwych prywatnych organizacji ROP, które dbają o obie strony i pilnują, żeby koszty nie rosły nadmiernie, a z drugiej strony wspierają nas, byśmy mogli choćby ekoprojektować opakowania. Bo po to są organizacje ROP i żaden urzędnik w NFOŚiGW nam w tym nie pomoże – informował.

Organizacje odzysku nad przepaścią

Projekt UC100, dostosowujący polskie prawo do unijnych wymogów rozporządzenia PPWR, zakłada całkowitą likwidację prywatnych organizacji odzysku. Dotychczas przedsiębiorcy wprowadzający produkty w opakowaniach mogli delegować obowiązki m.in. osiągania poziomów recyklingu na te podmioty, w zamian za opłatę. System funkcjonował według tych reguł od ponad dwóch dekad, podobnie jak w zdecydowanej większości państw europejskich. Ministerstwo Klimatu i Środowiska proponuje jego likwidację w tej formie i przekazanie zadań związanych z ROP do centralnej państwowej instytucji – Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Michał Mikołajczyk, dyrektor ds. sprzedaży i relacji zewnętrznych w Rekopol Organizacji Odzysku Opakowań, mówi o nacjonalizacji części gospodarki. – Państwo powinno być stróżem, nie realizatorem, nie monopolistą, nie marketerem, nie handlowcem, nie redystrybutorem. Powinno tworzyć warunki do rozwoju biznesu. My przesypiamy tę szansę przez chaos, brak dialogu i widzimisię kilku urzędników – mówił.

Jego zdaniem przez niewłaściwe podejście decydentów kwestie zrównoważonego podejścia do surowca, do opakowania, do odpadów opakowaniowych nie będą postrzegane przez rynek jako narzędzia do poprawy stanu środowiska i jednocześnie do rozwoju gospodarczego, tylko staną się kulą u nogi i wyrokiem dla części przedsiębiorstw takich jak Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań.

Spółka działa na rynku od ponad dwudziestu lat. – Funkcjonowaliśmy w obiegu prawnym, realizowaliśmy swoje obowiązki, które w imieniu Polski raportowane były do Brukseli, współpracowaliśmy z organami administracji państwowej, z ministerstwem, a tysiącami firm, także gospodarki odpadami, recyklerami, ale i wieloma innymi podmiotami w ramach rozwoju zrównoważonego systemu, byliśmy doradcami w złożonym systemie pełnych coraz większych wyzwań środowiskowych, łożyliśmy dziesiątki milionów na edukację społeczeństwa. I teraz nagle jednym pociągnięciem nacjonalizuje się rynek, a nas wykreśla się z obiegu. Przecież my jesteśmy doradcami, a nie tylko „wystawiaczem” faktur. Kwestie wysokości opłat regulował rynek, dziś ma to być podatek, w wysokości wskazanej przez ministra w drodze rozporządzenia. Na przestrzeni lat współpracowaliśmy z tysiącami przedsiębiorców. I teraz, gdy pojawiają się przepisy prawne wywołujące ból głowy w firmach planowane są tak drastyczne i niezrozumiałe zmiany.. Kto śledzi tak wnikliwie zmieniające się przepisy? Jak ma sobie poradzić mały czy średni przedsiębiorca? Mowa przecież o ponad 120 tysiącach podmiotów wprowadzających opakowania na rynek – mówił Mikołajczyk.

Również Paweł Sosnowski, dyrektor ds. doradztwa środowiskowego i pełnomocnik zarządu ds. regulacji środowiskowych w firmie Interzero Polska, zwracał uwagę na przeregulowanie, które zasadniczo utrudni życie przedsiębiorcom wprowadzającym do obrotu produkty w opakowaniach. – Jeśli spojrzeć do przepisów rozporządzenia PPWR, które nakłada szereg obowiązków, a będzie obudowany jeszcze ponad 30 aktami wykonawczymi, zostanie też uzupełniony w przyszłości polską ustawą (…) i pojawią się do tego rozporządzenia krajowe, to będzie wielka teczka z różnymi aktami prawnymi, które będą dotyczyły przedsiębiorcy – mówił.

Uczestnicy dyskusji wnioskowali o zdrowy rozsądek przy realizacji misji środowiskowych – z poszanowaniem środowiska, ale też z uwzględnieniem kosztów, jakie ponieść muszą przedsiębiorcy, a ostatecznie również konsumenci.