Podczas spotkania ministrów energii państw G20 w Houston w Teksasie, szef amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) Lee Zeldin poinformował o decyzji dotyczącej zniesienia limitów emisji gazów cieplarnianych dla elektrowni węglowych i gazowych. Uzasadnił to dążeniem do „ochrony amerykańskiej energetyki” oraz pragnieniem zagwarantowania, że mieszkańców kraju będzie „stać na korzystanie z energii elektrycznej”.
– Przez ponad 15 lat administracje Obamy i Bidena prowadziły wojnę z węglem, dążąc do zniszczenia niezawodnego i przystępnego cenowo systemu energetycznego. – stwierdził Zeldin. Według deklaracji EPA, decyzja ma przynieść 310 mld dol. oszczędności.
Działanie Agencji oznaczać będzie uchylenie standardów wprowadzonych za czasów administracji Bidena w 2024 roku. Ich zadaniem było ograniczenie emisji dwutlenku węgla poprzez zobowiązanie istniejących elektrowni węglowych oraz nowych elektrowni gazowych do ich redukcji lub stosowania technologii wychwytujących 90 proc. zanieczyszczeń szkodliwych dla klimatu. Według szacunków ekspertów, przepisy te miały ograniczyć emisje CO2 w sektorze o 75 proc. w porównaniu z poziomem szczytowym z 2005 roku. Ówczesna administracja EPA oceniała, że zmiany pozwolą zapobiec wielu przedwczesnym zgonom, a do 2047 r. przyniosą korzyści zdrowotne o wartości 120 mld dol.
Donald Trump i „piękny, czysty węgiel”
Ustalenia naukowców, dotyczące szkodliwego wpływu emisji CO2 na zdrowie oraz klimat, są jednak konsekwentnie ignorowane przez administrację prezydenta Trumpa. Już w 2025 roku EPA zaproponowała rezygnację z limitów emisji CO2 dla elektrowni, twierdząc, że emisje CO2 i innych gazów cieplarnianych z elektrowni nie przyczyniają się w znaczącym stopniu ani do powstawania „niebezpiecznych zanieczyszczeń” szkodliwych dla zdrowia ludzi, ani do zmian klimatu w rozumieniu Ustawy o czystym powietrzu (Clean Air Act).
Czytaj więcej
Do nadejścia astronomicznej jesieni został niecały tydzień, lecz mieszkańcy południowych i środkowych stanów USA nadal zmagają się z falą ekstremal...
To kolejny krok obecnej administracji amerykańskiej, mający na celu demontaż przepisów federalnych chroniących klimat. W lutym EPA uchyliła tzw. Ustalenie o zagrożeniu z 2009 r., będące przełomową decyzją EPA, uznającą, że gazy cieplarniane stanowią zagrożenie dla zdrowia publicznego i środowiska obecnych oraz przyszłych pokoleń. Ustalenie o zagrożeniu stanowiło podstawę uprawnień Agencji do regulowania emisji gazów cieplarnianych z pojazdów silnikowych. Niemal jednocześnie EPA usiłowała też ograniczyć prawa stanów do uchwalania surowszych przepisów klimatycznych.
Uchylenie limitów emisji CO2 dla elektrowni wzbudziło kontrowersje naukowców oraz przedstawicieli organizacji ekologicznych, które zapowiadają walkę o zatrzymanie wykonania tej decyzji zarówno w sądach, jak i w Kongresie oraz na szczeblu lokalnym.
Jak poinformowała niedawno Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA), Stany Zjednoczone mają za sobą najgorętsze lato od czasu rozpoczęcia pomiarów w 1895 roku. Elektrownie są w Stanach Zjednoczonych drugim największym źródłem zanieczyszczeń, generującym niemal 25 proc. krajowych emisji gazów cieplarnianych. W skali globalnej, amerykańskie elektrownie odpowiadają za 3 proc. emisji gazów cieplarnianych.