Susza coraz mocniej daje się we znaki w Europie. W wielu regionach poziom wody w rzekach systematycznie spada, co utrudnia transport, wpływa na działalność przemysłu i zwiększa ryzyko niedoborów wody. Niemcy wdrożyli nowy system monitorowania zasobów wodnych, duży problem ma też Holandia. Co niepokojące, eksperci ostrzegają, że sytuacja przypomina tę z wyjątkowo suchego 1976 r. 

Susza w Niemczech. Coraz niższy poziom Renu

Jak podaje agencja Reutera, jeszcze w lipcu Niemcy uruchomiły ogólnokrajowy system informacji o niskich stanach wód NIWIS (Niedrigwasserinformationssystem), którego celem jest skuteczniejsze zarządzanie zasobami wodnymi w warunkach nasilających się skutków zmian klimatu. Nowa platforma gromadzi codziennie dane dotyczące poziomu rzek, wód gruntowych oraz wilgotności gleby z federalnych i krajowych źródeł, zastępując dotychczas funkcjonujące rozproszone systemy regionalne.

Czytaj więcej

Słynna rzeka wysycha. Amerykanie szykują się do walki o wodę pitną

Minister środowiska Niemiec Carsten Schneider podczas prezentacji systemu podkreślił znaczenie ochrony zasobów wodnych. „Woda jest naszym najcenniejszym zasobem” – powiedział.

Szef resortu ostrzegł również, że brak odpowiednich działań może mieć poważne konsekwencje gospodarcze. Powołując się na wyniki badań, wskazał, że do 2050 r. niedobór wody może kosztować Niemcy nawet 625 mld euro, czyli około 25 mld euro rocznie.

Schneider poinformował, że w ciągu ostatnich 25 lat Niemcy – w wyniku zmian klimatu – utraciły około 60 miliardów metrów sześciennych wody. Jak zaznaczył, jej dostępność staje się obecnie jednym z kluczowych czynników wpływających na decyzje inwestorów. „Debata o przyciąganiu firm technologicznych czy centrów danych nie dotyczy już wyłącznie energii i wykwalifikowanych pracowników – dotyczy także dostępności wody” – wskazał minister.

Niski poziom Renu uderza w przemysł i transport

Skutki suszy są już odczuwalne przez niemiecki przemysł. Niski poziom wody w Renie zakłócił transport towarowy, a część koncernów – w tym Thyssenkrupp Steel, największy producent stali w Niemczech – poinformowała o ograniczeniu produkcji z powodu utrudnionych dostaw surowców. Firma zawiesiła też działalność własnej floty barek.

Szczególnie trudna sytuacja panuje w rejonie Kaub, wąskiego odcinka Renu w pobliżu Koblencji. Pod koniec lipca poziom wody wynosił tam zaledwie 29 centymetrów i według prognoz miał dalej spadać. Dla porównania rekordowo niski poziom z października 2018 r. wynosił 25 centymetrów.

Z kolei w niedzielę poziom wody w Renie w Kolonii nieznacznie się podniósł, jednak perspektywy na najbliższe dni nie napawają optymizmem, możliwe są kolejne rekordowo niskie wskazania. Na zachodzie Niemiec w pierwszym tygodniu sierpnia nie prognozuje się poważniejszych opadów.

Czytaj więcej

Uwielbiane przez turystów węgierskie jeziora wysychają. To wakacyjna mekka Polaków

Groźne konsekwencje suszy w Niemczech

W Nadrenii Północnej-Westfalii statki nadal mogą korzystać z głębszego toru wodnego, jednak część z nich może przewozić jedynie mniejszy ładunek. W związku z niskim poziomem wody na Renie minister transportu kraju związkowego Oliver Krischer wezwał w sobotę rząd federalny do zapewnienia środków na dalszą rozbudowę toru wodnego między Duisburgiem a Kolonią. Chodzi m.in. o usuwanie kamieni.

Lokalna prasa pisze, że mało wody w Renie negatywnie odbija się na turystyce, mniej jest rezerwacji łódek i skuterów. W niektórych miejscach na rzece zawieszono przeprawy promowe.

Punktowo w korycie odsłaniana jest stara amunicja. W takich przypadkach służby proszą o ostrożność, część materiałów wybuchowych jest rozbrajana przez saperów.

Dziennik ekonomiczny „Handelsblatt” ostrzegł, że niski poziom rzeki grozi niedoborami benzyny i oleju napędowego w Niemczech. Oprócz ograniczonego załadunku statków także rosnące stawki frachtowe przekładają się na wyższe ceny na stacjach.

Podobnie jak podczas czerwcowych upałów wysoka temperatura wody w Renie prowadzi do niedoboru tlenu, a w konsekwencji do śmierci organizmów żywych.

Czytaj więcej

Rekordowa susza w USA. Eksperci: Skutki może odczuć cały świat