Badacze z Canadian Centre for Climate Modelling and Analysis u progu tego roku przewidywali, że wzrost globalnych temperatur w porównaniu do czasów preindustrialnych sięgnie statystycznie 1,44 st. Celsjusza, z możliwością wahnięć „plus/minus” o 0,09 st. C. „To oznaczałoby, że w 2026 r. osiągnięte zostaną poziomy wzrostu porównywalne do 2023 i 2025 r., zgodnie z danymi World Meteorological Organization – drugiego i trzeciego najcieplejszego roku w historii” – piszą eksperci. Rekordy z 2024 r. prawdopodobnie nie zostaną pobite. Zebrane już w tym roku dane sugerują jednak, że 2026 r. uplasuje się tuż za 2024 r.

Planeta nie powiedziała jednak jeszcze ostatniego słowa. Przede wszystkim za sprawą El Niño – długotrwałego utrzymywania się wysokiej temperatury wód powierzchniowych Pacyfiku. To ciepło, magazynowane i uwalniane przez ocean, jeszcze nie odgrywa wielkiej roli w globalnej pogodzie, ale – jak przewiduje Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) w swoim biuletynie na miesiące sierpień–wrzesień–październik, w nadchodzących tygodniach El Niño zacznie się rozwijać, z bezprecedensową siłą. A to może oznaczać zarówno wysyp niszczycielskich kataklizmów, jak i rekordowo gorącą jesień, nie tylko na obszarach sąsiadujących z Pacyfikiem, ale na całym świecie.

Susza w Europie: Rekordowe temperatury na północy i południu

Póki co, o rekordach może z pewnością mówić Europa. Nasz kontynent jest najszybciej ocieplającym się regionem świata – tempo wzrostu temperatur sięga tu 0,56 st. C na dekadę, dwukrotnie szybciej niż globalna średnia. Doskonale widać to zwłaszcza w krainie mgieł i deszczów – Wielkiej Brytanii: tegoroczne lato już pobiło tam rekord z 2006 r. – średnia dzienna temperatura z lipca sięgnęła 28,3 st. C (w 2006 r. było to 27,2 st. C), średnia dobowa – 21,2 st. C (tu różnica wyniosła zaledwie 0,01 st. C).

Czytaj więcej

Ekstremalne upały uderzają w lotnictwo. Samoloty mają problem ze startem

9 lipca na Wyspach odnotowano 34,4 st. C, a próg 30 stopni został w tym roku już przekroczony szesnastokrotnie. Tymczasem w 1976 r. – kiedy Brytyjczycy doświadczali „lata stulecia” – w ciągu całego roku odnotowano takich dni powyżej tego progu czternaście. Do tego można dorzucić jeszcze statystyki opadów – w lipcu na Wyspach spadło zaledwie 0,9 mm deszczu, bijąc rekord z lipca 2022 r. (3,1 mm) oraz 30-letnią średnią (49 mm).

Choć Wielka Brytania pozostaje uderzającym przykładem, to rekordy sypały się na całym kontynencie. Na Sycylii odnotowano 22 lipca niewiarygodne 46,5 st. C, ale już w czerwcu Francuzi notowali 44,3 st. C w Pissos, 42,1 st. C w Bordeaux i 40,9 st. C w Paryżu. Słupki w termometrach standardowo dobijały 40 stopni w Portugalii i zbliżały się do tego progu w Hiszpanii. W sumie przez zachodnią i południową Europę przetoczyły się dotychczas mniej więcej cztery fale ekstremalnych upałów (choć w Polsce odczuliśmy wyraźnie tylko dwie z nich).

Rosną statystyki śmiertelnych ofiar ekstremalnych upałów w Europie

Nie o ilość tu chodzi, a raczej o jakość. Przykładem mogą być „tropikalne noce”, czyli noce, kiedy temperatura nie spada poniżej progu 20 stopni – a zatem noc nie przynosi ulgi. O ile takie noce zdarzały się w przeszłości, to zwykle były incydentalne, zaś w tym roku zaczynają występować seriami. Najdotkliwiej są odczuwalne w miastach – Rzym, Neapol, Barcelona, Walencja, Nicea, Split czy Ateny to najlepsze przykłady.

Czytaj więcej

„Zielony Marks” z Japonii ma receptę na zmiany klimatu. „Dyktatura ekologii”

Przekłada się to m.in. na mieszkańców. Weźmy najbardziej dramatyczną statystykę: jeśli w zeszłym roku szacowano, że upały przyczyniły się do 15-20 tysięcy przedwczesnych zgonów, to tegoroczne dotychczasowe fale upałów przyniosą liczby znacznie wyższe: już obecnie ocenia się, że skala zjawiska sięgnęła co najmniej zeszłorocznej, a według niektórych wyliczeń może dobijać nawet 35 tysięcy.

I to pomimo faktu, że służba zdrowia – biorąc pod uwagę rozmaite doświadczenia z lat poprzednich – wydaje się być bardziej przygotowana na wyzwanie, część biznesów zamyka się w ciągu dnia, turyści zaczynają omijać kurorty i miejsca, które nie zapewniają wytchnienia. Już podsumowując czerwiec, francuskie władze przyznały, że liczba przedwczesnych zgonów jest o 36 proc. wyższa niż oczekiwano – i niemal dorównuje efektom tragicznej fali upałów z 2003 roku.

