Tych zwierząt jest więcej teraz, po pandemii COVID-19, bo przez przynajmniej półtora roku parki były zamknięte, na ulicach było mniej ludzi, więc dziki, lisy, sarny i jelenie swobodnie penetrowały tereny podmiejskie i coraz częściej także miejskie.
-Niestety jest tak, że stale zabieramy dzikim zwierzętom lasy, w których mieszkały, a jednocześnie zakładamy i pielęgnujemy w miastach parki pełne zarośli i drzew. To naturalne, że zwierzęta wygnane ze swojego naturalnego środowiska szukają miejsc, w których mogłyby się bezpiecznie schronić. I jak na razie bardzo się mylą - mówi Jacek Tomaszewski doświadczony myśliwy z Koła Łowieckiego Rycerzy Świętego Huberta. Dodatkowym bodźcem dla dzikich zwierząt, aby w miastach szukać wygodnego życia oczywiście jest żywość, jaką wyrzucamy często nie przestrzegając zasad. W lasach tę żywność muszą zdobywać. W mieście mogą wybierać jak w restauracji.