W poniedziałek w czasopiśmie naukowym Nature Climate Change został opublikowany artykuł „Filling the evidentiary gap in climate litigation”, dotyczący wykorzystania i interpretacji dowodów naukowych w kwestii klimatu w procesach sądowych. Zagadnienie jest niezwykle aktualne, gdyż coraz więcej pozwów związanych z klimatem trafia do sądów – szacuje się, że od 1986 roku do maja ubiegłego roku wytoczono ich już ponad 1,5 tysiąca.

Czytaj też: Nie tylko Czechy vs Polska. Sądy areną walki o klimat

Badanie zostało przeprowadzone przez Program na rzecz Zrównoważonego Prawa i Instytut Zmian Środowiskowych Uniwersytetu Oksfordzkiego. Według autorów w nadchodzących latach należy spodziewać się znacznego wzrostu liczby pozwów wnoszonych przeciwko firmom zajmujących się paliwami kopalnymi, bowiem naukowcy coraz bardziej precyzyjnie są w stanie wykazywać związek przyczynowy pomiędzy emisjami dwutlenku węgla a występowaniem konkretnych anomalii pogodowych, prowadzących do strat poniesionych przez powodów.

Znaczenie atrybucji, czyli wykazywania związku przyczynowego, rośnie, podobnie jak liczba pozwów klimatycznych, można się zatem spodziewać, że sądy będą mogły coraz dokładniej określać odpowiedzialność gigantów naftowych za straty, do jakich się przyczyniają. Zostało to niedawno wykorzystane do udowodnienia wpływu spowodowanej przez człowieka zmiany klimatu na występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak huragan Harvey.

W badaniu oceniono około 73 pozwów w 14 jurysdykcjach i wywnioskowano, że dowody, jakie wykorzystywano dotąd w sprawach dotyczących klimatu, znacznie odbiegały precyzją od najnowszych badań naukowych w dziedzinie klimatologii. Dotychczas prawnicy nie wykorzystywali wystarczająco aktualnych danych, aby uzasadnić wzrost temperatury, co przekładało się na niewielki odsetek skutecznych roszczeń o odszkodowanie z tego tytułu.

Zdaniem autorów badania, „skuteczne wykorzystanie w sądzie dowodów klimatyczno-naukowych może przezwyciężyć istniejące przeszkody w ustalaniu przyczynowości, ustanowić precedens prawny dla wykazania przyczynowości za pomocą dowodów klimatyczno-naukowych oraz sprawić, że sprawy sądowe dot. skutków zmian klimatu będzie można wygrać”.

W lutym paryski sąd uznał Francję winną „karalnych niedociągnięć, nie dotrzymując zobowiązań w sprawie redukcji emisji gazów cieplarnianych”.  W kwietniu niemiecki Trybunał Konstytucyjny uznał, że obowiązująca ustawa klimatyczna jest niezgodna z konstytucją i zobowiązał niemieckiego ustawodawcę do jasnego sformułowania celów redukcji gazów cieplarnianych po 2030 roku, dając mu na to czas do końca przyszłego roku. W maju gigant naftowy Shell został zobowiązany do ograniczenia emisji CO2 przez niderlandzki sąd, który uznał firmę za odpowiedzialną zarówno za emisje własne, jak i swoich dostawców i nakazał jej obniżyć emisje o 45% w stosunku do poziomów sprzed 2019 roku.

Klimatyczne procesy nie omijają również Polski, pozwanej niedawno przez 5 osób, żądających ustanowienia celu neutralności klimatycznej państwa do roku 2043 oraz znajdującej się w grupie 33 krajów pozwanych za katastrofę klimatyczną przez sześciu młodych, troszczących się o klimat, osób z Portugalii.

Czytaj też: Po decyzji Sądu Najwyższego sprawy o smog zejdą bardziej na ziemię 

W świetle powyższych wyroków wydaje się, że kolejne pozwy są jedynie kwestią czasu, sądy coraz częściej uznają bowiem zasadność pozwów klimatycznych. A według głównego autora badania, Ruperta Stuarta-Smitha, „nauka o klimacie może odpowiedzieć na pytania zadawane przez sądy w poprzednich sprawach i przezwyciężyć przeszkody na drodze do powodzenia tych procesów”.