Wysychające grunty w Europie. Susza zaczyna się wiosną

2 miliardy euro i 9 milionów ton – takie są dotychczasowe straty europejskiego rolnictwa wywołane czerwcowymi falami upałów (na bilans uwzględniający wydarzenia lipca i sierpnia przyjdzie nam zapewne poczekać do jesieni). Wysokie temperatury, przewlekła susza oraz przeplatające się z nimi kataklizmy nawet jeśli nie odbierają rolnikom plonów całkowicie, to prowadzą do raptownego zmniejszenia zbiorów. Ostatnie tak fatalne żniwa wypadły w 2018 r., a wolumen utraconych plonów równa się temu, co w sumie produkują rolnicy Austrii, Irlandii i Niderlandów – co skłoniło m.in. dziennik „Financial Times” do bicia na alarm: ceny żywności w Europie mogą wkrótce gwałtownie podskoczyć.

– Gdy temperatury przebijają 38 stopni Celsjusza, wszystko się załamuje. Spodziewam się strat przy niektórych roślinach, jak np. soi, rzędu 50, a może nawet 70 proc. – komentował w rozmowie z „The Guardian” Benoit Merlo, farmer z francuskiego regionu Auvergne-Rhone-Alpes.

Czytaj więcej

Polacy zmieniają zdanie o polityce klimatycznej UE. Nowy sondaż zaskakuje

Ale problemy nie zaczynają się wraz z ekstremalnym upałem, spójrzmy tu na Polskę. „Już pierwsze trzy miesiące 2026 r. były wyjątkowo suche – skumulowana suma opadów dla obszaru Polski spadła poniżej 5. percentyla względem okresu referencyjnego 1991-2020, co oznacza, że tak suche początki roku występują niezwykle rzadko. Szczególnie suchy był marzec – na większości obszaru kraju miesięczna suma opadów nie przekroczyła 10 mm, czyli wyniosła mniej niż 30 proc. normy wieloletniej” – analizują eksperci Instytutu Ochrony Środowiska–Państwowego Instytutu Badawczego, klasyfikując marzec jako „skrajnie suchy” (w poprzednich latach bywał „suchy” i „bardzo suchy”).

Ta suchość wynika zarówno ze zjawisk atmosferycznych i klimatycznych, jak i może być skutkiem działań człowieka – osuszania terenów podmokłych, melioracji, zabudowywania miast i suburbiów. Swoje piętno odciskają gazy cieplarniane i zanieczyszczenia w atmosferze, które wpływają na ilość i jakość opadów. A gleba, która stopniowo staje się coraz bardziej wysuszona, w coraz mniejszym stopniu magazynuje wodę. Fale chłodu, jak odnotowana tej wiosny fala mrozów, w niczym nie rozładowują kryzysu wodnego.

Pożary mniejsze, ale bardziej dotkliwe

Wysuszona gleba zaś stanowi idealną rozpałkę dla pożarów. O ironio, w kręgach klimatycznych sceptyków pojawiły się dane świadczące rzekomo o tym, że Europa w tym roku cieszyła się „stosunkowo spokojnym pod względem pożarów rokiem” – co wynikało z mało subtelnej manipulacji: w statystyce uwzględniono Rosję wraz z jej azjatycką częścią, czyli Syberią, która rzeczywiście w tym roku doświadczyła mniejszej liczby pożarów.

Czytaj więcej

Włochy zmagają się z kolejną falą upałów. 27 miast w strefie czerwonego alertu

Ale zachodnia i południowa Europa płonęła na całego. Obecne dane wskazują, że kataklizmy nie były tak rozległe, jak rok wcześniej: bilans spalonej powierzchni za 2025 r. sięga miliona hektarów, tegoroczny – póki co, według zebranych dotychczas danych przebił pół miliona hektarów. Inna sprawa, że liczba ofiar śmiertelnych żywiołu już dziś przewyższyła ubiegłoroczną: to prawdopodobnie 32 osoby, przy trzydziestu w zeszłym roku.

Ale o realnej dotkliwości katastrofy może świadczyć inny wskaźnik. W zeszłym roku żywioł zmusił europejskie państwa do ewakuacji około stu tysięcy ludzi, w tym roku może chodzić nawet o trzysta tysięcy. Płomienie podeszły pod duże europejskie miasta – jak Bordeaux, Saloniki czy Madryt, a także pojawiły się w wielu miejscach popularnych wśród turystów: na greckich i chorwackich wyspach, w tym na Hvarze. Ba, płonął też np. las wokół Czarnobyla, co umknęło nam w powodzi doniesień z „francuskiego” czy „hiszpańskiego” frontu walki z żywiołem. Pożary są zatem idealnym przykładem, ilustrującym jak złudne mogą być statystyki – i dotyczy to zarówno skali zjawiska, jak i jego konsekwencji.