Dane wskazują, że susza w kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych osiągnęła najwyższy poziom dla tej pory roku od początku prowadzenia pomiarów w 2000 r. U.S. Drought Monitor wskazuje, że ponad 61 proc. tzw. Lower 48 – 48 sąsiadujących ze sobą stanów USA, położonych na kontynencie północnoamerykańskim – znajduje się w stanie suszy. Obejmuje ona aż 97 proc. południowo-wschodnich stanów oraz dwie trzecie zachodniej części kraju.

Opracowywany przez National Oceanic and Atmospheric Administration Wskaźnik Dotkliwości Suszy Palmera – algorytm służący do oceny długoterminowej suszy meteorologicznej – osiągnął dodatkowo w marcu najwyższy poziom od początku prowadzenia pomiarów w 1895 r.. Co więcej, miniony miesiąc był trzecim najbardziej suchym w historii pomiarów. Ustąpił on jedynie miesiącom z okresu tzw. Dust Bowl – lipcowi i sierpniowi 1934 r., gdy w USA miała miejsce katastrofa ekologiczna i rolnicza. 

Czytaj więcej

USA walczą z wielką suszą w środku zimy. Donald Trump ma nowy problem

USA: Rekordowa susza

Eksperci podkreślają, że obecna sytuacja jest szczególnie niepokojąca ze względu na wczesne nasilenie zjawiska – podczas gdy zwykle susza osiąga swoje maksimum latem, w tym roku rekordowe wartości są notowane już wiosną.

Na zachodzie USA problem pogłębia także wyjątkowo niski poziom pokrywy śnieżnej. W pierwszych miesiącach roku region ten odnotował historycznie niskie opady śniegu, który zwykle stanowi kluczowe źródło wody na lato. Stany takie jak Nowy Meksyk, Arizona, Kolorado i Utah mierzą się z wyjątkowo cienką pokrywą śniegu w górach. Po stopnieniu śnieg zasila rzeki, zbiorniki i systemy wodociągowe. Jak zaznaczają eksperci, mała ilość śniegu zwiększa podatność terenów na pożary, ponieważ ogranicza naturalną wilgotność środowiska.

Według Briana Fuchsa – amerykańskiego klimatologa pracującego w Krajowym Centrum Łagodzenia Skutków Suszy – w Stanach Zjednoczonych występują obecnie dwa niezależne systemy suszy. Jeden obejmuje zachodnią część kraju, natomiast drugi – związany z prądem strumieniowym przesuwającym burze na północ – rozciąga się od Teksasu po wschodnie wybrzeże. „Obecnie 61 proc. kraju znajduje się w stanie suszy i ten odsetek systematycznie rośnie w ciągu roku. Nie widzieliśmy zbyt wielu wiosen, w których tak duża część kraju byłaby w takim stanie” – mówi. 

Według szacunków Narodowej Agencji Oceanów i Atmosfery (NOAA), aby przerwać suszę we wschodnim Teksasie, potrzebne byłoby ok. 48 cm deszczu w ciągu jednego miesiąca, natomiast większość południowego wschodu wymagałaby ponad 30 cm opadów.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Zdaniem badaczy, szczególnie alarmujący jest wskaźnik, który mierzy zdolność atmosfery do pochłaniania wilgoci z powierzchni ziemi. Jak wskazują eksperci, jego poziom jest o 77 proc. wyższy niż norma i o ponad 25 proc. wyższy od poprzedniego rekordu dla okresu styczeń–marzec na zachodzie USA. „Pożary reagują na upał i suszę w sposób wykładniczy. Każdy kolejny stopień ocieplenia daje większy efekt w kontekście pożarów niż poprzedni stopień ocieplenia” – podkreślają naukowcy. 

Czytaj więcej

Atmosfera ziemska „kradnie” wilgoć. Eksperci o nietypowym zjawisku klimatycznym

Susza w USA: Czy Amerykanom zabrak?

Eksperci zauważają, że brak śniegu i rosnące temperatury tworzą warunki sprzyjające powstawaniu dużych pożarów. National Interagency Fire Center ostrzega, że w południowo-zachodnich stanach ryzyko znaczących pożarów wiosną będzie dużo wyższe niż zwykle. Równocześnie nasilają się obawy o dostępność wody. 

Kathy Jacobs – amerykańska ekspertka zajmująca się adaptacją do zmian klimatu i zarządzaniem ryzykiem klimatycznym – zwraca uwagę na sytuację w regionie uzależnionym od rzeki Kolorado. „Ci z nas, którzy są zależni od rzeki Kolorado, oczywiście są bardzo zaniepokojeni faktem, że nie mamy wynegocjowanej drogi dalszego działania w środku tego, co wydaje się być prawdopodobnie najgorszym rokiem suszy, jakiego wszyscy doświadczyliśmy. Mamy wiele zbiorników, które nie są pełne” – mówi, zaznaczając, że prognozy wskazują, iż niedobory wody mogą być wkrótce powszechne i dotknąć szerokie obszary kraju.

Eksperci ostrzegają, że konsekwencje suszy w Stanach Zjednoczonych mogą wykraczać daleko poza granice USA. Jak wyjaśniają, największym zagrożeniem są potencjalne straty w rolnictwie – słabe zbiory mogą bowiem doprowadzić do wzrostu cen żywności na świecie. Sytuację może dodatkowo pogorszyć prognozowane zjawisko El Niño, które często ogranicza plony w innych regionach globu, w tym m.in. w Indiach.

Naukowcy są zdania, że obecna susza i wysokie temperatury są wynikiem zarówno naturalnej zmienności klimatu, jak i działalności człowieka.