Seaspiracy, dokument bijący rekordy oglądalności na Netflixie, bardzo dobitnie pokazał krwawe kulisy niezrównoważonego rybołówstwa komercyjnego. Wzbudził silne emocje i sprowokował do dyskusji, również na temat przyszłości rynku ryb i owoców morza. Według autorów dokumentu, tempo, w jakim obecnie eksploatujemy morza i oceany, za niecałe 30 lat doprowadzi do całkowitego wyjałowienia ich ekosystemów i doprowadzi do wyginięcia ryb.

Czytaj też: To śledztwo pokazuje, w jakich warunkach hodowane są łososie

Z dokumentu wynika również, że nie ma szansy na istnienie zrównoważonego rybołówstwa, a jedynym sposobem na uratowanie mórz i oceanów, jest rezygnacja z konsumpcji ryb i owoców morza. Jak zatem zaspokoić apetyt w sposób, który nie zaszkodzi środowisku?

Na rynku roślinnych alternatyw mięsa, część poświęcona zamiennikom ryb i owoców morza nie jest jeszcze zbyt rozbudowana. Według grupy doradczej The Good Food Institute, zajmującej się rynkiem białek roślinnych, w Stanach Zjednoczonych – największym obecnie rynkiem tych produktów – przy rocznej sprzedaży alternatywnych produktów mięsnych w wysokości około miliarda dolarów, sprzedaż wegańskich zamienników ryb i owoców morza stanowiła jedynie 10 milionów dolarów, a więc niewielki ułamek. Wszystko wskazuje na to, że niebawem to się zmieni. Portal PlantBasedNews donosi, że zainteresowanie roślinnymi owocami morza w Stanach Zjednoczonych wzrosło w ubiegłym roku o 100%.

Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Good Catch (@goodcatchfoods)

Gathered Foods, producent wegańskiego tuńczyka i ciastek krabowych marki Good Catch, właśnie uzyskał inwestycję o wartości ponad 26 milionów dolarów w ostatniej rundzie finansowania i planuje rozbudowę oferty o kolejne zamienniki ryb i owoców morza. Nie jest jedynym graczem na rynku, swoją ofertę wciąż poszerzają takie firmy jak New Wave Foods czy Trader Joe’s.

Coraz większą popularnością cieszy się również koncepcja ryb i skorupiaków wyhodowanych in vitro w laboratorium. Jak wynika z badania przeprowadzonego niedawno w Singapurze, ponad 75% konsumentów chętnie spróbowałoby tak wyprodukowanych owoców morza, a swoje zainteresowanie motywują przede wszystkim zrównoważonym rozwojem, ciekawością oraz troską o zdrowie i pochodzenie żywności.

Rynek roślinnych zamienników ryb i owoców morza uważnie śledzą także najwięksi gracze przemysłu mięsnego i rybnego. Na przykład niemiecki producent drobiu PHW zainwestował w Good Catch, z kolei amerykański gigant mięsny Tyson Foods zainwestował w New Wave Foods. Niektóre markety zaczęły wypuszczać na rynek roślinne ryby pod własną marką – Tesco  w Wielkiej Brytanii niedawno ogłosiło zamiar wprowadzenia panierowanych filetów bez ryb, a Aldi w Niemczech oferuje własne paluszki bezrybne.

Chris Kerr, założyciel i dyrektor generalny Good Catch uważa, że roślinne zamienniki ryb są nie tylko bardziej korzystne dla środowiska, ale też o wiele zdrowsze. „Na koniec wszystko, co konsument dostaje, to trochę białka i olejów rybnych… wraz z rtęcią oraz innymi niepożądanymi zanieczyszczeniami. Jeśli możemy zapewnić te same krótkoterminowe kulinarne doznania z niemal identycznymi wartościami odżywczymi, bez tych ubocznych konsekwencji, dlaczego nie spróbować?” – mówi.